Parlamentarne konsekwencje rozłamu PiS. Polityczna kasa musi się zgadzać

angora24.pl 6 hours ago

Żenujący serial z wyrzucaniem i niewyrzucaniem polityków skupionych wokół byłego premiera ma drugie dno. Chociaż wielu obserwatorów wskazuje, iż decydując się przekazać sprawę buntowników Karolowi Karskiemu, rzecznikowi dyscyplinarnemu, zamiast się pozbyć członków stowarzyszenia Rozwój Plus, Jarosław Kaczyński wykazał słabość, to w rzeczywistości mogło chodzić o zatrzymanie ich nie tyle w partii, ile w klubie, a wraz z nimi ponad 80 tys. zł miesięcznie.

Pieniądze dla dwóch klubów

Zgodnie z przepisami każdy klub otrzymuje środki finansowe na pokrycie kosztów swojej działalności, które nie mogą być wykorzystywane na inne cele niż działalność parlamentarna, a ta jest bardzo szeroka. W tym roku PiS, jako największy klub, otrzymywał ponad 430 tys. zł miesięcznie, prawie 45 tys. stałej kwoty na klub i ponad 2 tys. na jednego posła. Rozwój Plus otrzyma ponad 120 tys., pomieszczenia biurowe i możliwość zgłoszenia kandydata na wicemarszałka Sejmu. Dlatego PiS, który od początku kadencji upierał się, iż jego kandydatką będzie Elżbieta Witek, na którą nie zgodziła się sejmowa większość, i nie wystawi innego, nagle zmienił zdanie, bojąc się, iż Rozwój Plus uzyska poparcie koalicji rządzącej. Sprawa nie została załatwiona na ostatnim posiedzeniu przed wakacjami, Marcin Ociepa będzie musiał poczekać na decyzję i być może będzie miał kontrkandydatów. Nie tylko formacja Morawieckiego planuje zgłosić swojego człowieka do prezydium Sejmu, ale też Unia Centrum, czyli klub, który powstał po rozpadzie Polski 2050. Problemem jest regulamin, który określa, iż wicemarszałków jest sześciu. Wakat jest jeden. Teoretycznie przepisy można zmienić, ale wydaje się, iż ani Włodzimierz Czarzasty, ani Koalicja Obywatelska nie są chętni, aby to zrobić. Do września pozostało czas na negocjacje.

Immunitet posła Króla

Nie dało się dłużej opóźniać sprawy immunitetowej posła KO Wojciecha Króla. Wszystkie kruczki formalne, odsyłanie wniosku do prokuratury europejskiej czy pisanie ekspertyz, iż ten organ nie może się tą sprawą zajmować czy kierować wniosku o uchylenie immunitetu, spełzły na niczym. Chociaż dały kilka miesięcy oddechu politykowi i partii na wybadanie, czy opinia publiczna, a w szczególności wyborcy koalicji zaakceptują obronę posła. Król nie zostanie ani zatrzymany, ani aresztowany. Chociaż prokuratura europejska chce mu postawić zarzuty korupcyjne i wnioskowała o taki środek zapobiegawczy, to koledzy i koleżanki z koalicji rządzącej nie wyrazili na to zgody. Sejm uchylił mu co prawda immunitet, ale pozostanie na wolności. Nie wygląda też na to, żeby miał stracić piastowane funkcje wiceszefa Klubu Parlamentarnego KO i szefa Rady Mediów Narodowych. Zdaniem polityka koalicji, wiceministra sprawiedliwości Arkadiusza Myrchy, prokuratura europejska nie wykazała dostatecznie konieczności zastosowania tymczasowego aresztowania. Zdziwiona tym jest Laura Kövesi, europejska prokurator generalna, która na posiedzeniu komisji regulaminowej spraw poselskich i immunitetowych dowodziła, iż Król nie tylko miał przyjąć 1,4 mln zł łapówki w zamian za pomoc w uzyskaniu 27 mln zł unijnej dotacji na projekt „Stara Huta” w Chorzowie, 27 tys. zł za pomoc w załatwieniu pracy w Tramwajach Śląskich i katowickim oddziale GDDKiA oraz ułatwić zdobywanie zamówień w jednej ze spółek samorządowych, ale też mataczył w śledztwie. Podczas czterogodzinnego posiedzenia komisji wykazała, w jaki sposób poseł Król wywierał wpływ, jak wyglądało nakłanianie do złożenia określonych zeznań czy nakłanianie innej osoby do udzielenia pełnomocnictwa adwokatowi opłacanemu przez posła Króla. Na partyjnych kolegach Króla nie zrobiło to wrażenia. Cała koalicja rządząca i Konfederacja były przeciw zatrzymaniu i aresztowaniu. Trudno nie odnieść wrażenia, iż tzw. doktryna Neumanna, szefa klubu PO w 2019 roku – „Jak będziesz w Platformie, będę cię bronił (tu pada przekleństwo) jak niepodległości. Jak wyjdziesz z Platformy, to masz problem” – wciąż obowiązuje.

