

- Marine Le Pen została skazana na cztery lata więzienia w tym 2 w zawieszeniu i pięcioletni zakaz ubiegania się o stanowiska publiczne. To efekt sprzeniewierzenia przez nią środków publicznych
- Europoseł PiS Patryk Jaki postanowił skomentować wyrok francuskiego sądu, twierdząc, wraz z kolegami z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, iż wyrok ma charakter polityczny
- Na takie postawienie sprawy nie zgodziła się dziennikarka Federica Bianachi z Włoch. — Jak możecie stawiać się w pozycji, w której mówicie, iż to, co robią sądy we Francji, jest niewłaściwe. Nie jesteście choćby Francuzami — powiedziała w pewnym momencie do polityków
- W odpowiedzi Jaki domagał się, by Bianchi odpowiedziała na jego pytanie dotyczące niezależności francuskich sędziów
- Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onetu
Sąd w Paryżu orzekł w poniedziałek karę czterech lat pozbawienia wolności, w tym dwóch w zawieszeniu, dla liderki skrajnej prawicy Marine Le Pen za defraudację środków publicznych. Le Pen został zasądzony także pięcioletni zakaz ubiegania się o stanowisko publiczne, który zacznie obowiązywać natychmiast. Le Pen nie będzie mogła wystartować w wyborach prezydenckich w 2027 r.
Patryk Jaki skomentował decyzję sądu w sprawie Marine Le Pen. Wybuch śmiechu na sali
We wtorek europoseł PiS Patryk Jaki postanowił w Parlamencie Europejskim skomentować wyrok francuskiego sądu.
— Wierzę, iż nie ma wolności, gdy obywatele nie mogą głosować na tego, kogo chcą. Wybory w Rumunii anulowali, ponieważ wygrał niewłaściwy kandydat. Teraz Marine Le Pen, która prowadziła w sondażach, uniemożliwiono start w wyborach. To nie jest demokracja — zaczął Jaki na konferencji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR).
Zwrócił uwagę, iż zachodni system prawa opiera się na domniemaniu niewinności i prawie do odwołania od decyzji sądu. — Uważam, iż oni nie usunęli praw Marine Le Pen, ale prawa Francuzów do głosowania na osobę, którą naprawdę chcą — stwierdził Jaki.
Obok Jakiego stał Nicola Procaccini, współprzewodniczący ECR, który zgodził się z jego słowami, podkreślając, iż wyrok dla Le Pen to „decyzja polityczna”. — To nie pierwszy raz, gdy łamana jest praworządność — powiedział Procaccini, a w tle można było usłyszeć śmiech.
Patryk Jaki spiął się z włoską dziennikarką. Najpierw zadał pytanie
Okazało się, iż ze słów Procacciniego i Jakiego śmiała się włoska dziennikarka Federica Bianchi z tygodnika „L’Espresso”. — Może nam Pani powiedzieć, dlaczego się śmieje? — spytał Jaki.
— Tak, oczywiście — odparła Bianchi i przeszła do sedna. — Śmieję się, bo mówicie o praworządności. Wy mówicie, iż chcecie suwerenności własnego kraju, a teraz oceniacie wolny system sądownictwa innego kraju, którym jest Francja. Jak śmiecie? Jak możecie stawiać się w pozycji, w której mówicie, iż to, co robią sądy we Francji, jest niewłaściwe. Nie jesteście choćby Francuzami — stwierdziła.
— Francuscy sędziowie wydali wyrok, a wy ich osądzacie i mówicie, iż nie potrafią wykonywać swoich obowiązków. W imię czego? Mówicie o propagandzie, ale to wy ją rozpowszechniacie wszystkim zgromadzonym. I to bez żadnych dowodów, dość swobodnie i nikt wam nie przeszkadza w mówieniu rzeczy totalnie bezpodstawnych. Chyba iż potraficie poprzeć swoje tezy argumentami — dodała dziennikarka.
W odpowiedzi Jaki domagał się od Bianchi odpowiedzi na pytanie o to, czy zasadne jest, iż sędzia z nadania prezydenta Emmanuela Macrona rozstrzyga sprawę polityka z opozycyjnego ugrupowania. — Wiesz, kto go mianował? — dopytywał Jaki, mając na myśli przewodniczącego francuskiego Rady Konstytucyjnej. Bianchi nie chciała jednak wdawać się z Jakim w dalszą dyskusję. Jaki zaznaczył, iż sędziego powołał Macron, dodając, iż w jego opinii we Francji trudno mówić o podziale władzy.
— Być może się śmieje, bo nie jest poważną dziennikarką — odparł z kolei Procaccini, po czym Bianchi wybuchła złością. — To obraza i nie powinieneś tak mówić. Nie słyszysz siebie? Ten parlament to nie miejsce na obelgi — stwierdziła. Po tym wszyscy zgromadzeni się uspokoili.