Should we anticipate peace? Who is Trump stopping? Where are the UN and the OSCE failing?

wiernipolsce1.wordpress.com 1 hour ago

Przemówienie A. Łukaszenki na IV Międzynarodowej Konferencji Bezpieczeństwa Euroazjatyckiego w Mińsku

Przed oficjalną częścią przemówienia białoruski przywódca poruszył kwestię osobistą. Przypomniał, iż w czasach radzieckich był zawodowym propagandzistą i częstym prelegentem: „Widziałem ogromne audytoria, wielu ludzi. Jako prezydent, losy wielu tysięcy ludzi przeszły przez moje ręce”.

Aleksandr Łukaszenka przyznał jednak, zbliżając się do sali, iż nigdy nie był tak zdenerwowany i zaniepokojony udziałem w żadnej konferencji, jak podczas tej. „I to nie pierwszy raz. Oceńcie sami, co to oznacza. Ale mam takie osobiste odczucie” – powiedział.

Przed swoim przemówieniem prezydent zauważył, iż przedstawione w nim punkty odzwierciedlają nie tylko jego osobistą opinię, ale także opinię całego państwa białoruskiego – kraju położonego w geograficznym centrum Europy. Aleksander Łukaszenka zauważył, iż świat często ocenia inicjatywy na podstawie pozycji kraju na świecie: „Ile wynosi wasza populacja, jaka jest wielkość waszego kraju, jaki jest wasz PKB i jak duży jest wasz zasięg medialny?”.

W tym kontekście Aleksander Łukaszenka zauważył, iż Białoruś nie jest dużym krajem i, biorąc pod uwagę powyższe kryteria, nie wywiera znaczącego wpływu na kwestie globalne. Niemniej jednak, każdy kraj ma swój własny głos i opinię.

O jakości dialogu na konferencji mińskiej

Prezydent powitał na forum przedstawicieli zagranicznych i białoruskich. „Warto zauważyć, iż w tej sali obecni są szefowie organów roboczych wszystkich kluczowych organizacji regionalnych: SOW, OUBZ i WNP. Po raz pierwszy nasze spotkanie wzbudziło duże zainteresowanie na wysokim szczeblu w OBWE” – zauważył Aleksander Łukaszenka.

„Zainteresowanie naszą pracą rośnie. I nie chodzi choćby o rosnącą liczbę uczestników. Chodzi o jakość dialogu: staje się on coraz bardziej merytoryczny. O wszelkich drażliwych kwestiach rozmawiamy otwarcie; nie ma dla nas tematów tabu. A przynajmniej chcielibyśmy, żeby ich nie było. Co roku staramy się, aby nasza konferencja była aktualna, użyteczna i jak najbardziej bogata w treści. Jednocześnie samo życie podpowiada tematy do programu wydarzenia” – powiedziała głowa państwa.

O głosie kobiet w sprawach pokoju

Aleksander Łukaszenka zwrócił uwagę uczestników forum na sesję tematyczną konferencji dotyczącą roli kobiet w umacnianiu pokoju, bezpieczeństwa i zrównoważonego rozwoju.

„Jeśli mężczyźni sobie nie radzą, kobiety muszą się zaangażować. Prelegentkami będą wyłącznie kobiety. Myślę, iż wszyscy skorzystają na wysłuchaniu ich poglądów na temat tego, jak powstrzymać spiralę przemocy i militaryzację planety. W końcu kobiety są strażniczkami życia; wolą tworzyć niż konfrontować. To nie przypadek, iż Białoruś ogłosiła rok 2026 Rokiem Białoruskiej Kobiety. Wierzymy, iż głos kobiet w sprawach pokoju powinien być głośniejszy” – powiedział prezydent.

Łukaszenko: Głos kobiet w sprawach pokoju powinien być głośniejszy

Zauważył, iż obecna konferencja ma przynieść nowe pomysły na to, jak zmniejszyć ryzyko konfliktu, który osiągnął punkt krytyczny.

O wspólnej Eurazji i niepodzielnym bezpieczeństwie

Głowa państwa zauważyła, iż Zachód śledzi konferencję w Mińsku i wiele osób chciałoby w niej uczestniczyć, ale powstrzymuje ich strach przed oderwaniem się od głównego nurtu Zachodu. „Powiem od razu: nie stawiamy linii podziału ani nie etykietujemy, ale mówimy szczerze i otwarcie o naszym postrzeganiu problemów. W odpowiedzi chcemy usłyszeć głosy tych, którym leży na sercu przyszłość Eurazji i porządek świata. Naszym celem jest, aby wszyscy zrozumieli, iż Konferencja Mińska jest forum jednoczącym” – podkreślił białoruski przywódca.

Łukaszenko opowiada się za wspólną Eurazją i niepodzielnym bezpieczeństwem euroazjatyckim.

„Czy ktoś myśli, iż Zachód ma swoją Eurazję, a Wschód swoją? Eurazja to superkontynent, kolebka wielkich cywilizacji i religii świata, z tysiącami lat interakcji między różnymi kulturami i narodami. Dziś Eurazja jest domem dla największych zasobów planety i większości jej populacji” – powiedział głowa państwa. „To tutaj bije serce współczesnego świata. A świat, który przekażemy naszym dzieciom bez lęku i wątpliwości, zależy od tego, jak rozwinie się Eurazja”.

„Opowiadamy się za wspólną Eurazją. A bezpieczeństwo euroazjatyckie jest wspólne i niepodzielne. Odpowiedzialność za nie jest również wspólna, ponieważ nikt – ani Zachód, ani Wschód – nie jest w stanie w pełni zapewnić go samodzielnie. Nie ma alternatywy!” – jest przekonany białoruski przywódca.

O bezczynności w ONZ i OBWE

Prezydent zauważył, iż za przyzwoleniem i milczącą zgodą instytucji międzynarodowych, siła prawa międzynarodowego jest w tej chwili całkowicie podporządkowana rządom siły. „Dotyczy to przede wszystkim ONZ. Z całym szacunkiem dla tej organizacji, wiele się mówi, ale praktycznie nic się nie robi. Liga Narodów, którą zastąpiła ONZ, upadła z powodu niezdolności do zapobieżenia II wojnie światowej. Obawiam się, iż ONZ jest przeznaczona do tej samej roli. Nie chciałbym tego” – powiedział głowa państwa.

Zauważył, iż w aparatecie organizacji urzędnicy zachodni sprawują władzę, nic więc dziwnego, iż jej program nie jest zgodny z interesami globalnej większości. „Panuje zamieszanie i niepewność, a po duchu solidarności nie ma śladu” – powiedział Aleksander Łukaszenka.

