Rzecznik Praw Dziecka zemścił się na rodzicach? Konfederacja składa wniosek o odwołanie Hornej-Cieślak

naszapolska.pl 5 hours ago

Sąd rodzinny nakazał natychmiastowy powrót 3- i 4-letnich dzieci do rodziców, po tym jak trafiły one do placówki opiekuńczej w wyniku działań podjętych z udziałem Rzeczniczki Praw Dziecka Moniki Hornej-Cieślak. Sąd w uzasadnieniu użył wyjątkowo mocnych sformułowań. Napisano o „rażąco nieproporcjonalnych” działaniach, które mogą nosić „wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej”. Horna-Cieślak broni swoich działań, twierdząc, iż sytuacja rodziny dwójki dzieci „nadal wymaga ochrony”.

Co dokładnie wydarzyło się 14 sierpnia w Białołęce?

14 sierpnia Monika Horna-Cieślak spacerowała po warszawskiej dzielnicy Białołęka. Zobaczyła nieznaną jej kobietę, która – jak twierdzi – szarpała i krzyczała na swoje dziecko. Zwróciła jej uwagę, za co usłyszała pod swoim adresem wulgarne epitety. Matka tłumaczyła później, iż jej reakcja wynikała ze strachu, bowiem dziecko miało nagle wbiec na jezdnię.

Rzeczniczka zgłosiła sprawę policji. Funkcjonariusze sprawdzili rodzinę, ale nie znaleźli podstaw do natychmiastowej interwencji. Dokumenty trafiły więc do sądu rodzinnego, co jest standardową procedurą. Tego samego dnia, jak ustalił portal Zero.pl, który jako pierwszy nagłośnił sprawę, do sędziego zadzwonił pracownik biura Rzecznika Praw Dziecka, który namawiał go do odebrania dzieci. Sąd odmówił i zlecił pilny wywiad kuratora.

Następnego dnia, 15 sierpnia, kurator doszedł do podobnego wniosku co wcześniej policja. Stwierdził, iż nie znalazł podstaw do natychmiastowego umieszczenia dzieci w pieczy zastępczej. Mimo to, w weekend, sama Horna-Cieślak wzięła udział w spotkaniu na komisariacie z komendantem stołecznym policji Krzysztofem Ogrońskim oraz policjantką. To na tym spotkaniu zapadła decyzja o nakazie opuszczenia mieszkania przez rodziców i zakazie zbliżania się do dzieci. Rodzice nie zdążyli zorganizować opieki zastępczej, więc dzieci trafiły do placówki. Stało się to bez wcześniejszego orzeczenia sądu o ich odebraniu. Policjantka, która wydała tę decyzję, zeznała później, iż pierwszy raz spotkała się w swojej karierze z tak nadzwyczajnymi działaniami wobec jednej rodziny. Dodała, iż w momencie podejmowania decyzji nie widziała ani dzieci, ani rodziców.

Dlaczego sąd nazwał to „przemocą instytucjonalną”?

Rozpatrujący sprawę sąd rodzinny nakazał natychmiastowy powrót dzieci do rodziców. W uzasadnieniu ocenił zachowanie matki na ulicy jako reakcję na stres i strach o dziecko, nie celową agresję. W uzasadnieniu sąd stwierdził m.in.:

Działania mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej. Machina państwowa została uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia. […] [Może to być] próba wykorzystania autorytetu piastowanego urzędu do przeforsowania z góry założonej, na podstawie osobistego poczucia obrażenia przez matkę małoletnich, tezy o konieczności zabrania jej dzieci.

z uzasadnienia sądu rodzinnego

Za „całkowicie chybiony i wręcz absurdalny” sąd uznał argument, jakim miały być dwie zamknięte butelki piwa znalezione w mieszkaniu podczas przeszukania z psem. Zwrócił też uwagę, iż ojciec dzieci posiada wprawdzie przeszłość karną, ale odbył już karę i nigdy nie był skazany za przestępstwa przeciwko rodzinie czy dzieciom. Sąd podkreślił, iż dobro dziecka nie wymaga „warunków laboratoryjnych”. Zaapelowano do RPD, aby instytucja z taką samą determinacją zajęła się systemowymi problemami pieczy zastępczej w Warszawie.

Jak broni się Monika Horna-Cieślak?

Rzeczniczka Praw Dziecka nie odniosła się wprost do sentencji sądu.

Byłam świadkiem stosowania przemocy fizycznej i psychicznej wobec kilkuletnich dzieci w miejscu publicznym. Poza stosowaniem przemocy fizycznej, matka wyzywała dziecko w wulgarny sposób, w tym m.in. słowami „ty k****”. Jako świadek przemocy zawiadomiłam policję i nie zgadzam się na marginalizowanie przemocy wobec dzieci.

