Jako córka pianisty muzyką interesowała się od dziecka. – Dom mnie ukształtował – przyznawała w wywiadach. Po pomyślnie zdanej maturze kontynuowała naukę na Akademii Muzycznej w Katowicach, równocześnie próbując swoich sił w branży. W 1969 roku dołączyła do Grupy Bluesowej Stodoła, z którą stawiała pierwsze kroki na profesjonalnej scenie, a 5 lat później postanowiła skupić się na solowej karierze. Wydała łącznie 7 albumów studyjnych i wypromowała takie hity jak "Moje serce to jest muzyk", "Wyszłam za mąż, zaraz wracam" oraz "Żyj kolorowo", które do dziś podbijają serca słuchaczy. Zawodowy sukces nie przełożył się jednak na szczęście w życiu prywatnym, los wielokrotnie bowiem dotkliwie ją doświadczył.
REKLAMA
Kto był pierwszym mężem Ewy Bem? Tadeusza Gogosza poznała w zespole swojego brata
Zanim Ewa Bem zrobiła karierę, występowała z różnymi formacjami. Jedną z nich był zespół Bemibem, który jej brat Aleksander założył wraz z kolegą Andrzejem Ibeką. To wtedy poznała starszego o 6 lat Tadeusza Gogosza, który zawrócił jej w głowie bez pamięci. Zaczęli się spotykać i na krótko przed rozpadem kapeli wzięli ślub. Choć ona marzyła o podboju rodzimych scen, on chciał szczęścia szukać poza granicami kraju. – Pojechaliśmy do Skandynawii – opowiadała na łamach "Dobrego Tygodnia", przyznając, iż w przeciwieństwie do męża nie czuła się na obczyźnie szczęśliwa. W 1978 roku, tuż po narodzinach córki Pameli, zapragnęła wrócić na stałe do kraju. Jednak Gogosz nie chciał o tym słyszeć. Postawiła więc wszystko na jedną kartę. – Spakowała się, zabrała małą i rozgoryczona wyjechała. To był dla niej prawdziwy cios – opowiadali znajomi artystki. – Małżeństwo to sztuka kompromisu. Nam nie udało się go osiągnąć – mówiła po latach o rozwodzie w "Vivie".
Był drugim mężem Ewy Bem. Poślubiła go po 14 latach związku
Początkowo Bem skupiała się wyłącznie na pracy i macierzyństwie, choćby przez myśl jej nie przeszło, by się ponownie zakochać. Jej podejście zmieniło się, gdy w 1980 roku na Jazz Jamboree w Sali Kongresowej poznała Ryszarda Sibilskiego. – To było jak rażenie piorunem! Naprawdę. Jedno spojrzenie zadecydowało o wszystkim – opowiadała. Przystojny i życiowo doświadczony producent telewizyjny stał się jej przyjacielem, a potem partnerem i ojcem dla jej kilkuletniej córki. – Bardzo się zakochaliśmy w sobie – mówiła. Choć uchodzili za parę idealnie dobraną, nie spieszyło im się do ołtarza. Pobrali się dopiero po 14 latach związku w 1994 roku. Kilka miesięcy później na świecie pojawiła się ich pociecha Gabriela, dla której wokalistka na pewien czas zwolniła zawodowe tempo.
Na co zmarła córka Ewy Bem? Pamela miała nowotwór mózgu
Po zakończeniu urlopu macierzyńskiego Bem wróciła na scenę, ale przerwy od koncertowania robiła sobie wielokrotnie. Jej najdłuższa przerwa w karierze rozpoczęła się pod koniec 2015 roku, gdy u jej starszej córki zdiagnozowano glejaka mózgu. Pamela była wówczas w drugiej ciąży, dlatego nie mogła podjąć leczenia. Dopiero po porodzie przeszła operację i chemioterapię, które jednak nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Wiedząc, iż nie ma dla niej żadnego ratunku, w lutym 2017 roku zakończyła leczenie. Zmarła 7 miesięcy później, mając zaledwie 39 lat. – W ostatnim okresie choćby nie wiem, czy nas słyszała, widziała, ale była tutaj z nami. (…) Byłam z Pamelką do samego końca – opowiadała wokalistka. – Nic nie wskazywało na to, iż w ogóle jeszcze kiedykolwiek stanę na scenie – przyznawała.
Na co choruje Ewa Bem? Ponad rok temu wokalistka została wdową
Na tym jednak problemy artystki się nie skończyły. Jakiś czas później, tym razem u niej, lekarze zdiagnozowali nowotwór jajnika. – Baliśmy się o moje życie – wspominała w "Wysokich Obcasach". Choć rak był w zaawansowanym stadium, udało się go zatrzymać. Gdy w końcu zaczęła stawać na nogi i odzyskiwać euforia z życia, los wystawił ją na kolejną próbę. Pod koniec 2024 roku niespodziewanie zachorował jej mąż. – Zaczęła się walka, bardzo długo na oślep. Nie można było ustalić, co dokładnie się dzieje i co z tym robić – wspominała ten dramatyczny czas. Przypadek Sibilskiego okazał się dużo bardziej skomplikowany. Ukochany Bem zmarł 1,5 miesiąca później. – Byłam przekonana, iż to ja odejdę pierwsza – mówiła z żalem.

















