Niemcy zgłosiły wstępną chęć zakupu Pioruna i powinniśmy być z tego dumni, bo to pokazuje, jak innowacje w polskim przemyśle obronnym wpływają na postrzeganie nas na świecie i na interesy naszego kraju – powiedział wiceminister obrony Cezary Tomczyk. Zestaw przeciwlotniczy Piorun sprawdził się już na wojnie w Ukrainie i jest dziś jednym z hitów eksportowych polskiej zbrojeniówki.
Programu SAFE (Security Action for Europe), który zakłada udzielenie państwom członkowskim UE niskooprocentowanych pożyczek na inwestycje obronne, otwiera także nowe możliwości do zawierania umów eksportowych. A Polska jest największym beneficjentem SAFE. – Polska już teraz jest wskazywana jako kraj, który będzie nie biorcą różnych technologii, ale dawcą. My chcemy sprzedawać nasze produkty. Chcemy robić wszystko, żeby nasz przemysł zbrojeniowy był konkurencyjny względem przemysłu francuskiego, niemieckiego, hiszpańskiego czy brytyjskiego i do tego prowadzą działania rządu – mówił kilka dni temu wiceminister obrony Cezary Tomczyk.
Wiceszef MON-u wskazał, iż potencjał eksportowy mają takie polskie produkty, jak: pojazdy minowania narzutowego Baobab, bojowe wozy piechoty Borsuk, armatohaubice Krab czy karabinki szturmowe Grot. Jednocześnie ujawnił również, iż strona niemiecka wyraziła zainteresowanie kupnem PPZR Piorun, który już teraz ma status polskiego hitu eksportowego. Konkrety nie są znane, ale wiceminister Tomczyk zaznaczył, iż sprawa „wymaga dopięcia”. w tej chwili z polskich wyrzutni rakietowych, poza polskim wojskiem, korzystają siły zbrojne Stanów Zjednoczonych, Norwegii, Gruzji, Litwy, Estonii, Ukrainy, Łotwy, Mołdawii i Belgii. Ostatnio dotarły także do Szwecji, która zamówiła w zeszłym roku Pioruny o wartości 1,2 mld zł.
