W 2025 r. saldo migracji między Niemcami a Polską wyniosło minus 17 tys. osób, najniższy wynik wśród państw UE według Destatis. Jednocześnie liczba obywateli Polski zarejestrowanych w Niemczech spadła o 25 tys., do 839 660. Niemiecki rynek pracy wyraźnie traci dawną siłę przyciągania Polaków.
Największy ujemny bilans w Unii Europejskiej
Niemiecki Federalny Urząd Statystyczny odnotował w 2025 r. ujemne saldo migracji Niemiec z Polską na poziomie 17 tys. osób. Oznacza to, iż w przepływach między oboma krajami więcej osób wyjechało z Niemiec do Polski, niż przeniosło się w przeciwnym kierunku. Był to najgłębszy ujemny bilans Niemiec w relacji z którymkolwiek państwem Unii Europejskiej. Bułgaria znalazła się na drugim miejscu z wynikiem minus 14 tys.
To część szerszego zjawiska. Jak wynika z ostatecznych danych Destatis za 2025 r., saldo migracji Niemiec z całym obszarem UE wyniosło minus 54 tys. osób, wobec minus 34 tys. rok wcześniej. Sam bilans z Polską pogorszył się z niemieckiej perspektywy o 6 tys. osób.
Polskich obywateli w Niemczech jest mniej
Drugi wskaźnik wzmacnia obraz odwrotu. Na koniec 2025 r. w niemieckim Centralnym Rejestrze Cudzoziemców figurowało 839 660 obywateli Polski. Rok wcześniej było ich 864 980, a więc liczba zarejestrowanych Polaków zmniejszyła się o ponad 25 tys.
Nie należy jednak mechanicznie utożsamiać spadku rejestru z liczbą powrotów do Polski. Na zmianę wpływają również zgony, naturalizacje oraz korekty ewidencji. Sam Destatis zastrzega też, iż wyjazdy bywają rejestrowane słabiej niż przyjazdy, ponieważ część osób nie dopełnia obowiązku wymeldowania. Kierunek zmiany pozostaje mimo to czytelny.
Niemcy wciąż przyciągają ludzi spoza Unii
Niemcy przez cały czas miały w 2025 r. dodatnie saldo migracji ogółem. Do kraju przyjechało około 1,48 mln osób, a wyjechało 1,25 mln, co dało nadwyżkę 235 tys. Była ona jednak o 45 proc. niższa niż w 2024 r., kiedy sięgała 430 tys.
Różnica między odpływem z państw UE a napływem z innych części świata odsłania zmianę niemieckiego modelu migracyjnego. Dodatnie saldo tworzyły głównie osoby przybywające z Azji, Europy spoza UE i Afryki. Tymczasem pracownicy z państw wspólnego rynku coraz częściej wybierają inne kierunki albo wracają do swoich krajów. To bolesny sygnał dla gospodarki, która już mierzy się z brakiem rąk do pracy. Szczególnie mocno odczuwają to wschodnie landy, gdzie cudzoziemcy wypełniają luki kadrowe.
GUS pokazuje szerszy powrót Polaków
Polskie dane mierzą inne zjawisko, ale pokazują podobny kierunek. Według szacunku Głównego Urzędu Statystycznego pod koniec 2025 r. poza Polską przebywało czasowo przez co najmniej 12 miesięcy około 1,513 mln obywateli, o blisko 21 tys. mniej niż rok wcześniej. W Niemczech miało mieszkać w ten sposób około 386 tys. osób.
Liczby GUS i Destatis nie są sprzeczne. Niemiecki rejestr obejmuje obywateli Polski zamieszkałych w Niemczech według tamtejszej ewidencji. GUS szacuje mieszkańców Polski pozostających długookresowo za granicą. Pełny obraz polskiej emigracji wymaga więc zestawienia kilku źródeł, a nie prostego dodawania wartości.
Powrót jest szansą dla Polski
Same statystyki nie rozstrzygają, dlaczego ludzie opuszczają Niemcy. Pokazują jednak koniec epoki, w której wyjazd za Odrę uchodził za oczywisty awans ekonomiczny. Dla Polski to ważna szansa. Wracający przywożą doświadczenie, kwalifikacje i kapitał, których nasza gospodarka potrzebuje.
Państwo powinno ułatwiać im powrót przez stabilne podatki, dostępne mieszkania i sprawne usługi publiczne. jeżeli tego nie zrobi, część wyjeżdżających z Niemiec wybierze Holandię, Szwajcarię lub Skandynawię. Stawką jest polski potencjał pracy i rozwoju. Nie wystarczy cieszyć się ze słabnącej atrakcyjności Niemiec. Trzeba sprawić, by najlepszym miejscem do życia i wychowania rodziny znów była Polska.
Źródło: Destatis, Główny Urząd Statystyczny, Money.pl
Źródło: Money.pl







