Na Dzień Zwycięstwa w Rosji (a choćby na cały weekend) uzgodniono zawieszenie broni. Jak informowaliśmy w naTemat, Donald Trump dzień wcześniej ogłosił 3-dniowy rozejm Rosji z Ukrainą i liczy na początek końca wojny.
W sobotę 9 maja podczas swojego przemówienia w czasie parady w Moskwie Władimir Putin przekonywał, iż zachowanie pamięci o wielkiej "wojnie ojczyźnianej" (rosyjskie określenie dla okresu II wojny światowej, w którym ZSRR walczył z III Rzeszą) jest dla Rosjan sprawą honoru.
Putin przemówił w Moskwie. Uderzył w NATO, ale słowo "Ukraina" nie padło
– Zawsze będziemy pamiętać o bohaterskim czynie narodu radzieckiego – to właśnie on wniósł decydujący wkład w pokonanie nazizmu, ocalił swój kraj, ocalił świat, położył kres totalnemu, bezlitosnemu złu, przywrócił suwerenność tym państwom, które skapitulowały przed hitlerowskimi Niemcami i stały się posłusznymi współsprawcami ich zbrodni – stwierdził.
I dodał: – Aby zrealizować te zbrodnicze cele, zgromadzono siły w całej Europie. Wydawałoby się, iż nazistowscy stratedzy skrupulatnie wszystko przewidzieli. Z wyjątkiem jednej rzeczy – tego, co nazywa się rosyjskim charakterem i siłą ducha narodu radzieckiego.
Zdaniem Putina zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami jest "inspiracją" dla żołnierzy walczących w obecnych czasach. Słowo "Ukraina" jednak nie padło. – Wielki wyczyn pokolenia zwycięzców stanowi inspirację dla żołnierzy wykonujących dziś zadania w ramach specjalnej operacji wojskowej (tak rosyjska propaganda nazywa napaść na Ukrainę – przyp. red.). Stawiają oni czoła agresywnej sile, która jest uzbrojona i wspierana przez cały blok NATO. Mimo to nasi bohaterowie idą naprzód – przekonywał.
Warto przypomnieć, iż niedawno holenderski wywiad alarmował, iż Putin ma knuć polityczny podział NATO i przygotowywać się do dalszej konfrontacji z Sojuszem. Dyktator wspominał też o wysiłku i zaangażowaniu nie tylko żołnierzy, ale też innych ludzi w tę rzekomą "operację", a tak naprawdę wojnę w Ukrainie.
– Bez względu na to, jak zmieniają się technika i sposoby prowadzenia walki, jedno pozostaje niezmienne: o losach kraju decydują ludzie: żołnierze i pracownicy fabryk, pracownicy gospodarstw rolnych, zbrojmistrzowie i korespondenci wojenni, lekarze i nauczyciele, działacze kultury i duchowni, wolontariusze, przedsiębiorcy, darczyńcy. Wszyscy obywatele Rosji – mówił. W dalszej części swojej wypowiedzi starał się jakoś mobilizować poddanych. Tymczasem analitycy podkreślają, iż gospodarka Rosji to kokainowy niedźwiedź, który uzależnił się od wojny.
Rozejm na czas obchodów Dnia Zwycięstwa
Przypomnijmy, iż w piątek Donald Trump na platformie Truth Social ogłosił trzydniowy rozejm między Rosją i Ukrainą. Jak zapowiedział, 9, 10 i 11 maja będzie obowiązywało zawieszenie broni. Ma to bezpośredni związek właśnie z obchodami w Moskwie. "Z przyjemnością ogłaszam, iż w wojnie między Rosją a Ukrainą nastąpi trzydniowe zawieszenie broni (9, 10 i 11 maja). Obchody w Rosji przypadają na Dzień Zwycięstwa, ale podobnie jest w Ukrainie, ponieważ kraj ten również odegrał istotną rolę w II wojnie światowej" – brzmiał sam początek oświadczenia Trumpa.
Prezydent Stanów Zjednoczonych dodał, iż rozejm obejmuje także "wymianę więźniów w formule 1000 za 1000". To właśnie przekonało Wołodymyra Zełenskiego, który zareagował na słowa Trumpa. "Plac Czerwony jest dla nas mniej istotny niż życie ukraińskich jeńców, których można odesłać do domu. Dlatego dzisiaj, w ramach procesu negocjacyjnego, w którym pośredniczyła strona amerykańska, uzyskaliśmy zgodę Rosji na przeprowadzenie wymiany w stosunku 1000 za 1000" – napisał prezydent Ukrainy w mediach społecznościowych.
Dodajmy, iż zaledwie dzień przed tym ogłoszeniem Rosja wzywała personel dyplomatyczny do ewakuacji z Kijowa. Rosyjskie Ministerstwo Obrony ostrzegło też, iż przeprowadzi potężny atak na centrum stolicy Ukrainy, jeżeli Ukraińcy w sobotę zakłócą obchody Dnia Zwycięstwa.