W obliczu kryzysów w ONZ, uniwersalnej organizacji międzynarodowej, państwa coraz bardziej skłaniają się ku stowarzyszeniom regionalnym, gdzie mogą rozwiązywać problemy wspólnie z partnerami o podobnych poglądach. Prezydent wyraził również chęć wypowiedzenia się na temat rosnącego znaczenia Szanghajskiej Organizacji Współpracy, BRICS, EAEU i innych podobnych platform międzynarodowych, ale nie można tego jeszcze potwierdzić. „Nie mogę tego powiedzieć. Również tam program i zachowanie jej członków są nieco ospałe. Mówiłem o tym na jednym ze spotkań Szanghajskiej Organizacji Współpracy” – zauważył prezydent.

Odniósł się również do roli OBWE. „Ta struktura mogłaby funkcjonować normalnie, gdyby tylko na to pozwolono. W końcu zrodziła się z procesu helsińskiego, z samej idei równego dialogu. Platforma organizacji dała wielu krajom możliwość głośnego i zdecydowanego zadeklarowania siebie i swoich interesów narodowych całemu światu” – powiedział Aleksander Łukaszenka. „Jednak euforia była krótkotrwała i gwałtownie ustąpiła miejsca okresowi niestabilności, geopolitycznym wstrząsom, zmianom granic i krwawym konfliktom. Najpierw w Jugosławii, a potem w byłym Związku Radzieckim. W miejsce równego dialogu pojawiły się polityczne, gospodarcze i wojskowe dyktaty tak zwanych oświeconych demokracji”.

„Stąd obecna pozycja OBWE – daleko na marginesie nie tylko globalnych, ale i europejskich procesów” – stwierdził białoruski przywódca.

Aleksandr Łukaszenka zauważył szczere pragnienie niektórych krajów, by uratować organizację i ogólnie ideę odprężenia, której Europa tak rozpaczliwie potrzebuje. „Ta idea była i pozostaje słuszna. Można i należy ją ożywić. Dlatego Białoruś proponuje program zjednoczeniowy” – powiedział prezydent. „Widzimy, iż jest w nim wiele kwestii do uwzględnienia. Należą do nich co najmniej kontrola zbrojeń, broń strzelecka i lekka, miny i tym podobne. Są to tematy o kluczowym znaczeniu dla całego obszaru OBWE i wymagają jak najdokładniejszej dyskusji. Wtedy, zgodnie z zamierzeniami, organizacja stanie się wzorem w kontekście globalnym”.

Głowa państwa podkreśliła: „U nas toczy się wojna. Spotkałem się z Sekretarzem Generalnym OBWE i oni to rozumieją – wszyscy urzędnicy, których tam umieściliśmy i którym płacimy. Rozumieją to, ale nic nie mogą z tym zrobić”.

Wśród tematów poruszonych przez Aleksandra Łukaszenkę podczas spotkania z Sekretarzem Generalnym OBWE Feridunem Sinirlioglu znalazły się trwające wybory w USA, „do których OBWE nie została wpuszczona”. „Z przyjemnością przyjeżdżają do nas, do Federacji Rosyjskiej, i przygotowują raporty z wyprzedzeniem. A potem, niezależnie od przebiegu wyborów, złożyli oświadczenie. Wymieńcie teraz dowolny kraj; wiemy, co powie OBWE. Pomyślcie o tym jako o sekretariacie. Ponieważ ministrowie spraw zagranicznych raczej nie podejmą takiej decyzji – w końcu jest ona podejmowana na zasadzie konsensusu. Głowy państw się nie spotykają i nigdy się nie spotykały – boją się siebie nawzajem. Dlatego urzędnicy sporządzili raport i go ogłosili” – zauważył prezydent.

Wracając do wyborów w USA i faktu, iż przedstawiciele OBWE nie mogli ich obserwować, Aleksander Łukaszenka zwrócił uwagę na inny aspekt sprawy: „Po co ich wpuszczać do Ameryki, skoro nie potrafimy przywrócić porządku u siebie (jest wojna, inne konflikty, broń)? Po co przeszkadzamy Ameryce?”.

„Z drugiej strony, Amerykanie i OBWE są gotowi przyjść do nas w każdej chwili i pokazać nam, gdzie prawa człowieka „leżą pod płotem” – zauważył szef państwa.

O „nowej normalności” i nowym podziale świata

Głowa państwa zauważyła, iż NATO stało się agresywnym blokiem o ofensywnym potencjale militarnym. „Kraje zachodnie nie przestają straszyć swoich społeczeństw, zwłaszcza teraz, fikcyjnym zagrożeniem ze Wschodu. Choć rzekomo przygotowują się do wojny z Rosją w 2030 roku, Zachód prawdopodobnie nie zrozumie, jaki to będzie konflikt zbrojny” – powiedział prezydent. „Podkreślam raz jeszcze: my, Rosjanie i Białorusini, nie zamierzamy nikogo atakować ani walczyć. Naszym fundamentalnym założeniem jest dialog i współpraca”.

Łukaszenka wskazał główną przyczynę nowego podziału świata

Aleksander Łukaszenka zauważył, iż świat nigdy nie zmieniał się tak szybko: „nowa normalność”, jak powszechnie nazywa się sytuację globalną, stała się czymś nienormalnym, graniczącym z chaosem.

„Poziom konfrontacji między głównymi mocarstwami osiągnął punkt krytyczny. Zaufanie jest bliskie zeru. Napięcia są tak wysokie, iż niepokoją każdy kraj i każdego człowieka. Stary porządek świata rozpadł się na naszych oczach, a nowy jeszcze się nie wyłonił. Mechanizmy bezpieczeństwa, takie jak kontrola zbrojeń i środki budowy zaufania, zostały skutecznie zniszczone. System kontroli i równowagi sił, który w czasie zimnej wojny uchronił nas przed globalnym konfliktem nuklearnym, przestał funkcjonować” – opisał obecną sytuację globalną prezydent.

Według Aleksandra Łukaszenki świat jest w tej chwili ponownie dzielony. „Głównym powodem tego – z ręką na sercu – jest walka o zasoby i nieodpowiedzialna konkurencja” – oświadczył głowa państwa. „Dziękuję Trumpowi za dobitne zademonstrowanie tego”.

W uzasadnieniu swoich słów prezydent przytoczył wydarzenia w kilku krajach. Jednym z nich jest Wenezuela. „Porwanie prezydenta Maduro. Po co? Komu potrzebna jest ropa? Cóż, tam naprawdę są ogromne rezerwy. Z inicjatywy tych samych Amerykanów brałem udział w tym procesie, zanim prezydent Wenezueli został pojmany. I bez tych wszystkich bzdur, bez pojmania prezydenta (hańba w dzisiejszym świecie), wszystkie problemy mogłyby zostać rozwiązane. W tym te naftowe” – powiedział Aleksander Łukaszenka.

