Polski samolot wczesnego ostrzegania Saab 340 AEW wystartował w środę, 4 listopada, z bazy w Siemirowicach i działał między Janowem Lubelskim a Lubaczowem, przy granicy z Ukrainą. Lot oznaczał wykorzystanie własnego powietrznego systemu rozpoznania na kierunku, od którego dziś wprost zależy bezpieczeństwo polskiego nieba.
Polski radar nad Lubelszczyzną
Jak podał portal Defence24, polski Saab 340 AEW wystartował z bazy w Siemirowicach. Maszyna pozostawała aktywna na odcinku między Janowem Lubelskim a Lubaczowem, a więc w pobliżu granicy polsko-ukraińskiej. Źródło nie podało celu lotu ani informacji o incydencie w przestrzeni powietrznej. Nie ma zatem podstaw, by łączyć obecność samolotu z konkretnym alarmem.
Sam kierunek działania ma jednak znaczenie. Lubelszczyzna leży przy granicy państwa i zewnętrznej granicy NATO, niedaleko obszaru wojny na Ukrainie. Polskie niebo pozostaje pod presją ze wschodu, dlatego rozpoznanie musi pracować stale, a nie dopiero wtedy, gdy zagrożenie znajdzie się nad polskim terytorium.
Co potrafi Saab 340 AEW
Wojsko Polskie ma dwa samoloty Saab 340 AEW. Według Ministerstwa Obrony Narodowej ich radary ERIEYE pozwalają wykrywać cele lecące na niskim pułapie z odległości kilkuset kilometrów. System służy do monitorowania przestrzeni powietrznej oraz wczesnego wykrywania i identyfikacji zagrożeń.
Polska zamówiła dwie maszyny w lipcu 2023 roku. Umowa z Saabem obejmowała również wyposażenie naziemne, logistykę i wsparcie techniczne w kraju. Pierwszy egzemplarz trafił do Polski w marcu 2024 roku, a latem tego samego roku MON informowało o zakończeniu szkolenia pierwszych załóg. Tempo wdrożenia miało znaczenie, bo wojna za wschodnią granicą nie zostawia miejsca na wieloletnie oczekiwanie na podstawową zdolność rozpoznawczą.
Maszyna nie jest samolotem bojowym przeznaczonym do zestrzeliwania celów. Jej wartość polega na budowaniu obrazu sytuacji i przekazywaniu danych potrzebnych dowódcom oraz innym elementom obrony. Saab, producent systemu, wskazuje również na możliwość wykorzystania go do nadzoru powietrznego i działań ratowniczych.
Dla państwa położonego na wschodniej flance NATO własne rozpoznanie z powietrza jest sprawą suwerenności. Sojusznicze wsparcie pozostaje ważne, ale Polska musi samodzielnie widzieć, co zbliża się do jej granic, i dostarczać wojsku dane bez czekania na cudzą ocenę sytuacji. Wcześniejsze naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej pokazały, iż czas na rozpoznanie i decyzję może być bardzo krótki.
Bezpieczeństwo zaczyna się od informacji
Lot nad pasem od Janowa Lubelskiego do Lubaczowa pokazuje, iż pozyskana zdolność jest używana na najbardziej wrażliwym kierunku. Nie wolno dorabiać do tej misji niepotwierdzonej historii, ale równie błędne byłoby jej lekceważenie. Wczesne ostrzeganie daje dowódcom czas, a obywatelom zwiększa szansę, iż zagrożenie zostanie zauważone zanim stanie się faktem dokonanym.
Polska potrzebuje całego łańcucha obrony: czujników, sprawnego dowodzenia i środków zdolnych reagować. Saab 340 AEW odpowiada za pierwszy z tych elementów. Wschodnia granica nie może być miejscem improwizacji. Państwo, które nie widzi zagrożenia odpowiednio wcześnie, oddaje przeciwnikowi najcenniejszy zasób, czyli czas.
Źródło: Defence24, Ministerstwo Obrony Narodowej, Saab
Źródło: Defence24









