Utworzenie na bazie czterech brygad wojsk obrony terytorialnej Komponentu Obrony Pogranicza musi się wiązać nie tylko ze zmianami organizacyjnymi w ich strukturze, ale także – w związku z nowymi zadaniami, które mają realizować – z doposażeniem w nowe uzbrojenie i sprzęt wojskowy. Przygotowując niezbędną listę zakupów dla KOP-u, powinniśmy za priorytet przyjąć znaczące podniesienie jego zdolności, a wojennym narzędziem, które doskonale sprawdzi się w takiej roli, są pojazdy wyposażone nie tylko w system ogniowy do zwalczania dronów, ale także moździerz do rażenia siły żywej oraz sprzętu nieprzyjaciela. Na rynku są oferowane stosowne zagraniczne konstrukcje, a jestem przekonany, iż i nasza zbrojeniówka byłaby w stanie przygotować na zlecenie wojska swoją propozycję w tym zakresie.
Kiedy dekadę temu powstawały wojska obrony terytorialnej, ich motto – „zawsze gotowi, zawsze blisko” – dość dobrze oddawało przewidywane dla nich role i zadania. Miała to być formacja oparta na ochotnikach, którzy nie chcą być zawodowymi żołnierzami, ale chcą dbać o bezpieczeństwo kraju, godząc służbę wojskową z pracą zawodową. Ponieważ profil jednostek WOT-u był od samego początku bardzo jasny – miała to być lekka piechota mająca na polu walki wspierać jednostki operacyjne, a poza frontem nieść pomoc ludności cywilnej i zabezpieczać np. infrastrukturę krytyczną, jej uzbrojenie miała stanowić przede wszystkim broń osobista (pistolety, karabiny i karabinki) oraz broń wsparcia – różnego typu granatniki przeciwpancerne, wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych, lekkie moździerze.
W związku z tym, iż wyraźnie zmieniła się sytuacja geopolityczna w naszej części Europy, a zagrożenie ze strony Rosji nie tylko nie zmalało, ale znacząco wzrosło, zapadły decyzje o rozszerzeniu zadań terytorialsów o ochronę granicy państwowej. Ma się tym zajmować stworzony na bazie czterech brygad obrony terytorialnej Komponent Obrony Pogranicza. Uważam, iż zmianom organizacyjnym powinno towarzyszyć doposażenie żołnierzy KOP-u w niezbędny sprzęt.
Na bazie czterech brygad wojsk obrony terytorialnej został utworzony Komponent Obrony Pogranicza.
REKLAMA
Chociaż wnioski płynące z wojny w Ukrainie i regularnych naruszeń natowskiej przestrzeni powietrznej przez „niezidentyfikowane” systemy bezzałogowe (np. lotnisko w Wilnie walczy z nadlatującymi znad Białorusi balonami i dronami) wpływają na to, iż najgłośniej mówi się o wyposażeniu pododdziałów KOP-u w różnego typu systemy antydronowe, to w mojej ocenie powinniśmy potraktować sprawę broni i sprzętu dla KOP-u jako okazję do znaczącego zwiększenia zdolności i możliwości tej formacji.
Skoro mamy pozyskiwać pojazdy, na których zainstalowane zostaną systemy antydronowe – a zakładam, iż do walki z tanimi dronami powinniśmy używać taniego i skutecznego środka ogniowego, jak wielolufowe karabiny maszynowe (jak chociażby tzw. potwór z Tarnowa), to dlaczego takież wozy nie mają mieć zainstalowanych z tyłu moździerzy? To prosty i bardzo skuteczny system uzbrojenia, który pozwala znacząco zwiększyć siłę rażenia choćby niewielkiego pododdziału. Zaletą takiego rozwiązania – w przeciwieństwie do moździerzy holowanych – jest niewątpliwie bardzo krótki czas niezbędny do otwarcia ognia, a potem do błyskawicznej zmiany pozycji, aby uniknąć ognia kontrbateryjnego nieprzyjaciela.
Osobom, które negatywnie oceniają ideę wyposażenia terytorialsów w moździerze większego kalibru niż przenośne systemy 60 i 98 mm, chciałbym tylko wskazać, iż o ile już przeznaczamy WOT do ochrony granicy państwowej, to musimy liczyć się również z tym, iż to właśnie one jako pierwsze stawią opór siłom i środkom nieprzyjaciela, gdy ten zaatakuje naszą ojczyznę. Moździerze zaś niejeden raz na polu walki udowadniały, iż są nie tylko tanim, ale także zabójczo skutecznym środkiem walki – chociażby dlatego, iż ich wystrzału z kilku kilometrów praktycznie nie słychać.
Jeśli chodzi o kaliber moździerza, to przyznam, iż waham się, czy powinna to być konstrukcja mniejsza – około 100 mm, czy może w drodze unifikacji powinniśmy zdecydować się na kaliber 120 mm, czyli taki sam jak w automatycznych systemach Rak. Oba rozwiązania mają swoje zalety i wady – różnice widać w sile rażenia i wadze (oraz zasięgu) pocisków. Z moich nieoficjalnych rozmów z przedstawicielami WOT-u wynika, iż formacja ta widzi potrzebę znaczącego zwiększenia siły wsparcia ogniowego, którym dysponuje. Naprawdę liczę na to, iż wśród pomysłów i koncepcji, które rozważają, znajdą się również moździerze montowane na pojazdach, które poza rażeniem zwiększą także mobilność poddziałów WOT-u.