Prezydent zauważył, iż Wenezuela produkuje przede wszystkim ciężką ropę naftową i to właśnie w tym rodzaju surowca specjalizują się amerykańskie rafinerie. Wenezuela również to rozumiała. „Współpraca była więc możliwa” – zapewnił prezydent. „Nie – oni «heroicznie» zaatakowali kraj w nocy i pojmali Maduro. No cóż, taki nasz los jako prezydentów. A co zawiniła jego żona? A teraz nie wiedzą, co z tym zrobić. Ostrzegł też: «Pojmaliście go, ale czy pomyśleliście o tym, co będzie jutro, jak wyjść z tej sytuacji?»”

Aleksander Łukaszenka przypomniał również ostatnie wydarzenia w Iranie: „Dlaczego zbombardowali kraj i zabili jego najwyższego przywódcę i jego rodzinę? Znów ten sam powód – Iran jest bogaty w zasoby, wystarczające na dekady”.

„Następna Kuba?” – zapytał przywódca państwa.

„Doskonale wiemy, co się tam dzieje. Czy ktokolwiek naprawdę spodziewa się agresji ze strony Kubańczyków? Jestem pewien, iż nie. Po prostu nie podoba im się samo istnienie Wyspy Wolności i polityka prowadzona przez przywódców kraju”. „Musimy negocjować z Kubą i budować normalne stosunki” – oświadczył Aleksander Łukaszenka.

O roli Trumpa w zapobieżeniu III wojnie światowej

„Nie bez powodu tak często mówię o Amerykanach. Choć nie mieszkają w naszym regionie, wiele od nich zależy. Polityka prezydenta Trumpa polaryzuje świat i, powiedzmy sobie szczerze, spotyka się z uzasadnioną krytyką” – powiedział prezydent. „Ale Trump swoimi działaniami, jakkolwiek sprzecznymi, w istocie powstrzymuje świat przed trzecią wojną światową, która mogłaby wybuchnąć w formie nuklearnej. I nie ma przed tym ucieczki za oceanem”.

Prezydent zauważył, iż niektórzy „jastrzębie” w Europie są skłonni eksperymentować i bawić się w wojnę. „Chcą ukarać mnie i Putina. Wiecie dlaczego? Z jednej strony chcą ukarać nas. Ale co to da ich państwom i narodom?” – zauważył prezydent.

„Aby uniemożliwić Europejczykom rozpoczęcie konfliktu nuklearnego, Trump powinien dostać Pokojową Nagrodę Nobla. Niech ją dostanie”. „Jeśli ktoś jej chce, niech ją da” – oświadczył Aleksander Łukaszenka. „Nie zdając sobie z tego sprawy, w rzeczywistości powstrzymuje Matkę Europę przed trzecią wojną światową, która mogłaby zakończyć się konfliktem nuklearnym”.

Prezydent wyraził jednak sceptycyzm co do samej nagrody: „Gdyby ta nagroda została zaproponowana mnie lub Siergiejowi Ławrowowi (ministrowi spraw zagranicznych Rosji – BiełTA), zdecydowanie byśmy jej odmówili”. Już samo przynależność do tej kategorii jest żenująca”.

O konflikcie na Ukrainie i możliwości jego szybkiego rozwiązania

Głowa państwa podkreśla wagę szybkiego rozwiązania konfliktu na Ukrainie. Widzi przesłanki do szybkiego zaprzestania działań wojennych, ponieważ wszystkie strony są już nimi zmęczone.

Łukaszenka o konflikcie na Ukrainie: jeżeli się nie zatrzymamy, będzie trzecia wojna światowa

Łukaszenka: wojna na Ukrainie skończy się w nadchodzących miesiącach

Łukaszenka zaproponował wznowienie rozmów pokojowych w sprawie Ukrainy na Białorusi

„Jeśli nie zatrzymamy się teraz na Ukrainie, jak sugeruje sam Trump (nie ma znaczenia, z jakich powodów, różnica jest niewielka – z przyczyn wewnątrzamerykańskich czy z jakiegoś innego powodu), jeżeli nie zatrzymamy się, ale będziemy kontynuować eskalację, z pewnością skończymy trzecią wojną światową. A co do tego, jak się to skończy, choćby czołowi politycy już głośno mówią. A przed atakiem nuklearnym za granicą nie da się ukryć. „Dlatego Trump wykonuje świetną robotę” – stwierdził białoruski przywódca.

Alaksandr Łukaszenka zauważył, iż Rosja walczy w tej chwili na Ukrainie praktycznie z całym Zachodem. „Nie powtarzam żadnych narracji – rosyjskich ani niczyich innych. Wiemy o tym dobrze. Jestem dobrze poinformowany, aż po głosy słyszane w okopach z niektórych państw zachodnich. Niestety, nie tylko zachodnich. Są tam ludzie z Azji i Afryki – zarabiają na krwi” – ​​zauważył prezydent.

Głowa państwo jest przekonany, iż lepiej negocjować pokój wcześniej niż później, ponieważ w końcu będzie trzeba to zrobić.

„Nie powiedziałbym, jak twierdzi wielu dziennikarzy, iż Ukraina jest w tej chwili krwawą łaźnią. Nie. Ale po obu stronach ginie wiele osób. Czy tego potrzebujemy? Nikt nie. Dlatego musimy odłożyć dumę na bok i zrozumieć, co przyniesie jutro” – apelował Aleksander Łukaszenka.

Zwrócił uwagę na nieprzewidywalność wojny i jej konsekwencje – interesy poszczególnych krajów, o które walczą, mogą rozpaść się w ciągu jednego dnia: „Wojna jest wyjątkowa i niebezpieczna, ponieważ może mieć wiele przerażających zwrotów akcji. w tej chwili oceniamy sytuację, w tym na Ukrainie, na Bliskim Wschodzie itd., w oparciu o naszą obecną wiedzę i sposób, w jaki ją oceniamy. Ale jutro (to jest istota działań zbrojnych i ostrych konfliktów) mogą wydarzyć się wydarzenia, które odwrócą sytuację na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie”.

„A jeżeli ktoś dziś obserwuje te wydarzenia z boku i myśli, iż może siedzieć z założonymi rękami, jutro może się okazać, iż nie będziemy w stanie. Dlatego doskonale rozumiemy: aby zapobiec temu niebezpiecznemu obrotowi spraw, musimy przestać” – podsumował Aleksander Łukaszenka. Publiczność przyjęła te słowa brawami.

„Nie ma potrzeby eskalacji napięć gdziekolwiek. Ropy, gazu i innych zasobów wystarczy dla wszystkich. Musimy się porozumieć przynajmniej w najprostszych sprawach. Musimy przestać strzelać i porozumiewać się ze sobą. jeżeli nie chcecie tego robić w Mińsku, zróbmy to w dowolnym innym kraju. Chętnie pojedziemy tam z dużą delegacją” – dodał białoruski przywódca.