Monika Horna-Cieślak, Rzeczniczka Praw Dziecka

Biuro RPD twierdzi, iż dysponuje pełną dokumentacją z 2025 r. Wskazuje się na Niebieską Kartę oraz informacje od sąsiadów dotyczące wcześniejszych aktów przemocy w tej rodzinie. Horna-Cieślak podkreśla, iż jako bezpośredni świadek miała obowiązek zareagować. Zapowiada, iż sprawa się nie kończy, bowiem jej zdaniem sytuacja rodziny „nadal wymaga ochrony”, a odpowiednie służby kontynuują działania. Sąd jednak, znając te argumenty, uznał natychmiastowe odebranie dzieci za rażąco nieproporcjonalne.

Sławomir Mentzen chce dymisji

Sprawa błyskawicznie trafiła do polityki. Lider Konfederacji Sławomir Mentzen zapowiedział zbieranie podpisów pod wnioskiem o odwołanie Hornej-Cieślak.

Będziemy zbierać podpisy pod odwołaniem Moniki Hornej-Cieślak ze stanowiska Rzecznika praw dziecka. Ta wiedźma doprowadziła do zabrania dzieci w wieku 3 i 4 lat do domu dziecka, tylko dlatego, iż została słusznie zwyzywana na ulicy przez ich matkę. Jako argument podała to, iż policja znalazła w ich domu dwie zamknięte butelki piwa! Takich ludzi jak Horna-Cieślak należy trzymać w więzieniach, czy innych ośrodkach odosobnienia, a nie w urzędzie. Do dymisji!

Sławomir Mentzen, lider Konfederacji, wpis na platformie X

Będziemy zbierać podpisy pod odwołaniem Moniki Hornej-Cieślak ze stanowiska Rzecznika praw dziecka.

Ta wiedźma doprowadziła do zabrania dzieci w wieku 3 i 4 lat do domu dziecka, tylko dlatego, iż została słusznie zwyzywana na ulicy przez ich matkę.

Jako argument podała to, że…

— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) September 23, 2026

Krzysztof Stanowski pytał na X, czy Rzeczniczka Praw Dziecka „jest osobą niezrównoważoną”, a w kolejnym wpisie nazwał ją „do szpiku złym człowiekiem”. Ironizował przy tym z przedstawionego przez kobietę argumentu o dwóch piwach.

O takiej historii to ja jeszcze nie słyszałem i trzeba sobie zadać pytanie: czy Rzecznik Praw Dziecka jest osobą niezrównoważoną?

DOPROWADZIŁA DO ODEBRANIA DZIECI RODZINIE, PONIEWAŻ ZOSTAŁA BRZYDKO POTRAKTOWANA NA ULICY.

Policja nie widziała podstaw odebrania, sąd zmasakrował…

— Krzysztof Stanowski (@K_Stanowski) September 23, 2026

Wicemarszałek Sejmu Marcin Horała (Rozwój Plus) zapowiedział, iż jego klub złoży wniosek o odwołanie Hornej-Cieślak. Poparł go były premier Mateusz Morawiecki, który określił rzeczniczkę jako „niebezpieczną hejterkę”.

Rzecznikiem Praw Dziecka jest niebezpieczna kobieta. Klub @RozwojPlus złoży wniosek o jej odwołanie.

Jako ojciec apeluję do rządzących: poprzyjcie ten wniosek i odwołajmy ją nim skrzywdzi kolejną rodzinę. https://t.co/4BggaQmTfU

— Marcin Horała (@mhorala) September 23, 2026

Do jej dymisji wezwała również europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik, która wskazała również na czerwcowe zarzuty mobbingu wobec Hornej-Cieślak. Wniosek o odwołanie rzeczniczki zapowiada też klub PiS.

Jako matka jestem wstrząśnięta❗ Rzecznik Praw Dziecka, Monika Horna-Cieślak doprowadziła do odebrania dzieci rodzinie w zemście za to, iż kobieta źle odniosła się do niej na ulicy❗🤯

👉 Dzieci trafiły do domu dziecka, a sąd przyznał, iż nie było ku temu żadnych powodów! Proszę… pic.twitter.com/wG9BULFxgb

— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) September 23, 2026

Kim jest Monika Horna-Cieślak?

Monika Horna-Cieślak pełni funkcję Rzeczniczki Praw Dziecka od grudnia 2023 r. Na stanowisko wybrał ją Sejm głosami koalicji KO, Lewicy, PSL i Polski 2050. To nie pierwsza głośna sprawa związana z jej urzędowaniem. Wcześniej komentowana była m.in. sprawa lodziarni w Pszczynie, a w czerwcu 2026 r. wobec Hornej-Cieślak pojawiły się zarzuty mobbingu w kierowanym przez nią biurze.

Źródła: Zero.pl, Wprost, WP, Onet, Polsat News, Interia, Radio ZET, wPolityce. Opracowanie: Nasza Polska.
Read Entire Article