Przez Putina marzną Ukraińcy. Marzną też Rosjanie

polska-zbrojna.pl 6 hours ago

Najnowsze dane z ukraińskiej stolicy są porażające: w efekcie rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną ponad milion odbiorców pozostaje bez prądu, a około 4–5 tys. budynków mieszkalnych nie ma centralnego ogrzewania. Tymczasem w nocy słupki w termometrach spadają do –15/–18°C. „Już choćby nie mierzę temperatury w mieszkaniu”, pisze do mnie koleżanka z Kijowa. „Śpię w bieliźnie termicznej i dresie, pod grubą kołdrą i dwoma kocami, a dzieciom rozstawiliśmy w pokoju namiot”.

Według ostatnich raportów Reutersa prawie 60% Kijowa jest pozbawione prądu, co przekłada się nie tylko na brak światła, ale też na przerwy w dostawach wody, działaniu komunikacji, a choćby łączności komórkowej. Taki stan trwa już od wielu dni i – jak ostrzegają mieszkańcy oraz władze miejskie – może doprowadzić do katastrofy humanitarnej.

System energetyczny ledwo zipie w całej Ukrainie. Z powodu ciągłych ostrzałów infrastruktury, w tym linii przesyłowych i elektrowni, wprowadzono harmonogramy awaryjnych wyłączeń, które w niektórych regionach oznaczają brak prądu choćby przez 16–20 godzin na dobę. Ten mechanizm ma zapobiec całkowitej awarii sieci, ale jednocześnie oznacza, iż miliony ludzi żyją w permanentnym półmroku i zimnie.

Zima Putina

REKLAMA

Rosyjskie ataki na sieć energetyczną to strategia militarna z jasno określonym celem: osłabić ukraiński system energetyczny, zdestabilizować społeczeństwo i wymusić polityczne ustępstwa w toczącej się wojnie. Intensywność tych działań znacznie wzrosła w okresie zimowym 2025/2026. Siły Moskwy wykorzystują równocześnie drony, pociski balistyczne i manewrujące, aby trafić w krytyczne instalacje energetyczne.

Ukraińskie władze nie pozostają bierne. W połowie stycznia prezydent Wołodymyr Zełenski ogłosił stan wyjątkowy w sektorze energetycznym i powołał krajowe centrum koordynacji działań kryzysowych. W Kijowie mer Witalij Kliczko organizuje punkty ogrzewania i „punkty niezłomności”, gdzie ludzie mogą się ogrzać, naładować telefony i uzyskać pomoc. Zarządzono także częściową ewakuację – od 9 stycznia z Kijowa wyjechało już około 600 tys. osób (jedna piąta mieszkańców), które zdecydowały się szukać ciepła poza stolicą.

Równolegle rząd koordynuje przywracanie dostaw energii, pozyskiwanie awaryjnych generatorów i przesuwa zasoby energetyczne tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Wiele szpitali i ośrodków krytycznych zostało wyposażonych w agregaty, a firmy energetyczne pracują w trybie ciągłym nad naprawami zniszczonego sprzętu.

Technicy, monterzy i operatorzy dźwigów harują po 48–72 godziny, przemieszczając się z punktu do punktu, by przywrócić prąd i ogrzewanie w mieszkaniach, szpitalach i szkołach. Ich praca odbywa się w warunkach skrajnego ryzyka – w nocy, na mrozie, pod ostrzałem dronów i pocisków – a mimo to wracają na kolejne dyżury, bo wiedzą, iż każdy naprawiony transformator to uratowane życie. Kilka dni temu jeden z pracowników Ukrenergo zasłabł z wyczerpania podczas działań przy uszkodzonym obiekcie i zginął porażony prądem. „Zima Putina”, jak mówi się o kryzysie w Ukrainie, zbiera i takie ofiary.

Namioty służb ratunkowych rozstawione dla osób, których domy zostały pozbawione prądu i ogrzewania po rosyjskich atakach rakietowych na ukraińską infrastrukturę energetyczną w Kijowie 22 stycznia 2026 r.

Ciepło dla Kijowa

Świat nie pozostaje bezczynny. Polska przekazuje właśnie Kijowowi 400 generatorów prądu z rezerw państwowych, które mają pomóc w stabilizacji podstawowych potrzeb energetycznych mieszkańców. Niemcy przeznaczyły 60 mln euro na dostawy generatorów, paliwa i innych środków wsparcia energetycznego dla ukraińskich gospodarstw, szpitali i szkół. Również Wielka Brytania zadeklarowała wsparcie ratunkowe. Poza oficjalnymi działaniami pojawiają się też inicjatywy społeczne. Akcja „Ciepło z Polski dla Kijowa” zebrała już prawie 5 mln złotych na zakup generatorów, dzięki wpłatom od prawie 40 tys. darczyńców.

Tymczasem na froncie informacyjnym rosyjska propaganda próbuje kreować obraz sukcesu – triumfalnie relacjonuje doniesienia o przerwach w dostawach prądu w Kijowie, sugerując, iż to dowód na bezsilność Ukrainy. Narracja ta przedstawia cierpienie cywilów jako efekt rzekomej nieudolności władz ukraińskich, a nie jako skutek brutalnych działań wojskowych. Rosyjskie media często bagatelizują rzeczywistą skalę ataków na infrastrukturę i próbują obrócić tragedię Ukraińców w narzędzie propagandy i dezinformacji.

Ta narracja jest podwójnie cyniczna, bo jednocześnie władze rosyjskie nie przyznają się, iż także ich obywatele cierpią z powodu zimna. Rosyjska infrastruktura energetyczna, zaniedbywana i przestarzała, również doświadcza skutków ostrej zimy. W wielu regionach Federacji Rosyjskiej temperatury poniżej –30° C powodują awarie sieci, problemy z dostawami prądu i ogrzewania, co dotyka setki tysięcy zwykłych obywateli. To jest kwintesencja reżimu, który inwestuje w bomby zamiast w sieć energetyczną, w terror zamiast w termomodernizację…

Marcin Ogdowski , dziennikarz „Polski Zbrojnej”, korespondent wojenny, autor bloga bezkamuflazu.pl
Read Entire Article