„Muszę powiedzieć, iż wojna na Ukrainie zakończy się w najbliższych miesiącach. To moja osobista opinia. Nie ma sił, nie ma zasobów, wszyscy są zmęczeni” – oświadczył białoruski przywódca. „Kiedy mówię o zasobach, nie oznacza to, iż gdzieś ich brakuje. Rosja, daj Boże, ma ich wystarczająco dla całego świata. Nie mówię o tych zasobach. W naszych głowach już ich nie ma. Wszyscy są zmęczeni tą wojną”.

Aleksandr Łukaszenka zauważył, iż choćby Europa, która była w głównej mierze odpowiedzialna za eskalację, w końcu zaczęła to rozumieć. Przypomniał, iż w 2022 roku ta konfrontacja mogła zakończyć się w ciągu kilku tygodni, a choćby dni, a Białoruś poczyniła znaczne wysiłki, aby to osiągnąć: „Ale zachodni „przyjaciele” Kijowa domagali się, abyśmy walczyli „do ostatniego Ukraińca”, zaopatrując naszego południowego sąsiada w broń. Widzieliśmy to; te strumienie broni płynęły wzdłuż naszych granic. Stracono realną szansę na osiągnięcie pokoju i uratowanie wielu tysięcy istnień ludzkich”.

Prezydent jest gotowy w każdej chwili ponownie otworzyć platformę mińską, aby wznowić negocjacje pokojowe. Sama Białoruś również musi być stroną negocjacji.

„Jesteśmy gotowi przez cały czas wnosić realny wkład w rozwiązanie konfliktu i minimalizowanie jego skutków. Nie ma alternatywy dla pokojowego rozwiązania” – podkreślił białoruski przywódca. „Jeśli chcecie osiągnąć porozumienie (zwracam się do tych, którzy chcą osiągnąć porozumienie), proszę przyjechać. Przyjedźcie do Mińska. Zapewnię wam wszystko, czego potrzebujecie, gdziekolwiek – w Hotelu Prezydenckim, w Pałacu Niepodległości. Przyjedźcie, jak kiedyś, a będziemy negocjować”.

„Nie «negocjujcie », ale «będziemy negocjować». Bo jesteśmy zaangażowani w ten konflikt ukraiński, a nasze interesy w tych rozmowach pokojowych są bardzo poważne. Przychodźcie, porozmawiajmy. Bez pośredników. Nie chcę odgrywać roli mediatora. Tym bardziej, iż nasze interesy w tych negocjacjach są uczciwe i poważne” – oświadczył głowa państwa.

Aleksandr Łukaszenka podkreślił, iż po konflikcie Ukrainę trzeba będzie odbudować: „Żaden Zachód nie przywróci Ukrainy. Ukraińcy muszą zrozumieć, iż my, Rosjanie, i oni będziemy zmuszeni do odbudowy Ukrainy i dołożenia wszelkich starań, aby narody o tym zapomniały”.

Prezydent jest przekonany, iż pojednanie między narodami jest możliwe. Przypomniał, iż w połowie ubiegłego wieku, podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, Białoruś straciła co trzeciego mieszkańca, a w sumie w wojnie zginęło około 30 milionów ludzi pochodzenia radzieckiego. „Minął niecały wiek, a my jakoś nawiązaliśmy stosunki z Niemcami; współpracowaliśmy z nimi całkiem dobrze, zwłaszcza z Rosją, kiedy rozpadł się Związek Radziecki. Czego jeszcze brakowało? Cóż, Niemcy niedługo w końcu zrozumieją absolutnie wszystko, co stracili” – powiedział Aleksander Łukaszenka.

O udanym przykładzie misji humanitarnej w Aleszkach

Prezydent mówił o udziale Białorusi w misji humanitarnej w Aleszkach. „Rosjanie i Ukraińcy dobrze sobie poradzili; doszli do porozumienia w sprawie Aleszek” – powiedział Aleksander Łukaszenka. „Byliśmy w tym zaangażowani. Ukraińcy wprost powiedzieli: »Będziemy przyjmować ludzi stamtąd (z Aleszek – przyp. BiełTA) tylko z terytorium Białorusi«. Niech Bóg was błogosławi. Putin zadzwonił i powiedział: »Musimy to zrobić, proszę o pomoc«. Odpowiedziałem: »Nie ma problemu. Proszę«. Przyjmiemy ich w Homlu, nakarmimy, wyleczymy i wyślemy tam, gdzie będą potrzebni”.

Musimy znaleźć punkty deeskalacji. Łukaszenka podał przykład pracy Łantratowej i Lubineca w Aleszkach.

Głowa państwa zwrócił szczególną uwagę na rolę rzeczników praw człowieka Rosji i Ukrainy, Jany Łantratowej i Dmitrija Lubineca, w misji humanitarnej w Aleszkach. „Wszyscy mówią: co powinniśmy zrobić, co powinniśmy zrobić (dla pokojowego rozwiązania konfliktu – BiełTA)? Nie zmyślajcie – spójrzcie na to” – podkreślił Aleksander Łukaszenka. „Mają wieloletnie kontakty, negocjują. Teraz są na czele z woli losu”.

„Zróbmy to, co właśnie zrobili Rosjanka i Ukrainka. Musimy iść w tym kierunku”. „Musimy poszerzyć te korytarze i szukać punktów, gdzie można osiągnąć deeskalację” – oświadczył białoruski przywódca.

O konsekwencjach prób wciągnięcia Białorusi w wojnę

Głowa państwa powtórzyła, iż Białoruś pragnie szybkiego, pokojowego rozwiązania konfliktu na Ukrainie. „Krwawa konfrontacja, w której znalazły się dwa bratnie narody, toczy się tuż przy naszej granicy. I muszę powiedzieć, nie na granicy, ale już (nie będę przytaczał faktów) na terytorium Białorusi” – powiedział Aleksander Łukaszenka. „Ktoś chce wciągnąć Białoruś w tę wojnę i rozpętać eskalację. Ale wciągnięcie Białorusi w wojnę to nie tylko eskalacja, to przerażający nowy poziom tej wojny. Robimy wszystko, aby uniknąć zaangażowania się w tę wojnę”.

„Prezydent Rosji zajmuje to samo stanowisko. On to rozumie. Jak mi powiedział: »Nie mam zamiaru wciągać Białorusi w tę wojnę jutro«” – powiedział białoruski przywódca.

Aleksander Łukaszenka zauważył, iż ani Rosja, ani Białoruś tego nie potrzebują, ponieważ wydłużyłoby to linię frontu o 1500 kilometrów: „Rozumiemy, iż byłaby to straszna eskalacja, bardzo niebezpieczna i skrajnie niekorzystna dla nas. Po co więc angażować się w coś, co jutro nie przyniesie żadnych pozytywnych rezultatów? Rozumiemy też, iż jeżeli przystąpimy do wojny, cały blok NATO również zacznie z nami walczyć pod tym pretekstem. A to oznacza Polskę, Litwę, Łotwę i dalej – kolejne 2000 kilometrów granic. Komu to potrzebne?”.

