Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek ogłosił 29 lipca, iż po przeszkoleniu ponad 100 prokuratorów zespoły od przestępstw motywowanych uprzedzeniami skierowały do sądów ponad 280 aktów oskarżenia. To mocniejsza reakcja państwa na realną przemoc i hejt, ale zarazem test, czy władza uszanuje wolność słowa.
50 jednostek po decyzji ministra
Sprawa nie zaczęła się od konferencyjnej deklaracji. Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości ogłoszone w Dzienniku Ustaw 6 lutego 2026 r. wyznaczyło 50 jednostek prokuratury do prowadzenia postępowań w sprawach o przestępstwa motywowane uprzedzeniami. Na liście jest 49 prokuratur rejonowych i Prokuratura Okręgowa w Warszawie dla spraw najcięższych, najważniejszych lub najbardziej skomplikowanych.
To są fakty. Państwo buduje specjalizację w sprawach, które mogą dotyczyć przemocy, gróźb, publicznego nawoływania, znieważenia z powodu narodowości, religii, pochodzenia, ale także znieważenia Narodu Polskiego czy obrazy uczuć religijnych. Ten katalog jest szeroki. Dlatego wymaga dokładnie takiej kontroli, jaką prawica powinna przykładać do każdego instrumentu karnego w rękach władzy.
OKO.press podało wcześniej, iż za tym rozwiązaniem stał minister Waldemar Żurek, a w sprawy miał być zaangażowany prokurator Maciej Młynarczyk, znany ze śledztw dotyczących mowy nienawiści. Ten sam portal wskazywał, iż śledztwa w wyspecjalizowanych jednostkach miały ruszyć od marca. Dziś resort mówi już o wynikach.
Akt oskarżenia zamiast umorzenia
Według relacji PAP przytoczonej przez Onet Żurek poinformował 29 lipca, iż przeszkolono ponad 100 prokuratorów, a w krótkim czasie skierowano do sądów ponad 280 aktów oskarżenia. Minister przekonywał, iż wcześniej wiele zgłoszeń kończyło się umorzeniem, a po zmianach sprawy mają szybciej trafiać do sądu.
Jeżeli chodzi o pobicia, groźby, niszczenie mienia, publiczne nawoływanie do przemocy czy zastraszanie konkretnych ludzi, państwo nie może udawać ślepego. Porządek publiczny nie jest lewicowym kaprysem. Jest warunkiem bezpieczeństwa obywateli. Polskie państwo ma obowiązek bronić ludzi przed przemocą, także wtedy, gdy ofiarą jest obywatel Ukrainy mieszkający w Polsce.
Ale właśnie tu zaczyna się najważniejsza granica. Akt oskarżenia nie może być nagrodą za polityczną poprawność, a umorzenie nie może być karą za brak odpowiedniej wrażliwości. Prokurator ma stać na straży prawa, nie nastroju redakcji, NGO ani partyjnego gabinetu.
Granica: przemoc tak, cenzura nie
Dziennik Narodowy wielokrotnie ostrzegał, iż hasło walki z mową nienawiści bywa używane jako wygodna etykieta na poglądy niewygodne dla liberalno-lewicowych elit. Opisywaliśmy już, jak Trybunał Konstytucyjny zatrzymał ustawę o mowie nienawiści. I dobrze, bo państwo nie może karać obywatela za ostrą, ale legalną opinię.
Polacy mają prawo rozmawiać twardo o migracji, kosztach świadczeń, rynku pracy, bezpieczeństwie i relacjach z Ukrainą. Mają prawo przypominać Wołyń. Mają prawo krytykować decyzje Kijowa, Brukseli i Warszawy. Tego nie wolno wrzucać do jednego worka z pobiciem człowieka na ulicy albo groźbami pod jego adresem.
Dlatego skuteczniejsza prokuratura jest dobra tylko wtedy, gdy działa precyzyjnie. jeżeli ściga realne czyny, wzmacnia państwo. jeżeli zacznie ścigać język debaty publicznej według politycznego klucza, będzie osłabiać wolność Polaków. A wolność słowa nie jest dodatkiem do demokracji. Jest jednym z warunków kontroli władzy.
Żurek pod szczególną obserwacją
W przypadku Waldemara Żurka zaufanie nie może być automatyczne. To minister, wokół którego trwa ostry spór o praworządność, zakres władzy resortu i granice politycznej ingerencji w wymiar sprawiedliwości. Pisaliśmy o tym przy okazji pytania, czy Waldemarowi Żurkowi grozi 25 lat więzienia, gdzie sednem był właśnie spór o granice odpowiedzialności państwowych urzędników.
Tym bardziej trzeba patrzeć na ręce resortowi. Ponad 280 aktów oskarżenia brzmi jak dowód sprawności. Może nim być. Ale sama liczba nie mówi jeszcze, czy każda sprawa była dobrze zakwalifikowana, czy dowody są mocne, czy prokuratura odróżnia brutalny czyn od politycznej opinii. O tym zdecydują sądy.
Prawica nie powinna dać się wciągnąć w fałszywy wybór. Nie ma zgody na przemoc wobec Ukraińców, Żydów, Polaków czy kogokolwiek innego. I nie ma zgody na cenzorskie rozszerzanie pojęcia nienawiści tak, by obejmowało normalny spór o interes narodowy.
Silne państwo zna własne granice
Polska potrzebuje państwa zdolnego do szybkiej reakcji. Szczególnie dziś, gdy wojna na Ukrainie, presja migracyjna, rosyjska propaganda i napięcia społeczne wchodzą w polską codzienność. Bezkarność przemocy karmi chaos. Chaos uderza w zwykłych ludzi, a potem w suwerenność państwa.
Silne państwo nie jest jednak państwem bez hamulców. Siła prokuratury polega na tym, iż ściga przestępstwa, a nie wychowuje naród według ideologicznego podręcznika. Ma karać sprawców czynów, nie obywateli za niewygodne zdania.
Jeżeli zespoły Żurka będą pilnować tej granicy, ich praca może służyć porządkowi publicznemu. jeżeli granica pęknie, walka z hejtem stanie się narzędziem nacisku na debatę. Stawka dla Polaków jest prosta: bezpieczeństwo bez cenzury. Prawo bez politycznej tresury. Państwo mocne, ale trzymane na smyczy konstytucyjnej wolności.
Źródło: Dziennik Ustaw, PAP/Onet, OKO.press.
Źródło: OKO.press

![Ambasador Polski upamiętnił w Murmańsku załogę atomowego okrętu „Kursk” [+FOTO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2026/08/778426509_1105606095128560_4105505131781049073_n.jpg)











