Mackenzie Lueck miała 23 lata, studiowała i, jak wiele osób jej pokolenia, część życia towarzyskiego przeniosła do sieci. W czerwcu 2019 roku, tuż po nocnym locie, wsiadła do zamówionego przejazdu, by spotkać się z poznanym w internecie mężczyzną. Z tego spotkania już nie wróciła. Jej sprawa do dziś pozostaje ponurym świadectwem tego, jak wysoką cenę potrafi mieć zaufanie do nieznajomego.
Zniknięcie po nocnym locie
17 czerwca 2019 roku Mackenzie Lueck wróciła samolotem z Kalifornii do Salt Lake City. Około trzeciej nad ranem, zaraz po wylądowaniu, zamówiła przejazd do Hatch Park, niewielkiego parku pod miastem, w którym umówiła się z mężczyzną poznanym wcześniej w internecie. Kierowca wysadził ją na miejscu i odjechał. Od tej chwili ślad po studentce się urwał, a jej telefon przestał logować się do sieci. Zaniepokojeni bliscy zgłosili zaginięcie, uruchamiając śledztwo, które gwałtownie nabrało dramatycznego biegu.
Trop prowadził do jednego mężczyzny
Śledczy ustalili, iż osobą, z którą Lueck miała się spotkać, był 31-letni Ayoola Ajayi, pracownik branży informatycznej z Salt Lake City. Młoda kobieta dobrowolnie pojechała do jego domu. To tam, według ustaleń prokuratury, doszło do brutalnego ataku. Napastnik skrępował jej ręce, a następnie zadał śmiertelny cios tępym narzędziem w głowę. To, co wydarzyło się później, śledczy odtwarzali krok po kroku, opierając się na zeznaniach, zapisach cyfrowych i analizach kryminalistycznych.
Makabryczne zacieranie śladów
Ajayi początkowo ukrył ciało na własnej posesji, ale już następnego dnia je odkopał i próbował zniszczyć dowody, paląc szczątki w ogrodzie. Uwagę sąsiadów zwrócił intensywny dym oraz wyczuwalny, nieprzyjemny zapach. Gdy policja zaczęła zaciskać pętlę, mężczyzna ponownie przeniósł szczątki, tym razem do oddalonego o ponad 130 kilometrów Logan Canyon. Podczas przeszukania jego posesji odnaleziono zwęglone fragmenty tkanki oraz kości. Analiza DNA nie pozostawiła wątpliwości: należały one do zaginionej studentki.
Wstrząśnięta społeczność
Zniknięcie i śmierć studentki wstrząsnęły uczelnianą społecznością Uniwersytetu Utah oraz mieszkańcami Salt Lake City. W poszukiwania zaangażowali się bliscy, przyjaciele i wolontariusze, a pamięć o młodej kobiecie uczczono podczas żałobnych spotkań. Sprawa odbiła się szerokim echem w amerykańskich mediach, stając się przestrogą omawianą daleko poza granicami stanu Utah.
Dożywocie bez prawa do wyjścia
Ayoola Ajayi został zatrzymany i oskarżony o porwanie, zabójstwo oraz zbezczeszczenie zwłok. W 2020 roku, w ramach ugody z wymiarem sprawiedliwości, przyznał się do winy. Sąd skazał go na dożywotnie pozbawienie wolności bez możliwości ubiegania się o warunkowe zwolnienie. Dla rodziny i przyjaciół Mackenzie żaden wyrok nie przywróci jednak tego, co utracili: młodej kobiety u progu dorosłego życia.
Cena świata „wzajemnych korzyści”
Mackenzie Lueck korzystała z platform tak zwanego sugar datingu, w których relacje międzyludzkie sprowadza się do formuły „wzajemnych korzyści”. Jej historia w żadnym razie nie jest oskarżeniem ofiary, bo całą winę ponosi wyłącznie sprawca. Jest natomiast gorzkim przypomnieniem tego, co dzieje się, gdy bliskość i zaufanie stają się towarem wymienianym z anonimowymi nieznajomymi. W świecie, w którym coraz więcej znajomości zaczyna się od ekranu, przypadek sprzed lat pozostaje przestrogą: po drugiej stronie internetowej rozmowy nie zawsze jest ten, za kogo się podaje. To lekcja, którą warto przypominać z szacunkiem dla pamięci młodej kobiety, która zapłaciła za nią najwyższą cenę.













