Piłkarskie mistrzostwa świata napędzają nie tylko emocje na boiskach, ale także turystykę. Jedną z największych atrakcji dla pasażerów luksusowych wycieczkowców zawijających do norweskiego Stavanger stała się wyprawa do Bryne – rodzinnej miejscowości Erlinga Brauta Haalanda.
Popularność Bryne jest tak duża, iż klub Bryne FK zatrudnił dyrektora ds. turystyki. Jak przyznają jego przedstawiciele, zainteresowanie przekłada się na realne zyski dla miasta i klubu, a do niewielkiej miejscowości przyjeżdżają także dziennikarze z całego świata.
Na trasie wycieczki znalazły się miejsca dobrze znane z opowieści samego Haalanda – lokalne kawiarnie i restauracje, piekarnia serwująca jego ulubione „lapper med brunost”, a także chińska restauracja, do której chodził z rodzicami. Turyści chętnie kupują również czerwone koszulki z napisem „Braut Haaland” oraz lokalne mleko, które – jak podkreślają miejscowe media – piłkarz sprowadza choćby do Manchesteru.
Sam stadion również stał się atrakcją. Obiekt mieści zaledwie cztery tysiące kibiców, ale słynie z nietypowej „trybuny” dla traktorów, z których miejscowi rolnicy oglądają mecze. Tradycją są także nietypowe nagrody dla najlepszego zawodnika spotkania – żywy prosiak.









