Klub parlamentarny Rozwój Plus wybrał 2 września Marcina Horałę na kandydata na wicemarszałka Sejmu. Formacja licząca 41 posłów chce rozszerzenia Prezydium Sejmu tak, by każdy klub miał w nim przedstawiciela. Dla prawicy oznacza to test parlamentarnej siły nowego klubu i gotowości większości do uznania jego politycznej podmiotowości.
Horała kandydatem nowego klubu
O decyzji klubu poinformował w środę Mateusz Morawiecki. Kandydatura Marcina Horały została zgłoszona wraz z żądaniem poszerzenia Prezydium Sejmu, ponieważ Rozwój Plus chce mieć własnego przedstawiciela we władzach izby. To pierwszy wyraźny sprawdzian zdolności nowej formacji do przełożenia liczebności na realny wpływ parlamentarny.
Janusz Cieszyński potwierdził w Programie Pierwszym Polskiego Radia, iż kandydatem będzie Horała. Argumentował, iż klub liczący 41 parlamentarzystów powinien być reprezentowany w Prezydium Sejmu. Poseł wskazał przy tym na dysproporcję: według niego stanowisko wicemarszałka ma klub Centrum liczący 15 osób, podczas gdy znacznie większy Rozwój Plus takiego miejsca nie otrzymał.
Spór o reguły reprezentacji
Rozwój Plus przygotował projekt uchwały rozszerzającej skład Prezydium Sejmu. Spór dotyczy więc czegoś więcej niż nazwiska jednego polityka. Chodzi o zasadę, czy każdy klub parlamentarny powinien mieć przedstawiciela w organie, który organizuje pracę izby. Koalicja rządząca może kandydaturę odrzucić, ale wtedy będzie musiała wyjaśnić, dlaczego liczebność klubu nie przekłada się na udział w kierownictwie Sejmu.
Równolegle PiS wskazało Marcina Ociepę jako własnego kandydata. Cieszyński zadeklarował, iż nie ma problemu z poparciem Ociepy, jeżeli projekt poszerzenia Prezydium nie przejdzie. Zastrzegł jednak, iż w bezpośrednim wyborze kandydat Rozwoju Plus ma dla niego pierwszeństwo. To pokazuje próbę zachowania współpracy na prawicy przy jednoczesnym budowaniu odrębności klubu.
Próba samodzielności Rozwoju Plus
Horała ma doświadczenie parlamentarne i administracyjne, a politycznie pozostaje kojarzony między innymi z projektem Centralnego Portu Komunikacyjnego. Cieszyński przedstawiał go jako polityka, którego koalicja rządząca może nie chcieć poprzeć właśnie z powodu wcześniejszej działalności. Ostateczna decyzja będzie należeć do Sejmu.
Kandydatura wpisuje się w szerszą próbę uporządkowania prawej strony sceny politycznej po powstaniu Rozwoju Plus. Wcześniej przedstawiciele klubu szukali drogi do zbudowania większości, a spory personalne osłabiały zdolność prawicy do wspólnego działania. Teraz liczy się wynik głosowania i odpowiedź na proste pytanie o reprezentację 41 posłów.
Dla wyborców prawicy stawką nie jest kolejny sejmowy fotel sam w sobie. Stawką jest to, czy duża grupa parlamentarzystów będzie potrafiła skutecznie zabiegać o interes swoich wyborców, a zarazem nie zamieni rywalizacji we własnym obozie w trwałe rozbicie. Samodzielność ma sens wtedy, gdy prowadzi do sprawczości.
Źródło: Bankier.pl, Polskie Radio, Sejm RP
Źródło: Bankier.pl













