“Niech mordują Sowietów tam (na Ukrainie), którzy ich napadli i w ogóle nas Polaków to nie boli. W tym zakresie zawsze mogą liczyć na naszą pomoc, bo tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, choćby jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie, taki jest strategiczny interes Polski”.
Fragment wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego podczas świętowania pierwszej rocznicy powołania go na urząd, fragment który całkowicie przesłonił wcześniej wygłaszane patetyczne wyznania.
Nie spodziewałem się tego pomimo, iż gdy był kandydatem sugerowal zerwanie stosunków dyplomatycznych z Rosją.
Nie przeszkodziło mi to w głosowaniu na niego z dwóch powodów: (1) zakładałem, iż gdy zostanie Prezydentem będzie wygłaszał rozsądne państwotwórcze a nie emocjonalne szkodliwe opinie, (2) lepszy on niż Trzaskowski na krótkiej smyczy NWO.
Niestety z jakiś powodów (jakich może potem) Karol Nawrocki wypowiedział się jak bloger, który nie musi ważyć słów i gada co mu ślina na język przyniesie. Myślałem, iż jest odrobinę inteligentniejszy.
Stwierdzając: „… i w ogóle nas Polaków to nie boli …” pozwolił sobie na niedopuszczalną generalizację zakładając, iż gdy jedni drugich MORDUJĄ, to żadnego Polaka nic nie boli. Jestem Polakiem i mnie to boli. Czy z tego wniosek, iż nie jestem Polakiem, a może jestem nieprawdziwym, złym Polakiem?
Nie będę po raz kolejny tłumaczył genezy konfliktu na Ukrainie. Każdy co ma podstawowe pojęcie o geopolityce i nie jest zaczadzony przekazem merdialnym wie, iż to wojna globalistów z Rosją rękami i kosztem Ukraińców. Nie dało się rozwalić Rosji od środka, jak państw europejskich, to próbuje się to zrobić od zewnątrz (Osetia, Gruzja, teraz Ukraina). Poza tym ta wojna to biznes dla władz Ukrainy i głównych sponsorów. A mantra: „gdyby nie Ukraina to ruscy u bram” jest generowana przez podżegaczy dla idiotów.
Wracając do cytowanej wypowiedzi Prezydenta: „Niech mordują Sowietów …” padło słowo MORDOWAĆ, czyli zadawać śmierć nie w walce, nakłaniać do mordu na kimś kogo się nienawidzi.
W czasie wojny się ZABIJA wroga, giną również cywile, ale namawianie do mordowania świadczy o moralnym upadku. Padło słowo „Sowietów” – rozumiem, iż to miało być pogardliwe – brawo Prezydent.
Na koniec taka refleksja – słuchając prezydenta Karola Nawrockiego mówiącego o mordowaniu, braku boleści (czyli obojętność lub radość), o pomocy w biciu znienawidzonego Moskala czy nie należy zastosować podobnej analogii w sprawie np. Wołynia, Gazy, Libanu, Syrii, Iranu?
Przykładowo, co jeżeli w imię jakichś swoich „racji” (a ponoć mieli je uprawnione – tak przynajmniej tłumaczą), tam na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej na Polesiu i Lubelszczyźnie Ukraińcy tak właśnie tłumaczyli bandytów z UPA – „niech sobie mordują tych Polaków, bo tam gdzie się bije Polaka, tam Ukrainiec pomaga i w ogóle nas Ukraińców to nie boli. To czy te „racje” były wystarczające do aktów morderstw, do pomocnictwa, do podżegania? To i może te „racje” są dziś do obrony?
Jaki mógł być powód takiej wypowiedzi? Widzę dwa:
1. Musiał, co generuje kolejne pytania – dlaczego musiał i co by się stało jakby tego w ten sposób nie powiedział?
2. Deficyt intelektualny.
A może po prostu zacietrzewił się, rozpędził i nie kontrolował co mówi. Z tym, iż pierwsza osoba reprezentująca państwo powinna wiedzieć co mówi.
















