Russia strikes close the border in Dorohusk. Tusk announces “enhanced mode”

supertydzien.pl 1 hour ago
Rosyjskie ataki są coraz bliżej Polski. W niedzielę jeden z dronów uderzył w lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów-Warszawa. Do ataku doszło w obwodzie wołyńskim, zaledwie około 2 km od polskiej granicy. W pociągu było 206 pasażerów. Nikt nie został ranny.Ukraińskie koleje państwowe poinformowały, iż załoga została wcześniej ostrzeżona o zagrożeniu przez zespół monitorujący ataki dronów. PKP Intercity potwierdziło, iż zdarzenie nastąpiło jeszcze na terytorium Ukrainy, zanim skład został przejęty przez polskiego przewoźnika. Wśród pasażerów nie było obywateli Polski. Pociąg ostatecznie dotarł do Warszawy z wielogodzinnym opóźnieniem.– To jest eskalacja. Kolejne wielkie wyzwanie dla Ukrainy, ale też dla hipotetycznych przyszłych ofiar rosyjskiej agresji. Powinniśmy zdwoić nasze wysiłki we wspieraniu ofiary agresji – TVP Info cytuje Radosława Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych, który skomentował atak na pociąg relacji Kijów-Warszawa.Drony uderzały tuż przy PolsceNie był to jedyny rosyjski atak w bezpośrednim sąsiedztwie granicy. Drony uderzyły również w rejonie strategicznego przejścia Dorohusk-Jagodzin. Według informacji przekazanych przez polskie władze rosyjskie bezzałogowce atakowały cele oddalone o około kilometr i 5 km od Polski. Z pierwszych informacji, które otrzymał ze strony ukraińskiej Nadbużański Oddział Straży Granicznej wynikało, iż bezzałogowiec uderzył w ciężarówkę. Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka wyjaśniła później, iż dron, który spadł w ukraińskim Jagodzinie, uderzył w stację benzynową. W wyniku tego ataku zapaliły się dwie ciężarówki.Skala zagrożenia spowodowała natychmiastową reakcję. Polska poderwała lotnictwo wojskowe, a naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego postawiono w stan gotowości. Mieszkańcy części województw lubelskiego i podkarpackiego otrzymali alerty RCB. Po zakończeniu działań Dowództwo Operacyjne poinformowało, iż nie stwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.Sytuacja była jednak na tyle poważna, iż Donald Tusk zwołał pilną odprawę w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa z udziałem ministrów i przedstawicieli służb.Tusk: będziemy działać w trybie wzmocnionymPo odprawie premier nie ukrywał, iż rząd spodziewa się dalszych działań Rosji. Jak przekazał, polskie oraz sojusznicze służby już wcześniej ostrzegały przed możliwością postępującej eskalacji.– Eskalacja działań Federacji Rosyjskiej staje się faktem, a przykłady tego są coraz bliżej naszej granicy – powiedział Tusk.Premier poinformował, iż od dzisiaj państwo będzie działać „w trybie wzmocnionym”. Ostrzegł też, iż najbliższe tygodnie i miesiące mogą przynieść wzmożone działania Rosji. Nie wykluczył przy tym, iż eskalacja może dotyczyć również terytorium Polski.Tusk ujawnił także, iż służby miały informacje o możliwych rosyjskich próbach sparaliżowania lub zniszczenia ukraińskich przejść granicznych. Niedzielne uderzenia nastąpiły właśnie w pobliżu Dorohuska–Jagodzina, jednego z najważniejszych połączeń Polski z Ukrainą. Tylko w lipcu przejechało tamtędy ponad 41,5 tys. ciężarówek, autobusów i samochodów osobowych oraz 726 pociągów.Trochę wcześniej przejeżdżał pociąg z politykamiAtak ma jeszcze jeden niepokojący wątek. Ukraińskie koleje podały, iż nieco wcześniej ze stacji Jagodzin odjechał pociąg dyplomatyczny, którym podróżowali m.in. były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, były premier Szwecji Carl Bildt oraz doradcy ds. bezpieczeństwa z państw UE. Skład celowo wyruszył wcześniej ze względów bezpieczeństwa. Ukraiński przewoźnik ocenia, iż to właśnie on mógł być zamierzonym celem rosyjskiego drona.Bildt przekazał, iż zaatakowany został kolejny pociąg jadący kilka minut za nimi.Donald Tusk podkreślił po odprawie, iż Polska wraz z sojusznikami musi być przygotowana na różne scenariusze. „Także najgorsze warianty są możliwe” – stwierdził premier.Generałowie ostrzegają. „Mniej narad, więcej działania”Rosyjskie uderzenia wykonywane kilometr lub dwa od polskiej granicy stawiają pytanie, czy obecne procedury dają wojsku wystarczająco dużo czasu w reakcję. Gen. Roman Polko ocenił po niedzielnych wydarzeniach, iż w takich sytuacjach „wojsko ma związane ręce”. Jego zdaniem – cytuje WP – nie powinno czekać z reakcją do chwili, gdy niebezpieczny obiekt znajdzie się już nad Polską. Były dowódca GROM przekonywał również w TVN24, iż potrzebne jest „mniej narad, więcej działania”. Chodzi przede wszystkim o takie procedury i zasady użycia środków obrony powietrznej, które pozwolą dowódcom reagować natychmiast, gdy zagrożenie jest oczywiste. Na rosyjską taktykę testowania reakcji Polski i NATO zwraca uwagę także gen. Jarosław Kraszewski. Wcześniej podkreślał, iż kolejne prowokacje pozwalają Rosjanom sprawdzać m.in. działanie polskiego systemu obrony powietrznej i sposób reagowania na zagrożenie.Niedzielne wydarzenia pokazują, jak niewielki może być margines bezpieczeństwa. Jeden z rosyjskich dronów uderzył w pociąg Kijów-Warszawa około 2 km od Polski, inne cele znajdowały się jeszcze bliżej granicy. Przy takich odległościach czas na wykrycie, ocenę zagrożenia i podjęcie decyzji może być liczony w minutach.
Read Entire Article