Po zamachu w Berlinie fala szyderstw w sieci. Drwiny zamiast współczucia

dzienniknarodowy.pl 6 hours ago
Zdjęcie: Po zamachu w Berlinie fala szyderstw w sieci. Drwiny zamiast współczucia


Śmiertelny atak obok berlińskiej Parady Równości odbił się w mediach społecznościowych echem, które trudno pojąć. Zamiast współczucia pod częścią wpisów pojawiła się fala kpin i drwin z ofiar. Niemieckie media opisują dziesiątki szyderczych komentarzy, w których internauci żałowali raczej rozbitego samochodu niż zabitej kobiety. To gorzki obraz znieczulenia w sieci.

Kpiny zamiast żałoby

Jak podaje konserwatywny portal Apollo News, informacja o ataku gwałtownie obiegła świat, a pod jednym z zagranicznych wpisów w serwisie Facebook zaroiło się od reakcji drwiących z tragedii. Według tego źródła tysiące osób zareagowało "śmiejącymi się" emotikonami, a w komentarzach pojawiały się wpisy w rodzaju "czy autu nic się nie stało". Portal wskazuje, iż komentarze przez dłuższy czas pozostawały nieusunięte. Warto zaznaczyć, iż szczegółowe liczby pochodzą z jednego serwisu i trudno je niezależnie zweryfikować.

Zjawisko szersze niż jeden wpis

Sam fakt, iż tragedia wywołała w sieci falę drwin i aprobaty dla przemocy, potwierdzają jednak także inne redakcje. Lewicowy dziennik "taz" odnotował, iż w mediach społecznościowych część środowisk skrajnych deklarowała, iż "mogłaby się przyłączyć" do sprawcy. Szyderstwo i triumfowanie po śmierci przypadkowej ofiary płynęło więc z różnych stron. Wspólnym mianownikiem było odczłowieczenie ludzi, którzy zginęli lub zostali ranni podczas publicznej imprezy.

Pytania o odpowiedzialność platform

Opisywana sytuacja stawia pytanie o odpowiedzialność serwisów społecznościowych. jeżeli treści jawnie pochwalające zabójstwo pozostają widoczne przez wiele godzin, mechanizmy moderacji zawodzą. Na razie nie ma potwierdzonych informacji o wszczęciu wobec autorów takich wpisów postępowań, choć w niemieckim prawie nawoływanie do przemocy i pochwała przestępstwa są karalne. Skala zjawiska pokazuje, jak trudno platformom zapanować nad falą nienawiści w pierwszych godzinach po tragedii.

Prawo, które bywa egzekwowane

Niemcy należą do państw, które stosunkowo ostro traktują mowę nienawiści w internecie. Tamtejszy kodeks karny przewiduje odpowiedzialność między innymi za publiczne pochwalanie przestępstw oraz podżeganie do nienawiści wobec grup ludności. Osobne przepisy nakładają na duże platformy obowiązek usuwania jawnie bezprawnych treści. W przeszłości zdarzały się w Niemczech postępowania wobec osób, które w sieci świętowały zamachy. Czy podobnie stanie się tym razem, pokażą najbliższe tygodnie, bo ustalenie autorów anonimowych wpisów bywa czasochłonne.

Znieczulenie na cudze cierpienie

Za drwinami kryje się zjawisko szersze niż jeden zamach. Anonimowość i dystans ekranu sprzyjają temu, iż śmierć drugiego człowieka staje się dla wielu jedynie okazją do politycznego żartu. Ofiara przestaje być osobą z imieniem, rodziną i bliskimi, a zamienia się w punkt w internetowej wojnie plemion. To proces groźny, bo stopniowo przesuwa granicę tego, co w debacie publicznej uchodzi za dopuszczalne.

Cień nad pamięcią ofiary

Nie wolno przy tym zapominać, o kim mowa. W berlińskim ataku zginęła konkretna kobieta, obywatelka Polski, która przyjechała do niemieckiej stolicy z córką. Dla jej najbliższych każdy szyderczy wpis to dodatkowy cios zadany w chwili żałoby. Sieciowe drwiny nie zmieniają faktów, ale mówią wiele o kondycji części publicznej debaty. Pamięć o ofierze zasługuje na powagę, a nie na śmiejące się emotikony.

Źródło: Apollo News

Read Entire Article