Peter Magyar uprzedza cios z "łóżkowym" wideo. Ależ brudna kampania na Węgrzech

natemat.pl 1 hour ago
Na Węgrzech rusza wojna na kompromaty. Peter Magyar uprzedza publikację nagrania z jego życia intymnego i oskarża Fidesz Viktora Orbána o rosyjskie metody walki o władzę.


Na Węgrzech wybory dopiero za chwilę, ale brudna kampania już jest w toku. Lider opozycyjnej partii TISZA, Peter Magyar, publicznie uprzedza uderzenie swoich przeciwników. Spodziewa się publikacji seks-nagrania z jego udziałem, rzekomo zarejestrowanego sprzętem służb specjalnych. Polityk wprost mówi o kampanii w stylu rosyjskim i zapowiada, iż nie ulegnie ani szantażowi, ani groźbom obozu Viktora Orbana.

Taśma z sufitu, wybory za rogiem


Według Magyara do dziennikarzy zaczęły trafiać linki do strony, na której widać kadr z pokoju z łóżkiem sfotografowanym z góry, jak z kamery podwieszonej pod sufitem. Polityk zakłada, iż to zapowiedź publikacji nagrania jego intymnego życia z byłą partnerką i iż materiał jest co najmniej częściowo spreparowany.



W emocjonalnym wpisie na platformie X przypomina, iż właśnie mija rocznica jego głośnego wywiadu w niezależnym kanale wideo, po którym jak twierdzi mit niezachwianej władzy Fidesz zaczął pękać. Teraz, na dwa miesiące przed zaplanowanymi na 12 kwietnia wyborami parlamentarnymi, spodziewa się odpowiedzi: kampanii opartej na kompromitujących nagraniach, przypominającej metody stosowane przez rosyjskie służby wobec opozycji.

Magyar nie próbuje udawać świętego. Pisze wprost, iż jest 45-letnim mężczyzną, ma troje dzieci i prowadzi życie seksualne z dorosłą partnerką. Uderza jednak w rząd, który lubi przedstawiać się jako obrońca tradycyjnej rodziny: w jego ocenie próba wciągnięcia dzieci w tę historię pokazuje, jak daleko władza jest gotowa się posunąć.

Kompromat po węgiersku. Skąd skojarzenie z Rosją?


Użyte przez Magyara określenie kampani w stylu rosyjskim nie jest przypadkowe. W przestrzeni publicznej Europy Środkowo-Wschodniej od lat funkcjonuje słowo kompromat – materiał kompromitujący, często pozyskany przez służby, wykorzystywany do wywierania presji politycznej. Najbardziej znane przykłady pochodzą właśnie z Rosji, gdzie nagrania z ukrytych kamer były nieraz używane do niszczenia wizerunku przeciwników Kremla.

Teraz, zdaniem Magyara. podobny schemat ma zostać zastosowany na Węgrzech. Różnica polega na tym, iż lider TISZA stara się wyprzedzić cios. Zanim nagranie trafi do sieci, sam o nim opowiada, podważając jego wiarygodność i pokazując kulisy możliwego szantażu. To odwrócenie klasycznego scenariusza, w którym bohater kompromitującego filmu milczy, licząc, iż taśma nie ujrzy światła dziennego.

Magyar wysyła sygnał zarówno do Fideszu, jak i do swoich wyborców: publikujcie, co chcecie, ja się nie ugnę. W ten sposób próbuje zamienić potencjalną słabość w dowód odporności i przy okazji opowiedzieć szerszą historię o tym, jak jego zdaniem działa polityczno-biznesowa machina rządząca krajem od kilkunastu lat.

Taśma jako zasłona dymna. O co toczy się gra?


W swoim wpisie Magyar sugeruje, iż ewentualna publikacja nagrania ma przykryć inną, znacznie mniej intymną sprawę – kontrowersje wokół fabryki w miejscowości God, gdzie mieszkańcy od lat alarmują o możliwych zagrożeniach dla zdrowia i środowiska. To właśnie na tym polu opozycja mocno atakuje rząd, wskazując na zbyt daleko idące ustępstwa wobec inwestorów i lekceważenie lokalnych protestów.

Sekstaśma z liderem opozycji to idealny temat zastępczy: emocjonalny, szokujący, łatwy do rozkręcenia w prorządowych mediach, które od dawna budują przekaz korzystny dla Orbana i jego obozu. W takim scenariuszu uwaga opinii publicznej przenosi się z pytań o bezpieczeństwo pracy i standardy ochrony środowiska na podglądanie czyjejś sypialni.

Magyar otwarcie nazywa swoich przeciwników tchórzami i mafijną siecią polityczno-gospodarczą. To ostry język, ale dobrze pokazuje, na jakim poziomie toczy się dziś spór polityczny na Węgrzech: personalne ataki mieszają się z zarzutami o systemowe nadużycia władzy.

Orban kontra Magyar: między emocją a kompetencją


Na tle tej historii najważniejsze są sondaże. Badanie dla opozycyjnego tygodnika HVG pokazuje, iż więcej Węgrów wskazuje Magyara jako odpowiedniego kandydata na premiera niż Viktora Orbana – łącznie to ponad połowa respondentów. Z drugiej strony, gdy zapyta się o polityka w pełni przygotowanego do urzędu, wyraźnie wygrywa obecny szef rządu, który z przerwą rządzi krajem od dwóch dekad.

Oznacza to, iż elektorat pozytywny Magyara jest szeroki, ale przez cały czas kruchy. Część wyborców widzi w nim szansę na zmianę, jednak przed urną może zadziałać instynkt bezpieczeństwa: głos na sprawdzonego, choćby jeżeli kontrowersyjnego, lidera. Fidesz liczy właśnie na to, iż obawa przed nieznanym przeważy nad zmęczeniem dotychczasową władzą.

Każda afera obyczajowa może mieć więc znaczenie. choćby jeżeli znaczna część społeczeństwa wzruszy ramionami na informację, iż 45-letni polityk ma życie seksualne, sam fakt ciągłego mówienia o taśmie, plotkach i domysłach odciąga uwagę od programów, podatków, inflacji czy kondycji służby zdrowia.

Read Entire Article