Pogacar's Concert: Continued

niepoprawni.pl 5 hours ago

Przy czym na szkle pojawiła się mała rysa

Koncert Słoweńca trwa, ale dzisiaj to nie było jak ultra głośny występ Guns N’ Roses na Wembley tylko raczej jak koncert organowy Bacha w kościele. Do końca w ciszy. Co się bowiem stało? Otóż.

Na etapie utworzyła się ucieczka. Kilkunastu kolarzy. 50 km przed metą grupa Pogacara, UAE, zaczęła ją traktować poważnie. Co oznacza wzięli lejce peletonu i zaczęli nadawać mu tempo. Rozbili peleton, mocno zbliżyli się do uciekinierów i wypuścili w bój lidera.

Słoweniec gwałtownie dogonił rozbitą na pojedyncze czynniki czołówkę i wyszedł na prowadzenie z kilkudziesięciosekundową przewagą. Nie dowiózł jej jednak na szczyt ostatniej górskiej premii, bo tę dużą stratę odrobił do niego, a na samym szczycie przegonił go Hiszpan Mas. Wygrał premię oraz zastrzelił Słoweńca i komentatorów Eurosportu, którzy ledwo zauważyli, iż to nie Słoweniec minął linię premii pierwszy. Później znów nie było zgodnie z planem, bo na zjeździe goniący dwójkę uciekinierów tercet zmniejszył stratę o kilka sekund. I to nie dlatego, iż Pogacar się o mało nie przewrócił, bo „odróbki” z tego tytułu do bilansu nie liczę. Dopiero na ostatnich ośmiu kilometrach, kiedy trasa była płaska, wszystko wróciło do normy i duet Pogacar-Mas zwiększył przewagę, a finisz, zgodnie z przewidywaniami, mógł należeć tylko do Słoweńca.

Po pięciu etapach lider ma ponad 3,5 minuty przewagi nad nowym wiceliderem, którym został Mas. Pozostali kolarze czołówki przyjechali na metę niecałą minutę po tej dwójce i jutro przystąpią do wyścigu z o tyle większą stratą. To się przekłada na, mniej więcej, od 4,5 do 5 minut. Myślę o Roglicu, Carapazie i Gallu, bo kolejni kolarze czołowej 10-tki mają już te straty jeszcze o kilkadziesiąt sekund większe.

Pogacar tłumaczy swoja słabość na premii górskiej tym, iż dostał komunikat, iż ma dużą przewagę i zwolnił. Nie bardzo mi na to wyglądało. Dla mnie zwyczajnie nie wytrzymał tempa, które sobie narzucił. Pytanie czy to była słabość chwilowa czy to jakiś objaw kryzysu, który niespodziewanie nadszedł. Najbliższe etapy niewątpliwie na to odpowiedzą.

Muszę przyznać, iż po wczorajszym nokaucie nie przyszło mi do głowy, iż tak gwałtownie przyjdzie Pogacarowi za to „zapłacić”. Okazuje się, iż Słoweniec też czasami może być człowiekiem.

A po prawdzie. Ja życzyłbym każdemu sportowcowi, żeby w chwili słabości wygrywał zawody w takim, niech będzie i 10 razy gorszym, stylu w jakim dziś zrobił to Pogacar. jeżeli tak miałyby wyglądać kryzysy, na przykład, naszych reprezentantów, to ja w to wchodzę. Bez mydła.

Read Entire Article