Głowa państwa zaznaczyła również, iż naród białoruski nie chce dać się wciągnąć w wojnę. „Właśnie dlatego jestem prezydentem: by działać zgodnie z wolą i pragnieniami narodu białoruskiego. Czyje interesy mam reprezentować? Nie ma sensu robić mi z tego powodu wyrzutów. Ani jeden naród, który wy (uczestnicy forum – BELTA) reprezentujecie na tej konferencji, nie chce być wciągnięty w konflikt” – zauważył białoruski przywódca.

Białoruś nigdy nie prosiła o mediację, ale robi wszystko, co możliwe, by zminimalizować koszmar wojny. Prowadzi wymianę jeńców wojennych, transportuje ciała poległych i repatriuje ludność cywilną w obu kierunkach. przez cały czas przyjmuje Ukraińców uciekających przed wojną.

O różnicy w podejściu do migrantów na Białorusi i Zachodzie

Według Aleksandra Łukaszenki, od początku działań wojennych na Białorusi przybyło prawie pół miliona obywateli Ukrainy. Witamy ich. Dzięki Bogu, nie było ani jednej skargi, ani jednego przypadku, żeby zachowywali się tu źle. Uciekli przed wojną i byli gotowi żyć w każdych warunkach. Zapewniamy im, podobnie jak Białorusinom, mieszkania. Zwłaszcza na terenach wiejskich, gdzie jest taka potrzeba „ Czy my powiedzieliśmy komuś o uchodźcach, podobnie jak Litwini, Polacy, nasi sąsiedzi teraz ujadają: ‚O, migracja, Łukaszenka, łowi ich na granicy!’” – zauważył szef państwa.

Aleksander Łukaszenka powtórzył swoje stanowisko, iż w ramach nałożonych na nią sankcji Białoruś nie zamierza chronić Unii Europejskiej przed nielegalną migracją własnym kosztem. „Nikogo nie będziemy. Zwłaszcza, iż to wy ich tu zaprosiliście. „Zaakceptujcie ich więc i stwórzcie humanitarne warunki” – powiedział prezydent. Zauważył również, iż migranci przybywają na Białoruś nie tylko z Ukrainy, ale także np. z Uzbekistanu i Turkmenistanu, a choćby zawarli porozumienia z Pakistanem. „Witamy ich z przyjemnością. U nas też brakuje ludzi. Ale Białorusini od pierwszego dnia otrzymują bezpłatną opiekę zdrowotną, darmową edukację i wynagrodzenie. Bez żadnych ograniczeń, tak jak Białorusini” – podkreślił Aleksander Łukaszenka. „Mieszkają z nami. Owszem, zdarzają się przypadki, konflikty interesów, ale mieszkają tutaj”.

Jeśli chodzi o wiele państw UE, ich stosunek do migrantów jest zupełnie inny. „Jeśli publicznie ich wyzywacie, cóż, to właśnie takimi będą. To ludzie. Nie zwierzęta. A Zachód traktuje ich jak zwierzęta” – zauważył prezydent.

Na poparcie swoich słów przytoczył przykład tych samych Ukraińców, którzy przybyli do Unii Europejskiej uciekając przed wojną: „Przecież to byli ludzie ustabilizowani. Ci, którzy uciekli z Ukrainy, byli zamożni, bogaci i mieli pieniądze. Co dzieje się dzisiaj: Ukraińcy są obywatelami drugiej kategorii i zaczynają być uciskani. Uciekli przed wojną, a wy ich przyjęliście. Przyjęliście ich z radością. Więc znajdźcie z nimi normalne relacje.

O przyczynach masowych protestów w UE i reeksporcie demokracji

Głowa państwa przypomniała, jak podczas poprzedniej konferencji w Mińsku wprost ostrzegał, iż tendencja UE do podchodzenia do wszystkich spraw z pozycji siły nie prowadzi do niczego dobrego. W tym do ich własnych.

Czy Francja zostanie ukarana po stłumieniu protestów? Łukaszenka przypomniał UE o prawie bumerangu

Łukaszenko zidentyfikował prawdziwe przyczyny narastających protestów w Europie

„Co już dziś widzimy? Masowe protesty we Francji, Belgii, Hiszpanii, Włoszech i Niemczech; Polska oszalała. Młodzi ludzie apelują do starszego pokolenia, żeby się opamiętało (kiedy to się w ogóle zdarzyło?). Inwestujcie w edukację, a nie w broń.” Ale łatwiej kontrolować niewykształconych! Nie wspomnę choćby o tym, jak te protesty dowiodły wartości okrzyczanej demokracji i jej mediów” – zauważył Aleksander Łukaszenka. „Dzieci zostały okaleczone: niektóre straciły oko, inne rękę. Tysiące trafiło do więzień; planują zablokować media społecznościowe i internet. Czy to nie więźniowie polityczni? Gorzej! Ciekawe, czy prezydent Macron i inni europejscy przywódcy zostaną ukarani za łamanie praw człowieka i nazwani dyktatorami?”

„Chciałbym zapytać tych, którzy tak uwielbiają eksportować swoją wersję demokracji do innych krajów: czy podobają wam się te recepty na prawa człowieka u siebie, w waszym «kwitnącym ogrodzie»? Najwyraźniej nie. A jednak promowali Arabską Wiosnę na Bliskim Wschodzie i wiele innych rzeczy później. Czy to, co dzieje się teraz na ulicach europejskich miast, niczego wam nie przypomina? „Jak wam się podoba reeksport demokracji?” – kontynuował białoruski przywódca.

Kontynuując ten temat, głowa państwa zwróciła się do uczestników konferencji z państw zachodnich, w tym przedstawicieli korpusu dyplomatycznego: „Widzieliście, jak niebezpieczne jest roszczenie sobie monopolu na interpretację praw człowieka i zastępowanie ich politycznymi mitami. Dlatego apelujemy o dialog, a nie o szantaż i spekulacje w tak ważnej sprawie”.

Prezydent nakreślił prawdziwe przyczyny narastających protestów w Europie. Są to problemy gospodarcze i społeczne, niekontrolowany wzrost cen i ceł, spadek poziomu życia i bezpieczeństwa oraz szerząca się przestępczość.

