Najpierw nauka składania i rozkładania karabinka, ładowania, celowania, reakcji na komendy, zajmowania pozycji strzeleckiej, następnie kilka strzałów „na sucho” z użyciem trenażera i na koniec strzelanie ostrą amunicją. Tak ćwiczenia ogniowe rozpoczęli dobrowolsi, którzy odbywają szkolenie podstawowe w Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu.
Na szkolenie podstawowe dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, w ramach ósmego tegorocznego wcielenia (z dziewięciu zaplanowanych), do wrocławskiego Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych zgłosiło się 66 ochotników. Szkolenie rozpoczęli w poniedziałek. Na razie ochotnicy są tzw. szeregowymi – elewami. Po 28 dniach szkolenia, jeżeli je zaliczą, przejdą egzaminy końcowe oraz tzw. pętlę taktyczną i złożą przysięgę, otrzymają stopień szeregowego rezerwy, co będzie równoznaczne z uzyskaniem statusu pełnoprawnego żołnierza Wojska Polskiego.
Ochotnicy już drugiego dnia służby dostali broń. Od tej pory praktycznie się z nią nie rozstają. Czwartego dnia przyszła pora na pierwsze szkolenie strzeleckie. – Całość dzisiejszych zajęć obejmuje zarówno szkolenie z zakresu składania, rozkładania broni, ładowania magazynka, ale także przyszła pora na pierwsze strzelanie ochotników – mówi kpt. Dawid Wilman z CSWIiCh.
Pierwsze strzały
Żołnierze wcieleni do centrum trenują na karabinkach Beryl. – Najpierw uczą się wszystkich podstawowych czynności m.in. zajęcia pozycji strzeleckiej i celowania, a potem oddają strzały. Dziś mają do dyspozycji pięć sztuk amunicji ostrej i będą nią strzelać do tarcz oddalonych o 100 m – tłumaczy kpt. Wilman.
Ochotnicy, zanim oddadzą strzały, wykonują kilka prób „na sucho”. Dzięki temu pokazują instruktorom, iż znają procedury dotyczące zajęcia pozycji strzeleckiej leżąc, odpowiedniego oddychania podczas oddawania strzału oraz zachowania się po nim, czyli adekwatnego trzymania broni i jej zabezpieczenia. Do weryfikacji, czy elewi są gotowi na strzelanie ostrą amunicją, instruktorzy stosują system TCW-97 Cyklop. Jest to trenażer nakładany na karabin, który pozwala przeanalizować zachowanie strzelca oraz celność oddanego przez niego „strzału”. – Czujniki, sparowane z kamerą, dają nam możliwość sprawdzenia np. czy szkolony prawidłowo zgrywa przyrządy służące do celowania i jak pracuje jego palec na przycisku spustowym. Wszystko to ma uświadomić ćwiczącemu, jakie popełnia błędy – wyjaśnia oficer.
Po ćwiczeniu „na sucho”, ochotnicy przechodzą do pierwszego w wojsku strzelania ostrą amunicją. Strzelają do tarcz, symulujących kształtem tors przeciwnika. – Pierwsze strzelanie, niezależnie od doświadczenia nabytego poza armią, to są zawsze duże nerwy dla ochotników, ale także dla nas – instruktorów, bo musimy zwrócić szczególną uwagę na przestrzeganie procedur, tak by nie doszło do żadnego nieszczęśliwego wypadku – przyznaje kpt. Wilman.
Szeregowy – elew Patryk Kupis za pierwszym razem oddał trzy celne strzały w tarczę, z czego tylko jeden punktowany – za 6 punktów. – Były nerwy, ale też i duża przyjemność ze strzelania – przyznaje ochotnik. Dodaje, iż było to jego pierwsze w życiu strzelanie ostrą amunicją. Patryk Kupis o ewentualnym pozostaniu w Wojsku Polskim zdecyduje po zakończeniu szkolenia podstawowego. – Zobaczymy, jak mi pójdzie, jakie będę miał odczucia po pierwszym miesiącu. jeżeli mi się spodoba, to zostanę – deklaruje.
