Rozbudowa polskiej armii w czasach globalnego chaosu

magazynvip.pl 2 hours ago

Po upadku Związku Radzieckiego w 1991 r. mogło się wydawać, iż polskie wydatki na obronność nie muszą nadmiernie obciążać budżetu państwa. Polska wstąpiła do sojuszu NATO, który zdawał się zmieniać w organizację kontrolującą nazbyt agresywne poczynania słabych państw, jak Serbia, czy likwidować lokalnych watażków, jak Saddam Husajn. Upadek ZSRR pozostawił słabą Rosję, Chiny nie posiadały liczącej się armii. Amerykański parasol atomowy i zapewnienia sojusznicze miały chronić przez każdym zagrożeniem, a sprawne operacje wojskowe przed nadmiernymi ambicjami lokalnych przywódców. Zachwianie się tej wizji bezpieczeństwa zmusza nas do szybkiego nadrobienia zaległości w budowaniu nowoczesnej armii.

Dwa najgłośniejsze w tej chwili konflikty − wojna w Ukrainie i konflikt w Iranie − zburzyły przekonanie, iż NATO będzie miało do czynienia jedynie ze słabymi i zacofanymi państwami jako potencjalnym przeciwnikiem. Dziś wiemy, iż potencjalne konflikty mogą wymagać wspólnego wysiłku finansowego wszystkich członków NATO, a Stany Zjednoczone same nie zlikwidują wszystkich zagrożeń. Europa, w tym Polska, powinna więc stać się bardziej niezależna od zewnętrznego wsparcia poprzez budowę własnego potencjału obronnego. To jednak wiąże się z koniecznością zwiększenia nakładów na obronę i wdrażanie nowoczesnych technologii.

Budowanie silnej armii w Polsce musi być powiązane z rozbudową własnego przemysłu obronnego, który przez lata był zaniedbywany. Zakupy zagraniczne mogą wzmocnić potencjał Wojska Polskiego najnowocześniejszymi technologiami, ale nie zastąpią krajowych zdolności wytwórczych. Jak wykazały doświadczenia Stanów Zjednoczonych z lat 50. i 60. XX w., ogromne inwestycje w przemysł obronny i nowoczesne technologie wojskowe nie tylko zwiększają bezpieczeństwo, ale także stają się impulsem do tworzenia nowoczesnych technologii w produkcji cywilnej.

Rządowe pomysły na poprawę zdolności obronnych

Ministerstwo Obrony Narodowej na swojej stronie zapewnia: „W Planie Modernizacji Technicznej na lata 2021−2035 na nowe uzbrojenie i wyposażenie dla żołnierzy zaplanowaliśmy rekordowe środki finansowe 524 mld zł. Żaden rząd w historii wolnej Polski nie był w stanie zapewnić tak dużych pieniędzy na modernizację, a kwota ta wraz ze wzrostem budżetu będzie ulegała zwiększeniu”.

MON podkreśla też, iż przeznaczamy na obronność 4,2 proc. PKB. To dwa razy więcej środków niż wynosi wymagane przez NATO 2 proc. Znalazły się tam również bardziej szczegółowe plany modernizacji, jakich chce dokonać lub już wdraża resort. Ostatnio podczas podpisania kolejnych umów w ramach programu PERUN premier Donald Tusk zapowiedział, iż celem Polski jest budowa najsilniejszej armii w Europie.

Potrzeba wzmocnienia polskich zdolności obronnych może oznaczać konieczność zmniejszenia liczby sprzętu przekazywanego Ukrainie. − To jest tak, jak ratownik podchodzi do jakiegoś wypadku. Jest osoba, która potrzebuje pomocy, to ratownik musi najpierw stworzyć bezpieczne warunki do udzielenia tej pomocy. My jako ratownicy możemy pomagać tylko do momentu, kiedy to nie zagraża naszemu bezpieczeństwu. Ja tę granicę jasno i wyraźnie wytyczyłem − powiedział minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz w wywiadzie dla „Faktu”.

