Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej (Polska 2050), odrzuciła spekulacje o nieformalnych sojuszach mających zablokować jej zwycięstwo w wyborach na przewodniczącego partii. Wybory zaplanowano na sobotę, 10 stycznia.
Pełczyńska-Nałęcz skomentowała w poniedziałek rano doniesienia o rzekomym "kwartecie" kandydatów i polityków, którzy mieliby działać przeciwko jej kandydaturze. W materiale wideo PAP podkreśliła: «I rzeczywiście, jakieś tam mityczne sojusze wewnątrz nie są prawdą. Każdy z nas startuje, każdy z nas przedstawia wizję programową i wizję rozwoju Polski 2050. To są prawdziwie demokratyczne wybory».
Sześcioro kandydatów w wyścigu
O fotel lidera Polski 2050 ubiega się w sumie sześciu kandydatów: oprócz Pełczyńskiej-Nałęcz i Pauliny Hennig-Kloski (wiceprezes partii, minister klimatu) startują także posłowie Ryszard Petru, Joanna Mucha, Rafał Kasprzyk oraz Bartosz Romowicz.
Hennig-Kloska również odniosła się do plotek o koalicji blokującej. Określiła je jako «mit stworzony na potrzeby polaryzacji».
Zainteresowanie mediów
Pełczyńska-Nałęcz tłumaczyła duże zainteresowanie mediów kampanią wewnętrzną charakterem wyborów. «O nas bardzo dużo piszą, naszymi wyborami szeroko interesują się media, bo to są wybory prawdziwie demokratyczne, to są wybory o pozytywnych wizjach» – mówiła w materiale PAP.
Według ustaleń kuluarowych PAP, w partii miał powstać nieformalne "kwartet" obejmujący część kandydatów oraz europosła Michała Kobosko, którego celem miało być zapobieżenie zwycięstwu Pełczyńskiej-Nałęcz.
Kontekst wyborów
Wybory na przewodniczącego kończą erę założyciela partii Szymona Hołowni, który we wrześniu zrezygnował z ubiegania się o reelekcję. Od czerwca 2025 roku Polska 2050 w sondażach notuje poparcie poniżej progu wyborczego. W tym samym miesiącu zakończyła się kooperacja partii z PSL.
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).








