Na Odrze na terenie wrocławskich Osobowic od początku tego tygodnia intensywnie pracują saperzy z Dęblina. Trwa tam szkolenie, którego celem jest biegłe opanowanie montażu zakupionych przez Wojsko Polskie nowych mostów pontonowych PFM. Francuskie przeprawy są o wiele prostsze w obsłudze i znacznie nowocześniejsze od wysłużonych mostów PP-64, które docelowo mają zastąpić.
Kurs dla żołnierzy z 4 Pułku Saperów z Dęblina trwa już od dwóch tygodni we Wrocławiu, w tamtejszym Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych, jednak dopiero kilka dni temu wojskowi przeszli od teorii do praktyki. Saperzy szkolą się na Odrze na ternie Ośrodka Pokonywania i Forsowania Przeszkód Wodnych, należącego do CSWIiCH.
Na razie wojsko otrzymało dwa zestawy PFM (Pont Flottant Motorisé) z dziewięciu zakupionych. Każdy z nich pozwala na budowę mostu o długości do 100 metrów lub dwóch promów przewożących ładunek przez rzekę. Francuskie konstrukcje są w stanie przeprawić choćby najcięższy sprzęt, w tym czołgi Abrams. Saperzy z Dęblina przyznają zgodnie, iż takie szkolenie to dla nich przyjemność. Nowe mosty to bowiem prawdziwy przeskok technologiczny.
REKLAMA
– Jesteśmy nastawieni entuzjastycznie. W tej chwili potrafimy już samodzielnie obsłużyć moduły pływające i rampy, przygotować do wodowania i zbudować prom, umożliwiający przewiezienie na drugą stronę każdego sprzętu znajdującego się w wyposażeniu Wojska Polskiego – tłumaczy kpt. Leszek Mućka, dowódca kompanii pontonowej w 4 Pułku Saperów z Dęblina.
Na wrocławskim szkoleniu przy jednorazowej operacji montażu mostu francuskiej konstrukcji lub też promu pracuje 52 żołnierzy. Czas potrzebny do zmontowania przeprawy zależy od warunków terenowych: jeżeli są dogodne i wszystkie pojazdy mogą równolegle podjechać do lustra wody oraz równocześnie zrzucić moduły, to może to być choćby kilkanaście minut.
To gigantyczna oszczędność w porównaniu z czasem i zasobami ludzkimi oraz pojazdami potrzebnymi do montażu w tej chwili używanych mostów, które zostały wyprodukowane w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Aby zmontować PP-64, potrzeba pracy aż stu kilkudziesięciu ludzi i trwa to choćby kilka godzin. Konstrukcje te transportuje ponad 50 pojazdów, natomiast nowe mosty francuskie – ledwie 12. Dodatkowo wysłużone PP-64 wymagają transportu i obecności na wodzie kutrów, które pchając odcinki mostu, pozwalają je odpowiednio ustawić. W zestawach PFM każdy moduł ma samodzielny napęd – dwa silniki zaburtowe o mocy 100 koni mechanicznych każdy. Wystarczy więc nimi po prostu podpłynąć w odpowiednie miejsce na wodzie.
Jak wyjaśnia dowódca kompanii pontonowej 4 psap, dużą zaletą francuskich zestawów są też systemy hydrauliczne, dzięki którym elementy mostu są delikatnie „nakładane” na rzekę, co zapobiega uderzeniom o dno i ewentualnym uszkodzeniom modułów przeprawy.
Nad wdrażaniem polskich żołnierzy do obsługi PFM czuwają instruktorzy z Francji. Kurs potrwa jeszcze dwa tygodnie i zakończy się egzaminem oraz uzyskaniem przez saperów certyfikatów potwierdzających umiejętność obsługi nowych mostów. Następni w kolejce do miesięcznego szkolenia po wojskowych z Dęblina są saperzy z 3 Pułku z Chełmna.