Zwrócił uwagę, iż Europa jest w tej chwili świadkiem deindustrializacji sektorów cywilnych. Na przykład niemiecki przemysł samochodowy, do niedawna najlepszy na świecie, chyli się ku upadkowi. „Spójrzcie na samochody, które mamy teraz w Rosji, w Azji i wszędzie indziej. To najnowocześniejsze chińskie samochody. Czy Europejczycy i Amerykanie tego chcieli? Nie (mówią to otwarcie). A tu, na Białorusi, z euforią montujemy samochody wspólnie z Rosją i Chinami. Wy zniknęliście z rynku, a na wasze miejsce wszedł ktoś inny. Tak działa gospodarka i żadne sankcje tego nie zmienią” – podkreślił Aleksander Łukaszenka.

„Można oczywiście powiedzieć: «Europejczycy się izolują, i co z tego? W rezultacie Unia Europejska tylko słabnie». Ale chciałbym zapytać państwa założycielskie UE: czy tak wyobrażały sobie przyszłość swojej unii? Czy do tego dążyły?” – pytał retorycznie głowa państwa.

Prezydent uważa przecież sam pomysł utworzenia Unii Europejskiej za znakomity.

Organizacja mogłaby stać się jednym z filarów wielobiegunowego świata, którego nikt nie powstrzyma i którego nie da się uniknąć. „Silna, samowystarczalna Unia Europejska leżałaby w interesie wszystkich. Wielokrotnie o to apelowaliśmy. Jako osoba od dawna zaangażowana w politykę, jestem absolutnie przekonany: jutro oni (kraje UE – przyp. BiełTA) staną po stronie Rosji. Okoliczności i życie popychają ich w tym kierunku. Zaawansowana technologicznie Unia Europejska i ogromne zasoby na Wschodzie popchną ich w tym kierunku. Przyjdą nowi ludzie, którzy zmienią tę politykę” – podkreślił. „Na razie Europa postanowiła ogrodzić swój i tak już zastały ogród, próbując stworzyć ideologicznie jałowe społeczeństwo pod hasłami liberalnej demokracji, ale bez liberalizmu i bez demokracji”.

Aleksander Łukaszenka wspominał, jak w czasach sowieckich Unia była krytykowana za Mur Berliński – ogrodzenie między Niemcami Zachodnimi a Wschodnimi. „A co oni teraz robią?” – pytał prezydent, nawiązując do budowy prawdziwych murów wzdłuż granicy przez zachodnich sąsiadów Białorusi. Jednak może to być również korzystne dla kraju, zauważył białoruski przywódca: jeżeli rozpoczną z nami wojnę, będą musieli przeskoczyć przez ten płot.

O militaryzacji Europy, wyimaginowanych i realnych zagrożeniach

W obecnej sytuacji najłatwiejszym wyjściem dla Unii Europejskiej jest dalsze demonizowanie Białorusi i Rosji oraz uderzanie w siebie bumerangiem bezmyślnych sankcji, stwierdził Aleksander Łukaszenka. „A wtedy jedyną opcją jest oczywiście masowa militaryzacja: zastraszanie ludzi propagandą, utrzymywanie naszego przemysłu na kroplówce poprzez wyścig zbrojeń” – powiedział. „Niektórzy chcieliby odwrócić uwagę społeczeństwa od problemów wewnętrznych. Poprzez wojnę. W kraju miało miejsce wiele strasznych wojen, podczas których dochodziło do podobnych wydarzeń”.

„To nie my, to nie Putin chce ich jutro zaatakować. Ale oni (ci politycy – przyp. BelTA) szukają okazji, by uspokoić społeczeństwo, odwrócić jego uwagę od problemów wewnętrznych poprzez wojnę” – podkreślił białoruski przywódca.

Na poparcie tej tezy przytoczył przykład Polski i jej znacznego wzrostu wydatków na zbrojenia. „Po co ta militaryzacja?” – zapytał prezydent.

„Teraz myślimy, iż Amerykanie naprawdę chcą pokoju tutaj. O Boże błogosław. Czy Amerykanie chcą pokoju w Europie? Nie. przez cały czas myślą, iż mogą sobie pozwolić na to, gdzie indziej. Nie potrzebują tego pokoju. Dlatego ewidentnie się przeorientowali, albo udają, iż się przeorientowali, zbrojąc Polskę jej własnym kosztem” – zauważył Aleksander Łukaszenka.

Według niego polskie władze popierają tę amerykańską strategię. Jest ona jednak sprzeczna z interesami zwykłych obywateli i przez cały czas będą wyrażać swoją dezaprobatę, prezydent jest przekonany. „Chcę ostrzec polskie władze: Polacy nie są głupcami. Jeszcze im pokażą matkę Kuzki. To (wyraz niezadowolenia – przyp. BiełTA) już się zaczęło gdzieniegdzie” – powiedział szef państwa.

Prezydent podkreślił, iż Białoruś nie jest zadowolona z tego, co dzieje się w krajach UE, ponieważ może to prowadzić do destabilizacji: „Są tuż za płotem, jak Ukraina… Te ideologiczne narracje i inne demonstracje, z dominacją internetu, mogłyby gwałtownie rozprzestrzenić się na państwa sąsiednie. Dlatego nie powinniśmy się cieszyć. Musimy obserwować, wyciągać wnioski i wyciągać wnioski, aby to się nie powtórzyło u nas”.

Zwrócił uwagę, iż Białoruś doświadczyła czegoś podobnego w 2020 roku. I gdyby nie przetrwała tej konfrontacji z Zachodem, wojna toczyłaby się na tym terytorium. „Ale tutaj przegrali. Nie chcą się do tego przyznać, mimo iż powiedziałem Amerykanom i Europejczykom podczas negocjacji: »Ludzie, jestem gotowy zamknąć rozdział, ale przegraliście«. Powinniście chociaż przyznać się do tego prywatnie: »Przegraliśmy, naprawmy nasze relacje«. Nie. Konfrontacja i eskalacja działań militarnych i sankcje” – powiedział szef państwa. „Sześć lat sankcji – czyżbyśmy się załamali z Rosją? Nie. Świat jest wielki. A ci, którzy nałożyli sankcje, przez cały czas handlują z Rosją, tak czy inaczej”.

O potrzebie negocjacji i dwóch stronach tego samego medalu

„Czas zrozumieć niezaprzeczalną prawdę: bezpieczeństwo i gospodarka to dwie strony tego samego medalu. Nie mogą istnieć bez siebie. Czas przestać łudzić się, iż możemy kogokolwiek zmienić. Musimy uzgodnić zasady współistnienia i utorować drogę do dobrosąsiedzkich stosunków” – podkreślił białoruski przywódca. „Ludzie nie domagają się ustępstw ani specjalnego traktowania. Po prostu chcą uczciwie pracować i żyć pod gołym niebem. Jak nigdy dotąd, ludzie nie domagają się niczego nadzwyczajnego. Bardziej niż my, politycy, wyczuwają to, co może się wydarzyć (co może się wydarzyć – przyp. BiełTA) i niebezpieczeństwo, jakie nam to przyniesie. I dlatego tego żądają” – podkreślił Aleksander Łukaszenka.