Ocena wykonania budżetu 2025

Sejm udzielił rządowi absolutorium z wykonania budżetu w 2025 roku. Za uchwałą w tej sprawie głosowało 240 posłów, przeciwko było 205 posłów, a niezrzeszony Marcin Józefaciuk wstrzymał się od głosu. To formalność przy stabilnej większości, ale podczas debaty i posiedzenia Komisji Finansów szef NIK przedstawił wyniki tej najważniejszej kontroli w roku, a obywatele mogli poznać rzeczywiste dane dotyczące tego, jak rząd wydaje nasze pieniądze. Dochody budżetu wyniosły 594,5 mld zł, wydatki 870,2 mld zł, a deficyt zamknął się na poziomie 275,6 mld zł, czyli wyniósł 95,5 proc. maksymalnego poziomu przewidzianego w ustawie. Najwięcej pieniędzy poszło na ubezpieczenia społeczne, ochronę zdrowia i armię, ale też ponad 70 mld zł na obsługę długu, czyli odsetki od pożyczek. Do kasy państwa nie wpłynęło prawie 40 mld złotych, które minister finansów zakładał, iż pozyska. Według Jarosława Urbaniaka z KO budżet za 2025 roku został wykonany odpowiedzialnie, ale nie zgodził się z nim Przemysław Czarnek, właśnie wskazując mniejsze, niż zaplanowano, dochody. – jeżeli odpowiedzialnym wykonaniem budżetu jest, iż brakuje w nim ponad 40 mld zł, iż brakuje w nim 28 mld zł tylko z zaplanowanego przez was VAT, to pan kompletnie nie rozumie, co to odpowiedzialność – grzmiał z mównicy kandydat na kandydata na premiera. Głos zabrał też były premier Mateusz Morawiecki. – To nie jest tylko zwykła porażka, to jest dewastacja finansów publicznych, to jest wandalizm finansowy w czystej postaci – mówił, nie zważając na komentarze przypominające, iż ogrom z pieniędzy, które musimy co roku wydawać z budżetu, to spłacanie długów zaciągniętych w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy. Szef NIK Mariusz Haładyj wytknął jednak też rządzącym, iż mimo obietnic nie skończyli z praktyką Prawa i Sprawiedliwości wypychania poza ustawę budżetową i poza kontrolę parlamentu wielu wydatków. Według izby dług ukryty w funduszach zarządzanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego sięgnął 400 mld zł, a odsetki od tych kredytów to kolejne 5 mld niewykazane w budżecie.

Rekord Kancelarii Sejmu

Przy Wiejskiej toczy się już także dyskusja nad przyszłorocznymi wydatkami, ale nie państwa (ustawa budżetowa trafi do parlamentu po wakacjach), ale samej Kancelarii Sejmu. Pieniądze będą rekordowe. Według projektu koszty wyniosą 1 mld 73 mln zł, co oznacza wzrost o ponad 20 proc. Jak mówił podczas posiedzenia Komisji Regulaminowej Jerzy Woźniak, zastępca szefa kancelarii: – Wynika to w dużej części z zakończenia kadencji i związanych z tym wydarzeń – ale dodatkowe pieniądze pójdą też na podniesienie pensji pracowników Sejmu i diet posłów (wzrost o 3 proc.), a także na obsługę klubów parlamentarnych i biur poselskich. Ta ostatnia pozycja może zostać jeszcze zwiększona, bo niektórzy posłowie wskazują na problem podnoszenia opłat. – Właściciele lokali wykorzystują sytuację i podnoszą czynsze. Wzrost o 3 proc. tego nie rekompensuje. Miałbym więc prośbę, żeby wskaźnik na prowadzenie biur nieco zwiększyć – apelował Kazimierz Smoliński z PiS i niewykluczone, iż jego prośba zostanie spełniona. W kwestiach kasy dla polityków parlamentarzyści różnych opcji bywają przeważnie bardzo zgodni.

Read Entire Article