Autor sztuki zawierania umów nie ma pojęcia, jak zawrzeć umowę
Im bardziej Trump grozi, tym bardziej widać, iż jest słaby i zdesperowany, pisze Martin Jay.
Martin Jay
Są kłamstwa, a są też kłamstwa Trumpa. Jednak twierdzenie dziennikarzom przez Trumpa, iż wcale się nie spieszy z zawarciem porozumienia z Iranem, było kłamstwem na wielką skalę, co sprawia, iż wygląda jeszcze bardziej śmiesznie zarówno przed Irańczykami, jak i kluczowymi graczami regionu.
Jak na człowieka, który się nie spieszy, działa z wielkim pośpiechem i paniką, zwołując niemal co tydzień na nadzwyczajne spotkania z J. D. Vance'em i Marco Rubio — co zawsze kończy się ciągłą, groźną narracją, która nie zwodzi absolutnie nikogo.
To nieświadome, zagubione dziecko w stylu supermarketu wyróżnia Trumpa w wielkim, dorosłym świecie międzynarodowej polityki — i kosztowało go to bardzo wiele.
Kluczowe dla wyciągnięcia go z dołu, który sam sobie wykopał, wierząc, iż bzdury Izraela od samego początku byłyby więzią z sojusznikami na całym świecie, dyplomacją i pracą nad szacunkiem budowanym przez dekady wobec Białego Domu.
Gdy Trump zaczyna swój mega napad złości, oczywiście wszystkie te ataki natychmiast się rozpuszczają, bo z każdym dniem staje się coraz bardziej jasne, jak bardzo jego administracja jest odizolowana.
To właśnie dostajesz, gdy zwalniasz wszystkich prawdziwych dyplomatów na świecie i zastępujesz ich amerykańskimi ambasadorami z jego własnej grupy kumpli z branży nieruchomości — ludźmi, którym dano dar danego kraju, by zostać ambasadorem, aby mogli wykorzystać swoją pozycję do manipulowania rynkiem.
A manipulacje rynkiem zawsze były najważniejsze dla wszystkiego, co robi.
Jednak w ostatnich dniach widzieliśmy druzgocące wiadomości, które towarzyszyły najnowszemu poziomowi błazny Trumpa, dając nam wgląd w to, dlaczego ciągle dostajemy zapowiedzi w mediach społecznościowych od jego ludzi twierdzących, iż porozumienie jest bardzo bliskie, tylko po to, by się załamać i wszyscy odchodzą.
Typowe dla jego nieprzewidywalnego, desperackiego, kapryśnego stylu – wrzuca klucz w robotę i ogłasza, iż kraje GCC powinny podpisać Porozumienia Abrahama — co daje nam wgląd w to, jak bardzo jest złudny i oderwany od rzeczywistości wobec własnego i amerykańskiego wpływu w regionie. Powiedział, iż każde porozumienie o zakończeniu wojny z Iranem powinno zawierać wymóg, aby kilka dodatkowych krajów, w tym Arabia Saudyjska i Pakistan, przystąpiło do Porozumień Abrahama, porozumień pośredniczonych przez USA z pierwszej kadencji Trumpa, mających na celu normalizację stosunków z Izraelem.
To było wyjątkowo głupie oświadczenie, które natychmiast obróciło się przeciwko niemu, gdy Arabia Saudyjska i inni jasno mu powiedzieli, iż to się nie wydarzy.
Ale pokazuje to, iż choć jest złudny, wierzy, iż gdy negocjacje zbliżają się do porozumienia, USA mają brutalną siłę, by poprosić o ostatnią chwilę słodzika.
Być może Nixon i Reagan zrobiliby taki numer, ale świat się zmienił, a Trump gwałtownie staje się lśniącym symbolem słabości i upadku Ameryki, podczas gdy cały świat obserwuje, jak imperium nie tyle znika, co wpada w otchłań. Zmiana celów w ostatniej chwili staje się głównym podstępem Trumpa, a Irańczycy o tym wiedzą i robią to samo.
W efekcie porozumienie jest dalej niż kiedykolwiek, ale w dużej mierze wynika to z faktu, iż Trump nie ma żadnych umiejętności negocjacyjnych i po prostu nie można mu ufać.
Chodzi też o to, iż negocjuje z pozycji słabości, co z każdym dniem coraz bardziej przekonuje Iran, iż choćby nie potrzebują porozumienia, bo są zadowoleni z kontrolowania Cieśniny Ormuz, obserwując, jak petrodolar spada z klifu.
Niezależnie od tego, czy uda się zawrzeć porozumienie, ekonomiści już widzieli, iż głupi atak Trumpa na Iran kosztował USA tak wiele, iż Ameryka nigdy nie będzie już taka sama.
USA bardzo skorzystały na posiadaniu petrodolara, ponieważ sztucznie pobudził gospodarkę USA i utrzymał dolara silniejszym, by służyć jako dźwignia na całym świecie.
Trump nie tylko przechodzi do historii jako idiota, który zerwał umowę Obamy z Iranem, ale faktycznie wynegocjował USA w sprawie nowej umowy, która była dziesięć razy gorsza — a cała podstawa roli Ameryki na Bliskim Wschodzie oraz sprzedaży broni, która się z nią wiąże, zniknęła.
Obserwowanie, jak Trump wierci się i wije z każdym dniem, wiedząc, iż coraz bardziej wygląda na największego przegranego, jaki kiedykolwiek siedział w Gabinecie Owalnym, tylko dodaje Iranowi siły.
I tak komentarz o tym, iż się nie spieszy i nie dba o wybory śródsemestralne, jest jednym z największych kłamstw spośród wszystkich jego kłamstw.
Wszyscy — a przynajmniej wszyscy tradycyjni sojusznicy Ameryki — czekają, aż padnie na miecz, podczas gdy Arabowie z GCC wiedzą, iż sami potrzebują porozumienia pokojowego z Iranem, które będzie musiało zostać złożone i zatwierdzone przez Rosję i Chiny, aby się sprawdziło.
Nikt już nie ufa Ameryce i nikt nie traktuje Trumpa poważnie.
Im bardziej grozi, tym bardziej widać, iż jest słaby i zdesperowany.
Im więcej domaga się ostatnich dodatków, tym bardziej oczywiste jest, iż nie ma pojęcia o negocjacjach.
Im więcej kłamie, tym silniejszy staje się Iran.
Obserwowanie negocjacji Trumpa z Irańczykami jest jak oglądanie emerytowanego klauna cyrkowego spadającego z jednokołowego roweru, podczas gdy tłum wyśmiewa go za jego żałosne wysiłki.
Jak powiedział mu Xi w Pekinie:
"Ameryka jest potęgą w upadku" — ale tempo tego spadku jest niepokojące, gdy prezydent USA walczy z udawaniem wojny, którą przegrał bez dwóch zdań.






![Francja przechwyciła tankowiec „floty cieni” [+VIDEO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2026/06/Nagranie-akcji-przechwycenia-statku-fot.-x.com_.jpg)