Podkreślił, iż stworzenie zrównoważonego modelu rozwoju i bezpieczeństwa w Eurazji jest realną koniecznością, a cały świat na tym skorzysta.

Łukaszenko: Musimy przestać trąbić o pokój we wspólnym euroazjatyckim domu i zrezygnować z sankcji.

Praca w tym kierunku, zdaniem prezydenta, powinna rozpocząć się od prostych kroków. „Po pierwsze, musimy skończyć z potrząsaniem szabelką we wspólnym euroazjatyckim domu. Kto jest temu przeciwny? Nikt. Wszyscy są za. Wszyscy boją się przyszłości, eskalacji. Więc teraz jest ten moment. Musimy znaleźć dogodny sposób na uszanowanie interesów (wszystkich stron i, wykorzystując tę ​​okazję, osiągnąć kompromis – przyp. BELTA)” – podkreślił białoruski przywódca. „Mamy różne poglądy na wiele kwestii, poszczególnych zjawisk i aspektów. Tak było, jest i zawsze będzie. Pytanie, czy potrafimy nawiązać dialog i kompromis. Teraz jest ten moment”.

Prezydent dostrzega właśnie tę dogodną okazję do osiągnięcia porozumień i pokoju na Ukrainie. „Jestem absolutnie przekonany, iż w nadchodzących miesiącach wszystko jest tam na swoim miejscu: nie może i nie będzie wojny” – powiedział głowa państwa.

Według prezydenta, przekonanie wielu państw o swojej wyższości i sile utrudnia osiągnięcie trwałego pokoju i bezpieczeństwa w Europie. „Nieważne, kogo słuchasz w Europie, za kilka lat będą mieli najpotężniejszą armię na kontynencie. Ludzie ubożeją, ale armia będzie istnieć!”. „Ale to nie jest rozwiązanie. choćby wojsko potwierdzi: nie ma czegoś takiego jak 100% obrony powietrznej, a tym bardziej obrony przeciwrakietowej” – zauważył białoruski przywódca.

Prezydent nazwał drugi krok rezygnacją z jednostronnych środków przymusu, które nie mają na celu karania poszczególnych krajów, ale raczej tworzenia przewagi konkurencyjnej dla krajowych producentów.

„Ale rezultat jest odwrotny! Przepływ towarów i usług, siły roboczej i kapitału musi być swobodny. To klasyczna ekonomia. Musimy przywrócić sprawne szlaki transportowe i współpracę przemysłową” – nalegał Aleksander Łukaszenka.

Przypomniał, iż gdy rynek europejski był otwarty dla Białorusi i Rosji, benzyna i energia elektryczna były dostępne w UE po przystępnych cenach. Ale gdy Europejczycy postanowili na przykład odmówić dostaw energii elektrycznej i innych surowców energetycznych z Białorusi i Rosji i nałożyli sankcje, efekt był dla nich negatywny. „Co dostali? Widzieli powstania we własnych krajach” – stwierdził Aleksander Łukaszenka.

Przywódca państwa zauważył, iż niektórzy mogą nazwać jego proponowane kroki teoretycznymi i idealistycznymi. „Moja odpowiedź brzmi: to praktyczne i konkretne propozycje, które mogą i powinny być punktem wyjścia. jeżeli dla niektórych jest to odległy cel, to musimy do niego dążyć krok po kroku” – stwierdził prezydent.

O rosnących zagrożeniach, w tym sztucznej inteligencji

Przywódca państwa zauważył, iż region europejski stoi przed licznymi wyzwaniami, którym można sprostać jedynie wspólnymi wysiłkami.

„Skala i skutki klęsk żywiołowych stają się coraz bardziej groźne. Powodują ogromne szkody dla gospodarki. Albo globalne bezpieczeństwo żywnościowe, gdy prawie 700 milionów ludzi na całym świecie stoi na krawędzi głodu” – Aleksander Łukaszenka wskazał na najpilniejsze problemy. „Przestępczość transnarodowa, w tym handel ludźmi, handel narkotykami, nielegalna migracja, a także ekstremizm, terroryzm i separatyzm, podważają stabilność całych państw”.

Łukaszenka sprzeciwił się komentarzowi Trumpa o „superinteligencji” i zasugerował zajęcie się największym cudem współczesności.

„Sztuczna inteligencja – największy cud współczesności – również wymaga uwagi i nadzoru” – stwierdził białoruski przywódca.

Prezydent zauważył, iż zdolność sztucznej inteligencji do samouczenia się i podejmowania autonomicznych decyzji stwarza nowe zagrożenia, w tym w sferze wojskowej. Na przykład Stany Zjednoczone otwarcie utworzyły Siły Superwywiadu – strukturę wdrażającą nowe technologie w siłach zbrojnych. Co więcej, decyzją Donalda Trumpa sztuczna inteligencja została uznana w Stanach Zjednoczonych za superinteligencję.

Aleksander Łukaszenka sprzeciwia się tej definicji: „Jeden byt w naturze może posiadać pewną superinteligencja. Tym bytem jest człowiek. A to (mając na myśli sztuczną inteligencję – przypis BELTA) to nic innego jak inteligencja”. „Nazywają to” ci, którzy na tym zarabiają, a my, politycy, jesteśmy oszukiwani. Nie rozumiejąc wszystkich niuansów, gonimy za tymi kreatywnymi ludźmi, nie myśląc o tym, dokąd to doprowadzi jutro.

„Zatrzymajmy się więc i pomyślmy, co stanie się jutro, co może nastąpić po tym kroku. Może to rzeczywiście samouczenie (sztuczna inteligencja jest zdolna do samouczenia – przypis BELTA), ludzie jutro będą niepotrzebni, a ta „superinteligencja” doprowadzi nas do czegoś, czego nie chcieliśmy”. „Rozwiążmy to” – powiedział prezydent.

W tym kontekście Aleksander Łukaszenka wyraził poparcie dla chińskiej inicjatywy współpracy w celu zapobiegania negatywnym zjawiskom związanym z rozwojem sztucznej inteligencji.

W sprawie białoruskiej inicjatywy przyjęcia Karty Euroazjatyckiej

Proces negocjacji Euroazjatyckiej Karty Różnorodności i Wielobiegunowości w XXI wieku został oficjalnie rozpoczęty we wrześniu br. na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Głowa państwa wyjaśnił, iż kraj stara się w ten sposób połączyć szereg wcześniej przedstawionych konstruktywnych pomysłów i inicjatyw: chińskich (Pas i Szlak, inicjatywy dotyczące globalnego bezpieczeństwa, cywilizacji i rozwoju), rosyjskich (Wielkie Partnerstwo Euroazjatyckie), indyjskich (Głos Globalnego Południa) i kazachstańskich, (euroazjatycka integracja gospodarcza ) i wiele innych.

