Osobiste Konto Inwestycyjne ma ruszyć od 2027 roku i skierować część oszczędności Polaków na rynek kapitałowy. Minister finansów Andrzej Domański przekonuje, iż nie chodzi o nowy podatek, ale o dobrowolne narzędzie z ulgą do 100 tys. zł. Stawka jest większa niż spór o nazwę. Chodzi o to, czy polski kapitał wreszcie zacznie pracować na polskich firmach, a nie tylko na bankowych depozytach.
Dobrowolne konto, państwowy model podatku
Rządowy projekt OKI ma dać Polakom nowe narzędzie do inwestowania i oszczędzania. Ministerstwo Finansów podaje, iż projekt ustawy o osobistych kontach inwestycyjnych został przyjęty przez Radę Ministrów 5 maja 2026 roku, a przepisy mają obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku. Konto będzie dobrowolne, a prowadzić je mają między innymi banki, domy maklerskie, zakłady ubezpieczeń i fundusze inwestycyjne.
Najważniejszy limit to 100 tys. zł zwolnienia dla aktywów inwestycyjnych, takich jak akcje czy jednostki funduszy. Dla lokat i skarbowych obligacji oszczędnościowych limit ma wynosić 25 tys. zł w ramach tej samej konstrukcji. Dochody z aktywów w OKI mają być zwolnione z podatku Belki, ale aktywa podlegać będą podatkowi od wartości, z istotnym zwolnieniem do wskazanych limitów. W 2027 roku stawka tej daniny ma wynieść 0,85 proc.
Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie ma dostać kapitał
Rząd przedstawia OKI jako impuls dla rynku kapitałowego. Według Ministerstwa Finansów rozwiązanie ma skierować na Giełdę Papierów Wartościowych dodatkowe około 74 mld zł do 2040 roku. To liczba, która robi wrażenie, ale dopiero praktyka pokaże, czy Polacy zaufają państwu i instytucjom finansowym na tyle, by przenieść oszczędności z bezpieczniejszych produktów do instrumentów rynkowych.
Skala GPW jest już dziś znacząca. Oficjalne statystyki Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie wskazują, iż 10 sierpnia 2026 roku na Głównym Rynku notowano 403 spółki, a łączna kapitalizacja wynosiła 3 014 763,33 mln zł. To nie jest poboczny mechanizm finansowy. To jeden z filarów polskiej suwerenności gospodarczej, bo bez krajowego kapitału trudno mówić o silnych przedsiębiorstwach, inwestycjach i własnej klasie średniej.
Domański mówi: to nie jest nowy podatek
Andrzej Domański przekonuje, iż OKI nie powinno być traktowane jako nowa danina. W wypowiedziach relacjonowanych przez media minister podkreślał, iż rozwiązanie jest dobrowolne: kto chce, skorzysta, kto nie chce, pozostanie poza systemem. Ten argument ma znaczenie, ale nie zamyka sprawy. Dla obywatela liczy się nie sama nazwa, ale końcowy rachunek: ile pieniędzy zostaje po stronie oszczędzającego i jak stabilne będą reguły.
Tu rząd ma problem z wiarygodnością. Ta sama ekipa wciąż przesuwa obietnice podatkowe, a sprawa zamrożonej kwoty wolnej od podatku pokazała, iż piękne hasła fiskalne gwałtownie zderzają się z budżetem. OKI może być sensownym instrumentem, ale państwo musi mówić inwestorom prostym językiem: gdzie jest ulga, gdzie jest podatek, kiedy pojawia się koszt i czy zasady nie zostaną zmienione po kilku latach.
Dobry kierunek wymaga zaufania
Polska prawica gospodarcza powinna patrzeć na OKI bez odruchowej niechęci. Przeniesienie części oszczędności na rynek kapitałowy jest potrzebne. Polacy zbyt długo byli uczeni, iż pieniądz ma leżeć biernie, a rozwój wielkich firm finansuje ktoś z zewnątrz. To wygodne dla obcego kapitału i słabe dla państwa narodowego. Naród, który nie buduje własnego majątku, prędzej czy później staje się rynkiem cudzych interesów.
Nie oznacza to jednak czeku in blanco dla rządu. Po doświadczeniach z podatkami paliwowymi i sporem o kolejne daniny uderzające w portfele Polaków każdy nowy mechanizm trzeba czytać linijka po linijce. Państwo ma zachęcać do inwestowania, a nie tworzyć labirynt wyjątków, w którym zwykły obywatel rozumie mniej niż doradca podatkowy.
Test dla państwa i dla inwestorów
OKI może pomóc GPW, polskim firmom i gospodarstwom domowym. Warunek jest prosty: stabilne prawo, niskie koszty, jasne limity i brak pokusy, by po kilku latach zmienić reguły, gdy budżet znów zacznie szukać pieniędzy. Kapitał lubi wolność i przewidywalność. Nie lubi fiskalnych sztuczek.
Dla Polski stawka jest konkretna. jeżeli OKI będzie realną ulgą i prostym narzędziem, może wzmocnić narodowy kapitał. jeżeli stanie się kolejnym produktem sprzedawanym hasłem, a obudowanym skomplikowaną daniną, zaufanie zostanie zmarnowane. A zaufanie inwestora, raz utracone, wraca bardzo wolno.
Źródło: Ministerstwo Finansów, GPW, Bankier.pl, Interia Biznes.












