W sieci pojawiły się komentarze sugerujące, iż generatory wysłane z Polski do Kijowa trafiają na ukraińskie portale aukcyjne. MSWiA dementuje te doniesienia i ostrzega Polaków przed manipulacją i dezinformacją. "Nie daj się nabrać ruskiej propagandzie!" - czytamy w komunikacie opublikowanym przez ministerstwo.
Polska wysłała generatory dla Kijowa, w sieci zawrzało. MSWiA ostrzega przed dezinformacją

W ostatnim czasie autorzy anonimowych wpisów w internecie sugerowali, iż generatory prądu wysłane z Polski w ramach wsparcia dla mieszkańców Kijowa, są przez Ukraińców spieniężane na portalu OLX. Na zdjęciach udostępnianych w sieci pojawiały się zrzuty ekranu agregatów, które - jak wskazywali autorzy - pochodziły ze zbiórki fundacji Stand with Ukraine.
Informacjom tym zaprzecza jednak przedstawiciel MSWiA Tomasz Kułakowski. Jego zdaniem sprzęt dostępny w internecie różni się mocą od tego wysłanego z Polski. - Możemy kontrolować sposób jego wykorzystania - wyjaśnił w rozmowie z PAP.
Ministerstwo określa podobne internetowe praktyki jako przykład "podręcznikowej rosyjskiej operacji dezinformacyjnej". Doniesienia te zdementowała również prezeska i założycielka fundacji Stand with Ukraine Natalia Panczenko.
- Przede wszystkim widoczny na zdjęciach sprzęt to nie są nasze generatory. Nie ma tam żadnego generatora o mocy 600 kW, a agregaty o takiej mocy przekazaliśmy na Ukrainę – mówiła.
Polacy wysłali do Kijowa agregaty. Internet rozgrzały fake newsy
W odpowiedzi na kryzysową sytuację mieszkańców Kijowa, którzy stracili dostęp do elektryczności po serii rosyjskich ataków w sektor energetyczny, zorganizowano zbiórkę pieniędzy na zakup kilkuset generatorów prądu. W ramach akcji "Ciepło z Polski dla Kijowa" zebrano ponad 8,5 mln zł.
26 stycznia zakupiony sprzęt dotarł do Ukrainy. Po podpisaniu umowy z Kijowską Miejską Administracją Państwową, fundacja złożyła zamówienia u producentów na kolejne agregatory.
Jak dowiedziała się Polska Agencja Prasowa, moce agregatów ze zdjęć zamieszczonych w sieci nie są zgodne także ze sprzętem wysłanym dla Ukraińców przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych. Ich moc wynosiła maksymalnie 115 kW.
Kułakowski podkreślił, iż wykorzystanie agregatów jest monitorowane przez MSWiA, a w razie używania ich niezgodnie z przeznaczeniem, resort ma narzędzie do "wycofania" darowizny.
ZOBACZ: "Polska stała się liderem pomocy". Do Kijowa jadą generatory z polskich rezerw
– Sposób wykorzystania agregatów jest ściśle określony i możemy to kontrolować. Każde urządzenie posiada dokumentację, kartę produktu, kartę gwarancyjną z wyszczególnionym numerem seryjnym, a na tabliczkach jest umieszczony rok powstania, parametry, producent – mówił.
Z kolei Tomasz Błaszak, właściciel firmy FOGO, która produkuje agregaty wysłane do Ukrainy, stwierdził, iż część z dostarczonych agregatów nigdy wcześniej nie była oferowana Ukrainie, dlatego nie da się ich znaleźć w żadnych ogłoszeniach. – Mógłbym te agregaty doskonale rozpoznać – podkreślił.
MSWiA ostrzega przed dezinformacją. "Nie dajmy się poróżnić"
Prezeska Stand with Ukraine Natalia Panczenko dodała, iż od 2023 roku, gdy jej fundacja przekazała dla Ukraińców 100 dużych agregatorów, osoba obdarowana ma obowiązek podpisać umowę z SwU, wedle której sprzedaż agregatu jest niemożliwa.
– Od tamtej pory już kilkukrotnie przeprowadzaliśmy kontrolę tego sprzętu – powiedziała.
Według Kułakowskiego takie wpisy to "typowe działanie dezinformacyjne uderzające w polską solidarność z Ukrainą". Zapewnił, iż transport rządowych agregatów "jest bezpieczny, a strona ukraińska odbiera sprzęt zgodnie z umowami darowizn, które zostały zawarte".
ZOBACZ: Konflikt Orbana z Zełenskim eskaluje. Do MSZ wezwano ambasadorów
⚠️ UWAGA: Dezinformacja o "polskich agregatach na ukraińskich serwisach aukcyjnych"❗ Nie daj się nabrać ruskiej propagandzie❗
— MSWiA 🇵🇱 (@MSWiA_GOV_PL) January 28, 2026
👀 Widzisz posty ze zrzutami ekranu: "Polskie agregaty z pomocy UE na sprzedaż! Banderowcy mają rozmach!"❓ To podręcznikowa rosyjska operacja… pic.twitter.com/qIENPLa2Cj
MSWiA w opublikowanym w sieci komunikacie podkreśla, iż poprzez tego typu komentarze internetowi trolle sieją nienawiść wobec narodu ukraińskiego, podważają polską pomoc oraz dzielą sojuszników Ukrainy.
"Nie dajmy się poróżnić. Wspieramy Ukrainę – bo chodzi o naszą wspólną wolność!" - czytamy w komunikacie.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni







