Rogalski: rządy Tuska mogą zepchnąć Polskę do roli kolonii Berlina

dzienniknarodowy.pl 4 hours ago
Zdjęcie: Rogalski: rządy Tuska mogą zepchnąć Polskę do roli kolonii Berlina


Czy Polsce grozi degradacja do roli zaplecza Niemiec? Takie ostrzeżenie formułuje Bogusław Rogalski, prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin, dla którego najbliższe wybory parlamentarne mają rozstrzygnąć o suwerenności kraju. Jego diagnoza jest jednostronna i mocno zaangażowana, ale dotyka pytania, które w narodowej publicystyce wraca od lat.

Głos ze skraju sceny

Rogalski wypowiedział się w rozmowie z księdzem Ryszardem Halwą w programie „Tu jest Polska". Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin to ugrupowanie niewielkie, od lat pozostające na obrzeżach parlamentarnej gry, a jego lider zasiadał w przeszłości w Parlamencie Europejskim. Warto tę proporcję zapamiętać, bo waga tezy nie wynika z siły politycznej mówiącego, ale z tego, jak dobrze oddaje ona nastroje części prawicowego elektoratu. To diagnoza środowiska, nie ustalony fakt.

Teza o kolonii Berlina

Sednem wypowiedzi jest przekonanie, iż kontynuacja rządów Donalda Tuska prowadzi Polskę do stopniowego uzależnienia od Niemiec. Rogalski mówi wprost o groźbie stania się „kolonią Berlina" i ostrzega przed dramatycznymi, jak to ujmuje, konsekwencjami takiego kursu. To język polemiczny i celowo dosadny. Nie jest opisem stanu rzeczy, ale ostrzeżeniem obliczonym na mobilizację. Uczciwość każe dodać, iż rząd i jego zaplecze taką diagnozę odrzucają, wskazując na członkostwo Polski w Unii Europejskiej i NATO jako gwarancję podmiotowości.

Morawiecki: kalkulacja czy zdrada

W tło tej rozmowy wpisuje się pytanie o Mateusza Morawieckiego i jego rozejście z Prawem i Sprawiedliwością. W narracji części prawicy ruch byłego premiera bywa odczytywany dwojako. Dla jednych to chłodna kalkulacja przed wyborami i próba zbudowania własnego zaplecza. Dla innych to osłabienie obozu, które w praktyce pomaga rządzącym. Rogalski osadza ten spór w szerszej ramie walki o suwerenność, w której każde pęknięcie na prawicy oddala szansę na zmianę.

Skąd bierze się ten lęk

Obawa o niemiecką dominację nie pojawia się w próżni. W debacie publicznej wracają wątki reparacji wojennych, wpływu Berlina na decyzje Unii Europejskiej, dawnej zależności energetycznej oraz roli niemieckiego kapitału w polskiej gospodarce i mediach. Rogalski korzysta z tego nastroju, sprowadzając złożony problem do jednego, mocnego obrazu kolonii. To skrót publicystyczny, który upraszcza rzeczywistość, ale trafia w realne poczucie, iż interesy Polski i Niemiec nie zawsze są zbieżne.

Kalendarz i realne proporcje

Diagnozę trzeba jednak oddzielić od arytmetyki wyborczej. Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin od lat nie przekracza progu wyborczego i samodzielnie nie wpłynie na wynik głosowania. Jego głos liczy się raczej jako element szerszego chóru środowisk narodowych i chrześcijańskich, które próbują narzucić głównym partiom prawicy temat suwerenności. jeżeli hasło obrony przed niemieckim wpływem stanie się częścią kampanii dużych ugrupowań, to nie dzięki sile takich partii jak ZChR, ale dzięki nastrojom, które one nazywają po imieniu.

Stawka, której nie da się zignorować

Z tezami prezesa Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin można się nie zgadzać, a proporcje jego ostrzeżeń wypada studzić. Jego partia nie przesądzi o wyniku żadnych wyborów. Problem, który podnosi, jest jednak realny i wykracza poza jedno ugrupowanie. Pytanie o zakres niemieckiego wpływu na polską politykę, gospodarkę i prawo powraca w debacie niezależnie od tego, kto je stawia. I właśnie dlatego, mimo całej publicystycznej przesady, tego głosu nie da się po prostu zbyć milczeniem.

Źródło: Prawy.pl

Read Entire Article