Zapowiedział jednocześnie kontynuowanie pomocy, np. udział w promowanym przez Donalda Trumpa programie PURAL. W jego ramach Europa ma kupować amerykański sprzęt i przekazywać go Ukrainie. Głośne było jednak niedawne przekazanie przez obecny rząd pocisków Patriot zakupionych przez Polskę w ramach realizacji programu WISŁA.

„Wielka Siódemka”, czyli siedem priorytetowych obszarów transformacji

Najnowszy plan rozwoju sił zbrojnych wyznacza tzw. „Wielką Siódemkę”, czyli siedem priorytetowych obszarów transformacji. Do 2039 r. liczebność Sił Zbrojnych RP ma się zwiększyć do 500 tysięcy. W tej liczbie zawierać się będzie 300 tysięcy żołnierzy pozostających w służbie czynnej i 200 tysięcy rezerwistów wysokiej gotowości.

Podstawowym paradygmatem w zakresie odstraszania ma być deterrence by punishment, czyli zdolność do przeprowadzania precyzyjnych uderzeń w najważniejsze obiekty na terytorium przeciwnika. Inną zdolnością ma stać się deterrence by denial, czyli tworzenie zintegrowanej obrony przeciwrakietowej, przeciwlotniczej i przeciwdronowej. najważniejsze jest również tworzenie odpowiednich zasobów ludzkich poprzez zwiększenie intensywności szkolenia i wprowadzenie nowego systemu utrzymywania zdolności bojowej.

W ramach programu WISŁA już od 2022 r. trwa wdrażanie do służby w Siłach Zbrojnych RP amerykańskiego systemu obrony powietrznej Patriot. Cała procedura odbywa się w ramach procedury SICO (ang. System Integration Checkout). Pierwszy etap polegał na integracji wyrzutni M903A2 systemu Patriot z pozostałymi elementami systemu. Finalnie ma powstać zintegrowany system dowodzenia obroną przeciwlotniczą i przeciwrakietową (IBCS).

Dwa głośne ostatnio konflikty: wojna w Ukrainie i amerykańska inwazja na Iran pokazały, jak istotną rolę na współczesnym polu walki odgrywają drony. Okazuje się, iż wart miliony dolarów śmigłowiec można strącić dzięki relatywnie taniego drona. Jednocześnie zwalczanie dronów jest zbyt kosztowne przy użyciu tradycyjnych narzędzi obrony przeciwlotniczej. Dlatego Siły Zbrojne RP będą zmuszone wdrażać najnowocześniejsze technologie również w tym zakresie.

„Dokument obejmuje też szerokie wdrażanie systemów bezzałogowych i autonomicznych – dronizacja i robotyzacja obejmie wszystkie rodzaje wojsk, domeny i funkcje bojowe: rozpoznanie, wsparcie decyzyjne, rażenie oraz zabezpieczenie logistyczne, na wszystkich szczeblach – strategicznym, operacyjnym i taktycznym. Jednym z kluczowych elementów technologicznych jest sztuczna inteligencja, wspierająca procesy analityczne, planistyczne, zarządcze i dowodzenie, co daje przewagę informacyjną i decyzyjną nad potencjalnym przeciwnikiem” − czytamy na stronie www.wojsko-polskie.pl.

W ramach modernizacji siły lądowe otrzymają nowoczesne czołgi III generacji, m.in. M1A2 Abrams i koreańskie K2 Black Panther. Siły powietrzne zostaną wyposażone w myśliwce V generacji F-35. Zakłada się, iż do 2030 r. nasze siły powietrzne będą dysponować nowoczesnym zachodnim sprzętem. Wśród posiadanych maszyn znajdą się używane w tej chwili myśliwce F16 (łącznie 48 sztuk), myśliwce F35 (32 sztuki) oraz koreańskie myśliwce FA-50 i FA-50PL (48 sztuk).

