
Rosyjskie uniwersytety rozpoczęły szeroko zakrojoną kampanię rekrutacyjną, oferując darmowe czesne i wynagrodzenie sięgające 70 tysięcy dolarów za rok służby w wojsku w roli operatorów dronów.
Wojskowi rekruterzy zapewniają studentów, iż taka specjalizacja pozwala uniknąć służby na pierwszej linii frontu. Rzeczywistość weryfikuje te obietnice – na froncie w Ukrainie zanotowano już pierwsze ofiary śmiertelne wśród nowej kadry, a specjalistyczne jednostki często wykorzystywane są jako zwykła piechota.
Cel: inżynierowie i pasjonaci gier
Jak informuje Bloomberg, ulotki rekrutacyjne pojawiły się między innymi na Moskiewskim Państwowym Uniwersytecie Technicznym im. Baumana. Niezależny magazyn „Groza” doliczył się co najmniej 270 rosyjskich instytucji akademickich, które aktywnie promują kontrakty wojskowe.
Rosyjskie Ministerstwo Obrony celuje w populację około 2 milionów młodych mężczyzn studiujących na krajowych uczelniach. Poszukiwane są osoby z doświadczeniem w budowie modeli latających, elektronice, inżynierii radiowej, a także z zaawansowanymi umiejętnościami komputerowymi – w tym pasjonaci gier wideo. Cel jest jasny: do końca 2026 roku Rosja chce posiadać 168 tysięcy wyszkolonych operatorów dronów, próbując w ten sposób skopiować sukces ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych.
Rosja odcina WhatsApp i Telegram. Miliony użytkowników zmuszane do komunikatora pod pełną kontrolą państwa
Iluzja bezpiecznej służby
Obietnice służby na bezpiecznym zapleczu nie mają poparcia w faktach. Dowództwo wojsk ukraińskich ocenia, iż ciągła obserwacja i zagrożenie ze strony systemów bezzałogowych oraz artylerii stworzyły „strefę śmierci” rozciągającą się na głębokość choćby 25 kilometrów po obu stronach linii frontu.
Złudzenia rozwiewają również doniesienia o ofiarach. Rosyjskojęzyczny serwis BBC News zidentyfikował 23-letniego Walerija Awerina jako pierwszą potwierdzoną ofiarę śmiertelną wśród zrekrutowanych niedawno studentów. Mężczyzna zginął w kwietniu 2026 roku w ataku moździerzowym pod Ługańskiem. Jego matka w rozmowie z mediami przyznała, iż syn uczył się obsługi dronów przez trzy miesiące, po czym bez żadnego wcześniejszego doświadczenia wojskowego został rzucony do klasycznego szturmu piechoty – do tzw. „maszynki do mięsa”.
Problem ten ma charakter systemowy. Już wcześniej niezależne organizacje badawcze informowały o śledztwach po doniesieniach wojskowych blogerów, którzy alarmowali, iż dowódcy rozwiązują wyspecjalizowane jednostki dronowe i wysyłają operatorów do ataków frontalnych z powodu chronicznych braków kadrowych w piechocie.
Z frontu wprost w kryzys demograficzny
Dla Rosji ten model rekrutacji to technologiczny i społeczny paradoks. Wysyłanie studentów uczelni technicznych na front to pogłębianie drenażu mózgów, który zaczął się tuż po pełnoskalowej inwazji w 2022 roku (szacuje się, iż tylko w pierwszym roku wojny kraj opuściło niemal 25 procent najlepszych rosyjskich programistów). Zamiast budować zaplecze inżynieryjne dla gospodarki, państwo zmusza wykształconą młodzież do łatania luk po ogromnych stratach osobowych. Według zachodnich szacunków z początku 2026 roku, armia rosyjska straciła w Ukrainie około 1,3 miliona żołnierzy (zabitych i rannych), zmuszając dowództwo do tworzenia pułków piechoty z personelu Marynarki Wojennej i Sił Kosmicznych.
Tymczasem rosyjska ofensywa napotyka na coraz większe problemy technologiczne. Siły ukraińskie z sukcesem wykorzystują drony średniego zasięgu do niszczenia rosyjskich konwojów logistycznych, a firma SpaceX skutecznie odcięła rosyjskim siłom zbrojnym dostęp do terminali satelitarnych Starlink na terenach okupowanych, znacząco utrudniając komunikację na polu walki.
Jeśli artykuł Rosja rekrutuje studentów i graczy na pilotów dronów. Obietnice mijają się z frontową rzeczywistością nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.





![Rosja informuje o 556 zestrzelonych ukraińskich dronach i trzech zabitych pod Moskwą [+VIDEO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2026/05/Po-dwoch-stronach-barykady-2026-05-17T093929.863.jpg)





