Policja ukrywa pochodzenie agresora z Poznania

magnapolonia.org 2 hours ago

Policjanci z poznańskiego Grunwaldu zatrzymali 33-letniego recydywistę podejrzanego o brutalny rozbój na terenie pętli autobusowo-tramwajowej przy ul. Zgoda w Poznaniu. Według ustaleń śledczych mężczyzna najpierw groził nastolatkowi „podcięciem gardła”, a chwilę później zaatakował 63-letniego seniora. Ofiara została przewrócona na ziemię, brutalnie pobita i okradziona. Poszkodowany trafił do szpitala ze złamaniem kości udowej i licznymi obrażeniami.

Policja zatrzymała napastnika już następnego dnia. Jak podała policja, mężczyzna był wcześniej karany za podobne przestępstwa o charakterze rozbójniczym i działał w warunkach recydywy. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Grozi mu choćby 22,5 roku więzienia.

Najciekawsze w całej sprawie okazuje się jednak nie tylko samo przestępstwo, ale sposób komunikacji poznańskiej policji. Funkcjonariusze wyjątkowo skrupulatnie zadbali o to, by przypadkiem nikt nie domyślił się, kim może być sprawca. Na opublikowanych zdjęciach zamazano choćby dłonie zatrzymanego. Tak — dłonie. Najwyraźniej uznano, iż kolor skóry może okazać się „zbyt sugestywną informacją” dla opinii publicznej.

Trudno nie odnieść wrażenia, iż polska policja coraz bardziej zaczyna kopiować standardy znane z Europy Zachodniej, szczególnie z Wielkiej Brytanii. Tam od lat media i służby bardzo ostrożnie podają narodowość czy pochodzenie sprawców brutalnych przestępstw, zwłaszcza gdy mogłoby to wywołać „niepożądane reakcje społeczne”. Efekt jest taki, iż mieszkańcy widzą rzeczywistość na własne oczy, ale oficjalne komunikaty próbują udawać, iż nic szczególnego się nie dzieje.

W przypadku poznańskiego rozboju policja nie podała żadnych informacji dotyczących pochodzenia sprawcy. Oczywiście formalnie nie ma takiego obowiązku. Problem polega jednak na czymś innym — na demonstracyjnej próbie ukrywania choćby najbardziej oczywistych szczegółów wizualnych. Zamazywanie dłoni wygląda już nie jak ochrona danych osobowych, ale groteskowa próba kontroli społecznego odbioru sprawy.

Internauci gwałtownie zwrócili uwagę na tę osobliwą „ostrożność” funkcjonariuszy. Jeszcze kilka lat temu policyjne komunikaty często zawierały dokładne rysopisy podejrzanych. Dziś najwyraźniej za szczególnie niebezpieczną informację uznano odcień skóry zatrzymanego. Można odnieść wrażenie, iż według nowych standardów większym problemem od brutalnego pobicia seniora jest ryzyko, iż ktoś zauważy niewygodny szczegół na zdjęciu.

Cała sytuacja pokazuje szerszy problem narastający także w Polsce — podporządkowywanie komunikacji służb politycznej poprawności. Policja powinna przede wszystkim rzetelnie informować obywateli o zagrożeniach i realiach przestępczości. Tymczasem coraz częściej wygląda to jak starannie wyreżyserowany PR, w którym ważniejsze od faktów staje się pilnowanie „właściwej narracji”.

NASZ KOMENTARZ: Warto zauważyć, iż zamazywanie dłoni tylko kolorowym przestępcom nie jest żadną formą ochrony przed rasizmem. To po prostu rasizm wobec białych, których dłoni się nie zasłania.

Polecamy również: UJ promuje prostytucję. Czy lewactwo panujące na uniwersytetach ma jakieś granice?
Read Entire Article