Oglądamy serial „Ołowiane dzieci”. Serial bazuje na autentycznych faktach z czasów Gierka, jak to huta Szopienica rozsiewała wokół ołów, który powodował śmiertelną ołowicę. Oczywiście różne komuchy robią wszystko, żeby sprawa nie wyszła na jaw, a produkcja blach i rurek szła pełną parą.
Rekomenduję Wszystkim, żeby serial obejrzeli, bo warto sobie PRL przypominać. Jednak oprócz historycznych wspomnień, warto sobie zadać pytanie, czy i w roku 2026 nie jesteśmy truci.
Pamiętam, jak przed 50 laty pracowałem w czasie wakacji na farmie duńskiej. W szopie była wielka skrzynia z pięknymi jabłkami. Czerwone, duże, błyszczące. I była druga mniejsza skrzynia z jabłkami robaczywymi, małymi, pomarszczonymi. Dzieci, których kręciło się tam sporo, nie miały prawa jeść z pierwszej skrzyni. Nie dlatego, iż były na sprzedaż, tylko iż były „gift”. Pierwszego dnia myślałem, iż to po duńsku „prezent”, ale nie- to jest „trucizna”.
Dzisiaj w supermarkecie też są same piękne jabłka- ani jedno nie robaczywe. Nie są zbyt smaczne, ale ja podejrzewam, iż i za zdrowe nie są. Jemy trucizny, pijemy trucizny, oddychamy truciznami. Ołowiane dzieci to nie tylko historia. To także obecna rzeczywistość.
Michał Leszczyński

![Tobiasz Bocheński w programie "Graffiti" [OGLĄDAJ]](https://ipla.pluscdn.pl/dituel/cp/64/64t945hfu4nkkssing1zz1mumtqu4x87.png)
!["Nikt nie wierzy, iż Putin chce zakończyć wojnę". Szczerba o Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa [OGLĄDAJ]](https://i.iplsc.com/-/000MCGF3IKATB2CM-C316.jpg)