Marynarka Wojenna otrzyma w ramach programu „Miecznik” 3 okręty. MON chwali się, iż podpisano już największe w historii zamówienie dla krajowego przemysłu obronnego. Dumą marynarki jest okręt ORP Wicher – największy w historii polskiej marynarki. Pozostałe dwa − ORP Huragan i ORP Burza − nie będą ustępowały mu wielkością. Wyporność każdego zaplanowano na 7 tys. ton, a długość na prawie 140 m. Cały program ma zakończyć się na początku lat 30. XXI w. Poprzedni rekord wyporności należał do okrętu ORP Warszawa, przekazanego w 1988 r. władzom PRL przez marynarkę wojenną ZSRR. Jego pełna wyporność wynosiła 4950 ton.

Kluczowe aspekty modernizacji: czas i zabezpieczenie funduszy

Jak powiedział gen. dyw. Krzysztof Zielski, zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, dla portalu defence24.pl, nasza armia ma mało czasu w poprawienie swojej zdolności bojowej. Podkreślił też, iż obok zakupu sprzętu konieczna jest rozbudowa infrastruktury technicznej i szkoleniowej. Trzeba stworzyć odpowiednie warunki dla zwiększenia stanu osobowego wojska, co wiąże się z dodatkowymi kosztami.

Wielkość wydatków na rozbudowę infrastruktury i zakupy uzbrojenia jest uzależniona od stanu gospodarki, której wielkość wpływa na możliwości budżetowe. Dla zapewnienia odpowiednich środków trzeba jednak będzie sięgać po pożyczki. Jednym z rozwiązań może być program SAFE.

Rozwój Sił Zbrojnych RP będzie programem długofalowym. Ma on zapewnić zbudowanie licznej i nowoczesnej armii do 2039 r. W tym czasie planowane jest również zwiększenie zdolności polskiego przemysłu obronnego. Cel ten ma zostać osiągnięty poprzez wzmocnienie innowacyjności i konkurencyjności, modernizację potencjału przemysłowego, opracowanie polityki eksportowej oraz wzmocnienie infrastruktury wsparcia ze strony państwa.

Premier Donald Tusk zapowiedział, iż planuje zwiększenie niezależności polskiej armii od dostaw zza granicy. Chcielibyśmy, aby maksimum produkcji było w Polsce, abyśmy byli właścicielami licencji i technologii, od których zależy bezpośrednio bezpieczeństwo Polski. (…) Polska armia może być nie tylko silna, ale także w pełni niezależna od dostaw zewnętrznych. To – w czasach konfliktów i zagrożeń – jest jeden z warunków autentycznego, osadzonego na realnych fundamentach bezpieczeństwa. Z satysfakcją mogę zameldować, iż będziemy rzeczywiście suwerenni – także w tej dziedzinie − stwierdził (cytat za gov.pl).

Nie wszyscy podzielają jednak entuzjazm rządzących związany z modernizacją polskiej armii. W rozmowie z portalem Defence24.pl generał Jarosław Gromadziński, były dowódca Eurokorpusu, a także twórca 18. Dywizji Zmechanizowanej „Żelaznej”, wyraził obawę, iż na ambitne plany zawarte w strategii na lata 2025−2039 może nie wystarczyć funduszy. Jak stwierdził, nie jest znany całkowity koszt planowanych zadań, dlatego jego zdaniem plan przypomina bardziej listę życzeń niż strategię. Problemem może stać się osiągnięcie liczebności wojska na poziomie 500 tysięcy. Dotychczas nie widać tendencji do zwiększania liczby etatów w wojsku. Zdaniem generała ani program SAFE, ani zyski NBP nie polepszą sytuacji. Koszt obsługi zadłużenia z programu SAFE będzie generował konieczność spłaty ogromnych odsetek, a zysków z NBP nie odnotowano.

Polski przemysł obronny będzie miał problemy ze zwiększeniem swoich mocy produkcyjnych, jeżeli nie zwiększy się rządowych zamówień w ramach wieloletnich kontraktów. jeżeli nie nastąpi zwiększenie przychodów budżetowych poprzez wzrost PKB, jedyną gwarancją realizacji programu mogą okazać się dodatkowe obciążenia podatkowe.

Wojciech Ostrowski

Read Entire Article