Projekt Lewicy zmieniający Prawo o szkolnictwie wyższym wprowadza do dokumentów urzędowych formy feminatywne i neutralne płciowo określenia, takie jak „osoba rektorska” zamiast „rektor”. Nakłada też obowiązkowe szkolenia antydyskryminacyjne dla pracowników, studentów i doktorantów, których program określałby minister z ugrupowań lewicowych, a także tworzy stanowisko rzecznika akademickiego o charakterze ideologicznym.
Projekt wprowadzający na uczelnie hasła w stylu „osoba rektorska”, oznaczony jako druk sejmowy nr 2828, został złożony przez grupę posłów Lewicy. Oficjalny opis projektu wskazuje, iż jego celem jest wdrożenie rekomendacji Akademickiej Sieci Bezpieczeństwa i Równości (ASBiR). Przewiduje m.in. powołanie straży akademickiej oraz obowiązkowe szkolenia dotyczące przeciwdziałania dyskryminacji i mobbingowi.
Instytut Ordo Iuris, analizując projekt, zwraca szczególną uwagę na to, iż jego autorzy w uzasadnieniu odwołują się bezpośrednio do rekomendacji ASBiR dotyczących sytuacji tzw. „osób transpłciowych i niebinarnych” na polskich uczelniach. Organizacja wskazuje, iż rekomendacje posługują się pojęciami takimi jak „tożsamość płciowa”, „osoby niebinarne” czy „misgendering”.
Jedną z najbardziej charakterystycznych propozycji jest zmiana zasad stosowanych w oficjalnej dokumentacji uczelni. Projektowany przepis przewiduje możliwość stosowania form odpowiadających płci osoby, a także form „neutralnych płciowo” przy określaniu stanowisk pracy, funkcji, tytułów zawodowych oraz stopni i tytułów naukowych.
W praktyce oznacza to prawne dopuszczenie do oficjalnego obiegu akademickiego lewackich feminatywów. W określonych sytuacjach dokumenty mogłyby więc posługiwać się żeńskimi odpowiednikami nazw funkcji i tytułów zamiast tradycyjnych form używanych dotychczas.
Znacznie dalej idąca jest propozycja dotycząca szkoleń. Projekt przewiduje obowiązek organizowania szkoleń z zakresu równego traktowania i przeciwdziałania mobbingowi zarówno dla pracowników uczelni, w tym nauczycieli akademickich, jak i dla studentów oraz doktorantów. Szczegółowy zakres i program tych szkoleń miałby zostać określony w rozporządzeniu ministra adekwatnego do spraw szkolnictwa wyższego i nauki.
To właśnie ten element budzi największe kontrowersje w analizie Ordo Iuris. Instytut argumentuje, iż ustawodawca pozostawiłby ministrowi znaczną przestrzeń do określenia treści obowiązkowych zajęć, a jednocześnie projekt został przygotowany w oparciu o rekomendacje dotyczące m.in. „tożsamości płciowej” i „osób niebinarnych”.
Zdaniem autorów analizy może to prowadzić do sytuacji, w której określone stanowiska światopoglądowe będą przekazywane studentom i pracownikom w ramach obowiązkowego szkolenia.
Kolejną nowością ma być instytucja rzecznika akademickiego. Zgodnie z projektem rzecznik miałby stać na straży praw członków wspólnoty uczelni, w tym realizacji zasady równego traktowania.
Według Ordo Iuris funkcja ta może w praktyce stać się instrumentem monitorowania sporów dotyczących m.in. „tożsamości płciowej” i sposobu funkcjonowania osób transpłciowych oraz niebinarnych na uczelniach. Instytut wskazuje na podobieństwo pomiędzy projektowanym rzecznikiem a postulowaną przez ASBiR funkcją o charakterze „monitorującym i interwencyjnym”.
Najpoważniejszy zarzut przedstawiony przez Ordo Iuris dotyczy możliwego konfliktu nowych regulacji z wolnością sumienia, wolnością wypowiedzi oraz wolnością badań naukowych i nauczania. Autorzy analizy argumentują, iż o ile obowiązkowe szkolenia zawierałyby treści o charakterze światopoglądowym, a następnie oczekiwano od uczestników podporządkowania się nowym definicjom płci, mogłoby dojść do kolizji z prawem do wyrażania własnych poglądów.
Podobne wątpliwości Ordo Iuris odnosi do wolności naukowej. Instytut powołuje się na art. 73 Konstytucji RP, który gwarantuje wolność badań naukowych, ogłaszania ich wyników oraz wolność nauczania. Zdaniem autorów analizy istnieje ryzyko, iż określone interpretacje wyników badań lub treści dydaktycznych mogłyby zostać uznane za sprzeczne z przyjętą przez uczelnię polityką równego traktowania.
Szczególna sytuacja dotyczy uczelni kościelnych. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce przewiduje wyłączenia dotyczące stosowania części ustawy wobec uczelni kościelnych i wyższych seminariów duchownych. Według analizy Ordo Iuris wyjątek nie obejmuje jednak Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ani Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W konsekwencji te dwie uczelnie zostałyby potraktowane pod tym względem inaczej niż pozostałe uczelnie kościelne i seminaria duchowne.
Projekt został złożony w Sejmie 26 maja 2026 roku, a następnie skierowano go do pierwszego czytania w komisjach. 17 lipca projekt został skierowany do Komisji Edukacji i Nauki. Oznacza to, iż jego ostateczny kształt może jeszcze ulec zmianie. Przed uchwaleniem ustawy projekt może być przedmiotem dyskusji, poprawek i dalszych konsultacji parlamentarnych.
Spór wokół proponowanych zmian pokazuje jednak szerszy problem: gdzie przebiega granica między obowiązkiem uczelni do przeciwdziałania dyskryminacji i mobbingowi a autonomią wspólnoty akademickiej oraz ochroną wolności sumienia, słowa i badań naukowych.
NASZ KOMENTARZ: Dzięki tej ustawie, działajac pod pozorem ochrony przed dyskryminacją, lewactwo może uzyskać wpływ na język, którym posługują się uczelnie, oraz na treści przekazywane w ramach obowiązkowych szkoleń. To niedopuszczalne, dlatego jeżeli parlament przyjmie te absurdalne przepisy, liczymy na weto prezydenta Karola Nawrockiego.
Polecamy również: Kijów nie ma kim walczyć. Zmobilizuje kobiety?











