Rada Pokoju Trumpa rusza bez Polski

polska-zbrojna.pl 6 hours ago

Przedstawiciele 20 państw podpisali dziś w Davos dokument założycielski Rady Pokoju. Organizacja powołana przez prezydenta USA Donalda Trumpa ma nadzorować proces pokojowy w Strefie Gazy, ale też zająć się rozwiązywaniem konfliktów w innych częściach świata i do pewnego stopnia stać się alternatywą dla ONZ-etu. Wśród sygnatariuszy zabrakło Polski i większości państw NATO.

Rada Pokoju została powołana podczas 56. Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Dokument założycielski sygnowali przedstawiciele 19 państw, m.in. Viktor Orbán, premier Węgier, Javier Milei, prezydent Argentyny, czy rządzący Azerbejdżanem Ilham Alijew. Swój podpis złożył także pomysłodawca utworzenia organizacji – Donald Trump, prezydent USA.

Rada Pokoju w założeniu ma nadzorować proces pokojowy na Bliskim Wschodzie. Prezydent Trump chce jednak, by docelowo zajęła się gaszeniem konfliktów w innych częściach świata. A przy okazji przyznaje, iż jako forum międzynarodowego dialogu mogłaby do pewnego stopnia stać się alternatywą wobec ONZ-etu. – Osiągnęliśmy sukces w Strefie Gazy, więc możemy osiągnąć sukces także w innych miejscach – mówił prezydent USA podczas wystąpienia w Davos.

REKLAMA

– Po skompletowaniu Rady będziemy w stanie podołać wielu wyzwaniom. Zawsze powtarzałem, iż ONZ ma olbrzymi potencjał, ale go nie wykorzystuje – podkreślał przywódca Stanów Zjednoczonych. Na czele Rady miałby stać dożywotnio Trump. On też miałby w niej decydujący głos. Kadencja państw członkowskich trwałaby trzy lata. Zainteresowane tym kraje mogłyby się jednak ubiegać o stałe członkostwo. Za taki przywilej należałoby jednak zapłacić miliard dolarów.

Biały Dom do udziału w organizacji zaprosił przeszło 50 państw. Jak przyznają cytowani przez media amerykańscy urzędnicy, jak dotąd pozytywnie odpowiedziało około 30 przywódców. Wśród nich znalazł się m.in. przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Ostatecznej decyzji nie podjął jeszcze prezydent Rosji – Władimir Putin.

W tym gronie nie ma też większości państw NATO. Zaproszenie prezydenta USA odrzuciły Norwegia i Szwecja, najpewniej nie przyjmą go Niemcy i Francja, wielkie wątpliwości mają Finlandia, Włochy czy Wielka Brytania. Przyczyny są złożone: od napięcia, które wywołał Trump, ogłaszając chęć przejęcia Grenlandii, poprzez niechęć do zasiadania w jednym gremium z dyktatorami pokroju Putina i Łukaszenki, aż po wątpliwości wiążące się z potencjalną marginalizacją roli ONZ-etu. Wielu zachodnim przywódcom nie podoba się też praktycznie nieograniczona władza, jaką miałby sprawować w Radzie prezydent USA.

Do Rady – przynajmniej na razie – nie przystąpi też Polska. – Udział Polski w Radzie Pokoju jest istotny i potrzebny, natomiast tego typu porozumienie międzynarodowe musi przejść całą procedurę konstytucyjną, co było tematem rozmowy z prezydentem Donaldem Trumpem i zostało przyjęte z wielkim zrozumieniem – mówił wczoraj na antenie Telewizji Republika prezydent Karol Nawrocki, który otrzymał od Trumpa imienne zaproszenie do nowej organizacji.

Do decyzji prezydenta odniósł się w programie „Graffiti” w Polsat News Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej. – Myślę, iż to dobre posunięcie. Odrzucanie zaproszenia bez analizy byłoby błędem, przyjmowanie bez procesu konstytucyjnego byłoby niemożliwe – komentował.

Tymczasem Davos żyje nie tylko powołaniem Rady Pokoju. Emocje niezmiennie rozpala też temat Grenlandii. We wczorajszym wystąpieniu prezydent Trump ponownie zadeklarował, iż USA będą chciały przejąć wyspę od Danii. Odrzucił jednak ewentualność użycia w tym celu wojska. Wieczorem, po rozmowie z Markiem Rutte, sekretarzem generalnym NATO, stwierdził, iż gotowe są już ramy przyszłego porozumienia w tej sprawie. Przyznał, iż w grę wchodzi „długoterminowa umowa”, a jeżeli zostanie ona sfinalizowana, „USA otrzymają wszystko, czego chciały”.

Wkrótce też pojawiły się medialne doniesienia, z których wynikało, iż USA i Dania mogą odświeżyć zawartą w 1951 roku umowę o współpracy obronnej, na wyspie zaś zostaną ulokowane eksterytorialne bazy USA. Sam Rutte w wywiadzie dla Fox News zaprzeczył jednak, by rozmowa z Trumpem dotyczyła kwestii przejęcia Grenlandii, a Mette Frederiksen, premier Danii, powtórzyła, iż jej kraj jest otwarty na wszelkie porozumienia, pod warunkiem wszakże poszanowania integralności terytorialnej.

Łukasz Zalesiński
Read Entire Article