Policyjna dewiantka gwałciła dzieci

magnapolonia.org 4 hours ago

Przed Sądem Krajowym w Traunstein rozpoczął się proces przeciwko 55-letniej Maji S., byłej funkcjonariuszce niemieckiej Policji Federalnej. Kobieta, która przez około 35 lat służyła w policji, przyznała się do większości zarzutów dotyczących przestępstw seksualnych. Najpoważniejszy z nich dotyczy gwałtu na 14-letniej córce znajomej. Śledczy mieli również zabezpieczyć około 2000 plików zawierających materiały przedstawiające seksualną przemoc wobec dzieci, a także materiały pornograficzne z udziałem zwierząt.

Policyjna dewiantka gwałciła dzieci. Do najpoważniejszego zdarzenia miało dojść w sierpniu 2025 roku podczas wspólnego wyjazdu motocyklowego. Według aktu oskarżenia Maja S. miała wysłać nastolatce wcześniej wiadomość o charakterze pornograficznym, a następnie w toalecie restauracji szybkiej obsługi wejść za nią do kabiny i doprowadzić do stosunku wbrew jej woli. W opisie prokuratury znalazła się informacja, iż dziewczyna miała być w szoku i po zdarzeniu zamknęła się w toalecie, drżąc i mając silne kołatanie serca.

Sprawa wyszła na jaw po tym, jak narzeczona Mai S. znalazła w jej telefonie wiadomość dotyczącą dziewczyny. Kobieta skontaktowała się z nastolatką, a następnie powiadomiła policję. W toku postępowania ujawniono także informacje o innym incydencie. Według zeznań i materiałów przedstawionych sądowi dziewczyna miała po wcześniejszym wspólnym wyjściu obudzić się w łóżku oskarżonej bez ubrania i bez pamięci dotyczącej tego, co wydarzyło się wcześniej.

Jeszcze poważniejsze okazały się ustalenia dotyczące materiałów znalezionych podczas przeszukań. Według niemieckich mediów śledczy zabezpieczyli około 2000 plików zawierających materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci oraz materiały pornograficzne z udziałem zwierząt. W części materiałów miały znajdować się sceny przemocy wobec dzieci, a najmłodsze przedstawione na nich ofiary miały mieć około trzech lat. Prokuratura zarzuca Mai S. nie tylko posiadanie takich materiałów, ale również ich rozpowszechnianie oraz wytwarzanie materiałów pornograficznych z udziałem zwierząt.

Według relacji dotyczących śledztwa podczas przeszukania znaleziono również karabin Kałasznikowa. Sprawa dotycząca materiałów pornograficznych zaczęła się jeszcze w 2024 roku. Kobieta została wówczas zawieszona w czynnościach służbowych, a następnie zapadło wobec niej wcześniejsze orzeczenie sądu w Rosenheim. WELT podaje, iż chodziło o karę grzywny wynikającą z wcześniejszej, podobnej sprawy. Prokuratura zwraca uwagę, iż do zarzucanego gwałtu miało dojść stosunkowo krótko po tym wcześniejszym postępowaniu.

Maja S. przez około 35 lat była funkcjonariuszką niemieckiej policji federalnej. Według niemieckich publikacji miała w przeszłości służyć także w GSG 9, specjalnej jednostce Policji Federalnej, a także uczestniczyć w misji w Afganistanie. Po tranzycji płci funkcjonariuszka występowała w dokumentach jako kobieta.

Płeć oskarżonej nie jest jednak elementem zarzutów karnych. Jak wskazuje WELT, niemiecka prokuratura i sąd traktują sprawę przez pryzmat konkretnych czynów, a nie płci osoby oskarżonej. Sam fakt, iż Maja S. jest osobą transpłciową, nie stanowi podstawy żadnego z zarzucanych jej przestępstw.

Szczególne kontrowersje wzbudza natomiast uzgodnienie dotyczące możliwej kary. Na początku procesu prokuratura i obrona zawarły porozumienie procesowe. W przypadku pełnego przyznania się do winy sąd może wymierzyć karę od trzech do trzech i pół roku pozbawienia wolności. Warunkiem porozumienia jest również przeprowadzenie tzw. Täter-Opfer-Ausgleich, czyli rozwiązania mającego uwzględniać interes pokrzywdzonej. Według WELT nastolatka ma otrzymać 5000 euro oraz motocykl.

Nie oznacza to jednak, iż Maja S. została już skazana na 3–3,5 roku więzienia. Proces przez cały czas trwa, a wyrok nie zapadł. Zgodnie z obecnym harmonogramem rozstrzygnięcie może zapaść na początku października, choć dzięki porozumieniu proces może zakończyć się wcześniej.

Ważnym i kuriozalnym elementem sprawy jest również ochrona pokrzywdzonej. Przesłuchanie oskarżonej odbyło się przy wyłączeniu publiczności ze względu na „ochronę sfery prywatnej i intymnych szczegółów sprawy”. Nastolatka również nie chce przebywać w jednym pomieszczeniu z oskarżoną podczas składania zeznań.

Sprawa byłej funkcjonariuszki niemieckiej policji łączy więc kilka odrębnych wątków: zarzut gwałtu na nieletniej, zarzuty dotyczące seksualnego wykorzystywania młodocianych, posiadania i rozpowszechniania materiałów przedstawiających wykorzystywanie dzieci oraz produkowania materiałów pornograficznych z udziałem zwierząt. Ostateczna ocena prawna tych czynów należy jednak do Sądu Krajowego w Traunstein.

NASZ KOMENTARZ: Przypadek Mai S. przypomina o czymś, co w debacie publicznej bywa pomijane: sprawcami seksualnego wykorzystywania dzieci nie są wyłącznie mężczyźni. Kobiety również mogą dopuszczać się przestępstw seksualnych wobec osób małoletnich, a ich płeć nie może być powodem do bagatelizowania takich czynów. Zarzuty dotyczące gwałtu na nieletniej oraz materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci pokazują, iż problem przemocy seksualnej wobec najmłodszych nie mieści się w prostym schemacie „mężczyzna jako sprawca, kobieta jako ofiara”.

Polecamy również: Powiedzieli, iż są dwie płcie. Wyrzucili ich dzieci ze szkoły

Read Entire Article