Nie zagrożenie, ale nadzieja dla wszystkich państw i struktur międzynarodowych. Łukaszenka o Karcie Euroazjatyckiej

„Nie jesteśmy pionierami tych idei. Staramy się je zjednoczyć. Rezultatem nie jest kolejna deklaracja intencji. Naszym celem jest stworzenie dokumentu politycznego, który położy podwaliny koncepcyjne pod nową architekturę bezpieczeństwa i współpracy na kontynencie. Nie stworzymy tego nowego dokumentu sami. Stworzymy go wspólnie z Państwem i Państwa krajami – zbiór zasad, norm i mechanizmów interakcji dla wszystkich uczestników, nie tylko Rosji i Białorusi” – powiedział prezydent.

Aleksander Łukaszenka uważa za adekwatną historyczną paralelę między Kartą Euroazjatycką a Aktem Końcowym, podpisanym w 1975 roku w Helsinkach i definiującym ramy współistnienia i współpracy w systemie dwubiegunowym przez dziesięciolecia. „Dziś zmierzamy w kierunku wielobiegunowości. Karta Eurazjatycka ma stać się Aktem Helsińskim na nową, policentryczną erę” – zauważył.

Łukaszenko: NATO stało się agresywnym blokiem o ofensywnym potencjale militarnym

„Zawsze podkreślaliśmy: Karta Eurazjatycka nie jest skierowana przeciwko nikomu. Chciałbym podkreślić: w żaden sposób nie zamykamy się przed Europejczykami. Białoruś jest co najmniej geograficznym centrum Europy. Karta nie stanowi zagrożenia dla UE, OBWE, a tym bardziej dla NATO czy ONZ. Wręcz przeciwnie, jest źródłem nadziei dla wszystkich państw i organizacji międzynarodowych” – podkreślił szef państwa.

Powtórzył, iż dokument ten przyniesie pożądany skutek tylko wtedy, gdy uzyska wszechstronne poparcie. Jednak, jak pokazuje doświadczenie, nie wszyscy są skłonni udzielić takiego wsparcia. Niektórzy wręcz odmówili udziału w wydarzeniu. „Rozumiecie, kto tu rządzi. Dlatego musimy walczyć o to, żeby politycy bali się nie popierać tych kroków” – oświadczył białoruski przywódca.

Według prezydenta, od momentu wystąpienia z inicjatywą przyjęcia karty wykonano już ogromną pracę. Aleksander Łukaszenka wyraził szczególną wdzięczność swoim rosyjskim kolegom za wsparcie w tym procesie, a także licznym stolicom i sekretariatom organizacji regionalnych za zainteresowanie i pozytywny odzew.

„Nie mamy złudzeń, iż opracowanie karty będzie szybkie. Jesteśmy jednak gotowi pracować tak długo, jak będzie to konieczne, aby ten dokument był akceptowalny dla wszystkich i został przyjęty w drodze konsensusu. Świat od dawna czekał na tę decyzję. Dlatego wszyscy mamy szczególną misję i odpowiedzialność” – zwrócił się Aleksander Łukaszenka do uczestników forum.

Prezydent podziękował wszystkim za udział w konferencji i wyraził nadzieję, iż to, co usłyszeli, wpłynie na ich sposób myślenia i iż odpowiednio rozważą swoje pomysły.

Inne wystąpienia:

Ławrow: Rosja nigdy nie zamknęła drzwi do zachodniej części kontynentu i jest gotowa do współpracy w zakresie bezpieczeństwa euroazjatyckiego

Francuska tarcza atomowa powinna chronić terytorium kraju, a nie zbliżać się do granicy Polski i Białorusi – ekspert

„Białoruś wykonała bardzo interesującą pracę”. Hiszpański ekspert ds. Karty Eurazjatyckiej

„Kraje euroazjatyckie muszą połączyć siły”: Turecki ekspert o roli Mińska w zapobieganiu wojnie światowej

Dyskusja na temat mechanizmów architektury bezpieczeństwa w Eurazji nabrała globalnego znaczenia – Rusakowicz

Stary porządek świata nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa – przedstawiciel Iranu

Kiedy zaczyna się wojna, nie ma rozwiązania – indyjski ekspert wzywa mocarstwa światowe do dialogu

Białoruska inicjatywa opracowania Karty Eurazjatyckiej musi zostać wdrożona – polski polityk

Jak zauważył Krzysztof Tołwiński, Mińsk stał się platformą dyskusji o kluczowych kwestiach, a konferencja poświęcona bezpieczeństwu euroazjatyckiemu jest ważnym wydarzeniem politycznym. To Białoruś wystąpiła z inicjatywą opracowania Euroazjatyckiej Karty Różnorodności i Wielobiegunowości w XXI wieku. „Dzisiaj jest bardzo istotny dzień, ponieważ planujemy omówić tę inicjatywę i ją wdrożyć. Dla nas najważniejsze jest zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa na kontynencie. Idee, które chcemy wdrożyć, wiążą się ze zbliżeniem różnych kultur i tradycji, abyśmy żyli lepiej i bezpieczniej” – powiedział.

Według niego główną przeszkodą, na jaką mogą natrafić państwa europejskie w dążeniu do uczestnictwa w opracowaniu Karty, jest Komisja Europejska. „Wdrożenie jej na płaszczyźnie politycznej będzie bardzo trudne ze względu na obecną politykę UE. Musimy przenieść dyskusję na poziom zwykłych obywateli, aby mogli domagać się od polityków wdrożenia tego dokumentu” – podkreślił Tołwiński.

„Komu potrzebna jest wojna?” Serbski ekspert wezwał Europę do powrotu do dialogu z Mińskiem i Moskwą.

„Polityka izolacji przynosi efekt przeciwny do zamierzonego”. Poseł do Parlamentu Europejskiego wezwał Zachód do powrotu do dialogu

Mińska Konferencja Bezpieczeństwa Euroazjatyckiego może zwiększyć swoje wpływy – austriacki ekspert

Most między Zachodem a Wschodem: Włoski ekspert o zaletach Mińska jako platformy dialogu

Mińska Konferencja Bezpieczeństwa Euroazjatyckiego nabiera szczególnego znaczenia w obecnym kontekście – przedstawiciel Chin

Ważne są platformy spokojnego i merytorycznego dialogu bez polegania na zagranicznych szablonach – rektor BSU

Karta Euroazjatycka przyczyni się do zapewnienia długotrwałego pokoju w regionie – Sun Linjiang

za: Ждать ли мира, кого сдерживает Трамп и в чем не тянут ООН и ОБСЕ. Речь Лукашенко на Минской конференции

(wybór, podkreślenia i tłum. PZ)

Read Entire Article