Ponad 53 tysiące cudzoziemców objętych deportacją. RPA zaostrza kurs wśród antyimigranckich protestów

dzienniknarodowy.pl 4 hours ago
Zdjęcie: Ponad 53 tysiące cudzoziemców objętych deportacją. RPA zaostrza kurs wśród antyimigranckich protestów


Władze Republiki Południowej Afryki objęły procedurami deportacji lub dobrowolnej repatriacji ponad 53 tysiące cudzoziemców. Jak podaje Kresy.pl, do 11 lipca dotyczyło to 53 449 osób, a działania toczą się w cieniu nasilających się protestów antyimigranckich i masowych wyjazdów obywateli państw sąsiednich. Pretoria pokazuje, jak wygląda twarda polityka migracyjna wprowadzana pod presją ulicy.

Skala liczona w dziesiątkach tysięcy

Do 11 lipca południowoafrykańskie służby objęły procedurami 53 449 cudzoziemców. Jak podaje Kresy.pl, poinformowała o tym minister sprawiedliwości Mmamoloko Kubayi, kierująca międzyresortowym komitetem do spraw migracji. Liczba obejmuje zarówno osoby kierowane do deportacji, jak i te, które decydują się na dobrowolną repatriację.

To dane, które robią wrażenie choćby jak na tak duży kraj. Republika Południowej Afryki od lat jest największym magnesem migracyjnym regionu, celem dla mieszkańców uboższych państw sąsiednich szukających pracy i stabilizacji.

Ulica wymusza politykę

Działania władz toczą się w cieniu nasilających się protestów antyimigranckich. Część z nich przerodziła się w zamieszki, a równolegle rośnie liczba obywateli państw sąsiednich, którzy sami decydują się na wyjazd. Presja społeczna i decyzje administracji zaczynają się tu wzajemnie napędzać.

Republika Południowej Afryki ma za sobą długą historię napięć wokół migracji, w tym wybuchów przemocy wobec przybyszów. To ostrzeżenie płynące z tej historii jest jednoznaczne. Gdy państwo zbyt długo traci kontrolę nad napływem ludzi, frustracja społeczna potrafi znaleźć ujście w agresji, która uderza w konkretnych ludzi i niczego trwale nie rozwiązuje.

Migracyjny magnes południa Afryki

Źródła napięcia są w dużej mierze ekonomiczne. Wysokie bezrobocie wśród samych Południowoafrykańczyków sprawia, iż przybysze bywają postrzegani jako konkurenci o pracę i świadczenia. Migranci z państw takich jak Zimbabwe czy Mozambik od lat kierują się do bogatszego sąsiada, licząc na lepsze warunki życia.

Rząd w Pretorii próbuje odpowiedzieć na ten nacisk twardymi procedurami: identyfikacją, deportacją i zachętami do dobrowolnego powrotu. To polityka reaktywna, wprowadzana wtedy, gdy problem osiągnął już skalę trudną do opanowania zwykłymi środkami.

Lekcja bez naiwności

Przypadek Republiki Południowej Afryki pokazuje, co się dzieje, gdy migracja wymyka się spod kontroli państwa. Rozwiązania siłowe i masowe deportacje pojawiają się wtedy, gdy zawiodła polityka wcześniejsza, a rachunek płacą zarówno społeczeństwo przyjmujące, jak i sami migranci.

Dla Europy, w tym dla Polski, płynie stąd wniosek prosty i pozbawiony złudzeń. Znacznie taniej i bezpieczniej jest panować nad granicą od początku, niż odzyskiwać kontrolę wtedy, gdy na ulice wychodzą już rozgniewane tłumy.

Źródło: Kresy.pl

Read Entire Article