Jego koledze z oddziału – Dawidowi Banasikowi – pierwsze strzelanie poszło nieco lepiej. Na pięć strzałów trzy razy trafił w miejsca punktowane: dwa razy za 7, a raz za 6. – Stres był na początku, ale po pierwszym wystrzelonym pocisku zszedł – opowiada. – Wcześniej nie miałem doświadczenia ze strzelaniem, nie licząc wiatrówki dziadka – przyznaje. Jak dodaje, ma konkretne plany, jeżeli chodzi o wojsko. – Chcę zostać na szkoleniu specjalistycznym. Interesuje mnie specjalizacja saperska – deklaruje Banasik.
28 dni podstaw
Ochotnicy, którzy stawili się 28 września w Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych, spędzą tu kolejne cztery tygodnie. Oznacza to konieczność dostosowania się do żołnierskiego regulaminu i dyscypliny. Pobudkę mają o 5.30, następnie czeka ich poranna zaprawa, m.in. marszobiegi i inne ćwiczenia, potem – z przerwami na posiłki – do godziny 17.30 mają zajęcia. Trening strzelecki to tylko jeden z elementów szkolenia podstawowego, które ich czekają. – W programie są zajęcia z taktyki, m.in. marsze ubezpieczone, działania w natarciu, obronie, maskowanie, podstawy medycyny pola walki, terenoznawstwo, czyli poruszanie się na azymut, przy użyciu mapy i kompasu, podstawy z zakresu inżynierii wojskowej, takie jak np. wykonywanie okopu dla jednego żołnierza czy ustawienie miny przeciwpancernej – wylicza kpt. Wilman.
Jak dodaje, po reformie, która weszła w życie w zeszłym roku, w ramach szkolenia do minimum ograniczono zajęcia teoretyczne. w tej chwili ochotnik zapoznaje się z podstawami teorii w formie e-learningowej jeszcze przed rozpoczęciem szkolenia lub, jeżeli nie zdążył, w jego trakcie, ale poza czasem ćwiczeń. – Chodzi o to, by nie tracić czasu. 28 dni to niewiele, dlatego liczy się skondensowana praktyka. Oczywiście oddelegowani oficerowie sprawdzają, czy kandydaci zaliczyli część teoretyczną – tłumaczy oficer.
Całość szkolenia podstawowego kończy się serią egzaminów: strzeleckiego, z wychowania fizycznego, a także pętli taktycznej, czyli sprawdzenia podstawowych umiejętności i sprawności żołnierskich. W ramach pętli dobrowols ma do wykonania szereg zadań, takich jak m.in. czołganie się na dystansie 50 m, rzut granatem, nałożenie maski gazowej na czas, przygotowanie stanowiska ogniowego. Do tego dochodzą zadania z terenoznawstwa czy medycyny pola walki.
Po zakończeniu szkolenia i złożeniu przysięgi wojskowej ochotnik zyskuje stopień szeregowego rezerwy. Od jego decyzji zależy dalsza droga wojskowa. jeżeli zdecyduje się na szkolenie specjalistyczne w Wojsku Polskim, czeka go kolejnych 11 miesięcy zajęć, już w ramach konkretnej specjalizacji. Zaliczenie tego szkolenia, o ile żołnierz dostanie ofertę, otwiera mu drogę do rozpoczęcia kariery zawodowej w armii.
Żołnierz DZSW po szkoleniu podstawowym może też pozostać rezerwistą, co oznacza, iż co jakiś czas będzie wzywany na ćwiczenia. Innym wariantem jest aktywna rezerwa, w ramach której będzie odbywał płatne ćwiczenia rotacyjne minimum dwa dni w kwartale (w czasie wolnym od pracy) oraz jednorazowo 14 dni co najmniej raz na trzy lata. Osoba, która zaliczyła szkolenie podstawowe, może też postawić na wojska obrony terytorialnej. Wówczas jako rezerwista będzie miała łatwiejszą ścieżkę wstąpienia w szeregi terytorialsów: jego szkolenie podstawowe w WOT potrwa osiem, a nie 16 dni.