Prezydent się uczy, czyli weto i prompter

angora24.pl 5 hours ago

Prezydent Nawrocki, o ile się nie mylę, jest na etapie nauki czytania z promptera. Nagranie, w którym ostatnio usiłował uzasadnić weto do ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu, wypadło mało przekonująco. Odbiorca mógł mieć wrażenie, iż prezydent nie do końca utożsamia się z argumentami.

Nic, co jest quasimałżeństwem, nie może liczyć na wsparcie prezydenta. To od dawna wiadomo. Jako strażnik konstytucji nie zaakceptuje rozwiązania, które prowadziłoby do utraty szczególnego statusu małżeństwa. W ustawie nie znajdujemy ani słowa o małżeństwie, więc o jakiej utracie statusu mowa. Małżeństwo jest i pozostanie związkiem kobiety i mężczyzny i żaden status osoby bliskiej mu nie zagraża. Prof. Karol Karski w „Debacie Gozdyry”, broniąc weta, udowadniał, iż w samym tytule ustawy napisano „w związku”, a to znaczy, iż ustawa nie jest o żadnym statusie osoby bliskiej, ale o związkach partnerskich. Profesorowi Karskiemu już kiedyś mylił się wózek golfowy z meleksem.

Poważne zarzuty pod adresem zawetowania tak potrzebnej i oczekiwanej ustawy postawił prof. Wojciech Sadurski w rozmowie z Piotrem Kraśką. Ustawa nie narusza art. 18 konstytucji, a więc nie zagraża małżeństwu. Proste. Konstytucjonalista ocenił krok prezydenta jako przykład skrajnego ideologicznego podejścia, które przedkłada abstrakcyjną definicję małżeństwa nad realne rozwiązywanie życiowych problemów milionów Polaków. Profesor uważa, iż prezydent Nawrocki ignoruje obowiązek państwa do rozwiązywania praktycznych problemów obywateli. Z kolei jezuita Łukasz Sośnik na platformie X stwierdził: „Szkoda, iż prezydent zawetował ustawę, nie było w niej nic, co szkodzi rodzinie”. Ludzie z dużego pałacu wiedzą swoje. Jednego dnia sugerują, iż prezydent działa w interesie i dla dobra Polaków, a dwa dni później ten sam prezydent wetuje ustawy, które obywatelom zapewniałyby łatwiejsze życie. Karol Nawrocki zawetował 41 ustaw, bijąc wszelkie dotychczasowe rekordy poprzednich prezydentów III RP. A to dopiero początek kadencji.

Read Entire Article