Pilny komunikat USA ws. Iranu. Brzmi tak, jakby wszystko było przesądzone

natemat.pl 2 hours ago
Waszyngton mówi wprost: wyjedźcie z Iranu, póki jeszcze można. W tle realizowane są najpoważniejsze od lat protesty, dziesiątki tysięcy ludzi na ulicach i zapowiedź egzekucji demonstrantów. Donald Trump grozi władzom w Teheranie "bardzo mocnymi działaniami".


Ambasada Stanów Zjednoczonych w Teheranie wydała jeden z najbardziej jednoznacznych komunikatów ostatnich lat. Amerykanom przebywającym w Iranie zalecono, by natychmiast opuścili kraj i nie liczyli na to, iż w razie kryzysu wyciągnie ich stamtąd rząd USA. Wskazano preferowaną drogę powrotu samolotami, a gdy te przestaną latać, lądem przez Armenię do Turcji.

W ostrzeżeniu podkreślono, iż obywatele USA są w Iranie szczególnie narażeni na przesłuchania, aresztowania i długotrwałe zatrzymania tylko dlatego, iż mają amerykański paszport lub jakikolwiek związek z USA. Ci, którzy z różnych powodów nie mogą wyjechać, słyszą, by znaleźć możliwie bezpieczne miejsce, zgromadzić zapasy jedzenia, wody i leków oraz przygotować się na długie dni odcięcia od świata.

Trump podnosi stawkę. Groźby, cła i hasło "Make Iran Great Again"


Na dyplomatycznym alarmie się nie kończy. Donald Trump, który od początku ostatniej fali protestów w Iranie stawia się w roli "politycznego patrona" demonstrantów, publicznie ostrzega Teheran przed krwawymi represjami. W wywiadzie dla amerykańskiej stacji CBS mówi, iż jeżeli władze zaczną wieszać protestujących, "zobaczymy, co się stanie", a USA podejmą "bardzo mocne działania".

Równolegle były prezydent wzywa Irańczyków do kontynuowania oporu. W swoich wpisach zachęca demonstrantów, by "przejmowali instytucje", spisywali nazwiska oprawców i nie schodzili z ulic, obiecując, iż "pomoc jest w drodze". Dodaje do tego nowe hasło "Make Iran Great Again", jasno grając na emocjach ludzi rozczarowanych gospodarczym krachem i brutalnością reżimu.

Trump sugeruje też presję gospodarczą. Zapowiada 25 proc. cła na towary z państw, które przez cały czas handlują z Iranem, choć na razie nie przedstawił listy państw ani konkretnych decyzji. W tle przewijają się scenariusze, o których mówi się w Waszyngtonie od dawna: od cyberataków i rozszerzenia sankcji po bardziej otwartą interwencję wojskową.

Protesty i ofiary. Iran znów na skraju wybuchu


Na ulicach w Iranie wrze. Początkowo demonstracje wywołały dramatyczny spadek wartości waluty i eksplozja cen, ale bardzo gwałtownie przerodziły się w bunt przeciwko całemu systemowi. Według niezależnych irańskich mediów i organizacji broniących praw człowieka liczba ofiar może sięgać od kilku do choćby ponad kilkunastu tysięcy, a dokładne dane są nie do zweryfikowania z powodu blokad internetu i zastraszania rodzin zabitych.

Reżim odpowiada po staremu: cenzurą, odcinaniem kraju od sieci, siłowym pacyfikowaniem manifestacji i procesami pokazowymi. Departament Stanu USA ostrzega, iż władze przygotowują się do wykonania kary śmierci na jednym z demonstrantów skazanych w ekspresowym procesie. To właśnie widmo publicznych egzekucji stało się bezpośrednim impulsem do ostrzejszych wypowiedzi Trumpa.

Bliski Wschód w cieniu "bardzo mocnych działań"


W Waszyngtonie oficjalnie powtarza się, iż "na stole są wszystkie opcje", od dyplomacji po użycie siły. Jednocześnie Biały Dom przyznaje, iż wysłannik prezydenta prowadził poufne rozmowy z władzami Iranu, które teraz – po fali protestów i krwawych doniesieniach – zostały w praktyce zamrożone.

Dla Bliskiego Wschodu i całej społeczności międzynarodowej oznacza to powrót do starego, dobrze znanego pytania: czy Stany Zjednoczone są gotowe jeszcze raz otworzyć nowy front w regionie, który od lat balansuje między groźbą wojny a próbami normalizacji? A dla zwykłych Irańczyków – czy ostrzeżenia i groźby z Waszyngtonu przełożą się na prawdziwe wsparcie, czy pozostaną tylko kolejnymi słowami w mediach społecznościowych, podczas gdy na ulicach wciąż leje się krew?

Read Entire Article