Podziemny szpital na trudne czasy

polska-zbrojna.pl 3 hours ago

Pod kampusem medycznym w Lublinie biegnie około 1,5 km podziemnych korytarzy. Dziś pełnią one funkcję techniczną. W przyszłości mają stać się systemem komunikacji kryzysowej, miejscem schronienia dla setek ludzi, a docelowo choćby zapleczem dla podziemnego szpitala zdolnego do prowadzenia zabiegów w warunkach zagrożenia.

Projekt zakłada przebudowę podziemnych tuneli komunikacyjnych, ukrytych pod budynkami Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4, Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego i Centrum Symulacji Medycznej. Władze Uniwersytetu Medycznego w Lublinie chcą je przekształcić w system zbiorowej ochrony i komunikacji na czas kryzysu. Według założeń inwestycja obejmie około 1115 m2 powierzchni i niemal 2730 m3 kubatury. Obiekt ma odpowiadać kategorii ochronnej U-2. Szacunkowy koszt modernizacji tuneli to około 40 mln zł.

REKLAMA

Podziemia, które mają żyć w dobie kryzysu

– Jesteśmy na etapie projektowania. Mamy plan funkcjonalno-użytkowy i rozpoznany teren. Wiemy, jakie są potrzeby – mówi Kamila Ćwik, p.o. dyrektor naczelna USK nr 4 oraz dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego. – Tunele w tej chwili funkcjonują, ale mają raczej charakter techniczny. Chcielibyśmy dostosować je do warunków niemal medycznych, pozwalających na swobodny przepływ lekarzy i pacjentów – tłumaczy.

Pierwszy etap ma skoncentrować się na stworzeniu sprawnego systemu komunikacji pomiędzy jednostkami szpitalnymi w kampusie. W tym celu konieczne będą remonty, nowa wentylacja, zabezpieczenie instalacji, ograniczenie pylenia i dostosowanie przestrzeni do wymagań transportu medycznego. Dziś chorych nie da się tam bezpiecznie przewozić. W przyszłości, w razie niepokoju i kryzysu, gdy poruszanie się po powierzchni będzie utrudnione albo niebezpieczne, tunele mają umożliwić swobodne przemieszczanie personelu, pacjentów i sprzętu – bez konieczności wychodzenia na zewnątrz. – Nie mówimy tu wyłącznie o wojnie. Są różne kryzysy. – Dyrektor Ćwik jako przykład wskazuje na pandemię COVID-19.

Drugi etap zakłada wykorzystanie podziemi jako przestrzeni ochronnej i rozwijanie tam dodatkowej bazy łóżkowej na czas zagrożenia. Podziemna infrastruktura ma zapewnić możliwość ukrycia ludzi przez 48 godzin. W trzech strefach przewidziano około 400 miejsc siedzących i 200 leżących. Łącznie system ma pomieścić około 600 osób.

Najbardziej ambitny scenariusz zakłada przygotowanie podziemnej infrastruktury zdolnej nie tylko do ewakuacji i schronienia pacjentów, ale także do prowadzenia działalności medycznej oraz stworzenie częściowo funkcjonalnego szpitala pod ziemią. – Bardziej wybiegającym w przyszłość marzeniem jest, żeby stworzyć przynajmniej niewielkie sale zabiegowe, do których będzie można się przenieść i funkcjonować tam jako pełnoprawny szpital – zaznacza Kamila Ćwik.

Szpital pod ziemią

W ramach wspólnych ćwiczeń do podziemi jednostek uniwersyteckich zeszli wraz z personelem szpitala żołnierze 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Celem było sprawdzenie możliwości wykorzystania istniejącej infrastruktury w sytuacjach kryzysowych oraz wskazanie obszarów wymagających modernizacji.

– Żyjemy w czasach nietypowych. Obiekty takie jak szpital niewątpliwie mogą być w pierwszej kolejności przedmiotem zainteresowania obcej siły. W związku z tym prowadzenie i zapewnianie świadczeń zdrowotnych w niekonwencjonalnych warunkach, na przykład w tych korytarzach, stanowi m.in. dobre zabezpieczenie personelu medycznego, ale także umożliwia udzielanie świadczeń pacjentom – podkreślił na konferencji prasowej prof. dr hab. n. med. Kamil Torres, prorektor ds. kształcenia i dydaktyki UMLUB.

Ćwiczenia prowadzone wspólnie z żołnierzami mają charakter praktyczny. Podczas jednej z symulacji wojskowi mieli rozwinąć bazę łóżkową prawie bez udziału personelu szpitalnego. – Na stałe współpracujemy z WOT-em. Rozpoznanie i nauczenie topografii szpitala jest niezwykle istotne, bo potrzebujących w czasach niepokoju może być dużo. Topografia szpitala nie jest łatwa, jest mnóstwo zakamarków, dlatego ważne jest, żeby żołnierze wiedzieli, jak funkcjonować – podsumowuje dyrektor Ćwik.

Paulina Ciesielska
Read Entire Article