Ministrowie obrony Polski i Szwecji spotkali się dzisiaj na konferencji w Gdańsku poświęconej partnerstwu strategicznemu obu krajów. Jak podał podczas obrad szef szwedzkiego MON-u, w tym miesiącu rozpoczną się negocjacje w sprawie dzierżawy tzw. gap-fillera, czyli tymczasowego okrętu, na którym będą się szkolić polscy marynarze do czasu wdrożenia do służby jednostki z programu „Orka”.
Operacja „Baltic Sentry” na Bałtyku.
Po przedpołudniowej wizycie w Porcie Wojennym w Gdyni wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz jego szwedzki odpowiednik Pål Jonson wzięli udział w konferencji „Rozmowy o bezpieczeństwie Morza Bałtyckiego: wzmocnienie polsko-szwedzkiego partnerstwa strategicznego”. Wydarzenie zorganizowane w gdańskim Teatrze Wybrzeże uświetniła wizyta Karola XVI Gustawa i Sylwii, szwedzkiej pary królewskiej, która przebywa w Polsce z oficjalną wizytą.
– Spotykamy się w dniu szczególnym, dzisiaj przypada dokładnie 27. rocznica przystąpienia Polski do NATO – mówił podczas panelu dyskusyjnego Kosiniak-Kamysz. – Jesteśmy już trwale zapisani w Sojuszu, ale NATO nigdy nie było tak silne, jak po wejściu do niego Szwecji – dodał. Szef polskiego MON-u zaznaczył też, iż o ile miałby dziś na mapie Europy wskazać partnera, który najlepiej nas rozumie, wspiera, inwestuje i współodpowiada za nasze bezpieczeństwo, to jest nim właśnie Szwecja.
Wicepremier podkreślił, iż Szwecja jest żelaznym sojusznikiem, ale również przyjacielem Polski i to właśnie z tym krajem budujemy dziś nową architekturę bezpieczeństwa. – Jesteśmy najbardziej dynamiczną częścią Europy, która rozumie, czym jest Rosja, jakie zagrożenia niesie i jak na nie odpowiadać – stwierdził polski minister. Ta odpowiedź, jak mówił Kosiniak-Kamysz, to zarówno przygotowanie silnej armii, ale również silnego sojuszu oraz odporności społeczeństwa. – Jesteśmy absolutnie w europejskiej awangardzie i nie mamy się czego wstydzić – zaakcentował szef MON-u.
W trakcie obrad wicepremier podkreślił także znaczenie Morza Bałtyckiego jako kluczowej przestrzeni operacyjnej. Jak mówił, nie ma drugiego podobnego akwenu, na którym w tak krótkim czasie doszłoby do tylu incydentów związanych m.in. z przecinaniem kabli, zakłócaniem sygnału GPS czy naruszeniem przestrzeni powietrznej.
Konferencja „Rozmowy o bezpieczeństwie Morza Bałtyckiego: wzmocnienie polsko-szwedzkiego partnerstwa strategicznego”.
Jednocześnie polski minister wspomniał o potrzebie produkowania niskokosztowych systemów obrony powietrznej. – Systemy do ataku będą coraz tańsze i coraz bardziej efektywne, a obrona powietrzna w pewnym sensie się zatrzymała – argumentował. – Skupiliśmy się na wspaniałych, najlepszych systemach – Patriot i innych, ale bez tego, co my w Polsce nazywamy systemem antydronowym SHORAD (Short Range Air Defense, obrona powietrzna krótkiego zasięgu) – podkreślił wicepremier. Jego zdaniem najważniejszy w tym zakresie jest rozwój zdolności opartych na różnego rodzaju efektorach, takich jak wielolufowe, szybkostrzelne karabiny maszynowe, armaty kalibru 30–35 mm i systemy do walki radioelektronicznej stosowane przeciwko dronom kamikadze.
Podczas dyskusji Kosiniak-Kamysz odniósł się także do sprawy tzw. francuskiego parasola, czyli zmiany francuskiej doktryny nuklearnej, na której mogłyby skorzystać inne państwa europejskie m.in. Polska. – Nie powinniśmy stawiać sobie nawzajem dylematów w NATO, tylko stawiać je Rosji. Parasol francuski nie ma być alternatywą dla nuclear sharing [amerykańska broń jądrowa rozmieszczona na terenie Niemiec, Włoch, Belgii, Holandii i Turcji – red.], ale ma być jego uzupełnieniem – przekonywał szef MON-u. Podkreślił przy tym, iż wszystkie decyzje związane z nuklearnym odstraszaniem muszą być podejmowane sojuszniczo. – Nie ma takiej sytuacji, iż w NATO będziemy budowali rywalizujące ze sobą zdolności nuklearne, które nie będą się uzupełniać. Jest dokładnie odwrotnie – zaznaczył Kosiniak-Kamysz.
Nowa faza „Orki”
– Z zadowoleniem przyjmujemy imponującą modernizację polskiego systemu obronnego. Łączy nas to samo środowisko bezpieczeństwa i ocena zagrożeń, z którymi się mierzymy – podkreślił w swoim wystąpieniu Pål Jonson, który już po raz siódmy w ciągu niespełna roku przybył do Polski z oficjalną wizytą.
Szwedzki minister poinformował, iż polsko-szwedzki program „Orka” wkracza w nową fazę. W tym miesiącu rozpoczną się negocjacje w sprawie dzierżawy HMS Södermanland. Będzie to tzw. gap-filler, czyli tymczasowy okręt, na którym będą się szkolić polscy marynarze do czasu wdrożenia do służby pierwszej zakontraktowanej jednostki z „Orki”. Zapewni to polskim marynarzom utrzymanie umiejętności obsługi okrętów podwodnych w oczekiwaniu na nowe jednostki oraz wpłynie na budowanie interoperacyjności. – Szwecja jest gotowa do szkolenia polskich oficerów okrętów podwodnych w salach lekcyjnych, na symulatorach, na nabrzeżu i na morzu – przekazał szwedzki minister. Program szkoleniowy zakłada, iż większość załogi okrętu podwodnego będzie pochodzić ze Szwecji, a polscy marynarze będą stopniowo przejmować stanowiska w miarę postępów szkolenia.
Po konferencji podpisano umowy (Memorandum of Understanding) pomiędzy przedstawicielami firm SAAB i WB Group oraz SAAB i Polską Grupą Zbrojeniową. Pierwsze porozumienie dotyczy współpracy przy rozwijaniu autonomicznych morskich platform bezzałogowych, systemu Gladius i plutonowego modułu bojowego Future Task Force.
Z kolei umowa między SAAB-em a PGZ-etem określa zamiar współpracy w zakresie ustanowienia krajowych możliwości przeprowadzania napraw i remontów okrętów podwodnych z programu „Orka”. Jak podkreśla polski MON, porozumienia te stanowią istotny krok we wzmacnianiu współpracy polsko-szwedzkiej w obszarze przemysłu obronnego oraz bezpieczeństwa regionu Morza Bałtyckiego.
Konferencja w Gdańsku została zorganizowana przez Fundację Kazimierza Pułaskiego, Ambasadę Szwecji w Polsce oraz Business Sweden, szwedzką organizację promocji handlu i inwestycji.