Odrażające figury przedłużają istnienie systemu

prokapitalizm.pl 2 hours ago

Treść kolejnej porcji „korespondencji z Wysp Dziewiczych” nie powinna zaskakiwać nikogo, kto miał już wcześniej baczenie na naturę wzmiankowanego w niej towarzystwa. Niemniej warto wspomnieć w tym kontekście o tym, jak łatwo system zawiadywany przez owe odrażające figury przedłuża swoje istnienie wodząc masy za nos perspektywą „oczyszczenia bagna” przez tego bądź innego domniemanego „rycerza na białym koniu”.

Kluczowym przykładem jest tu niesławny „ruch Q”, który od samego początku nosił znamiona typowej agenturalnej operacji psychologicznej. Owe operacje psychologiczne mają to do siebie, iż najpierw bulwersują społeczeństwo wybiórczym ujawnianiem prawdy, a potem je pacyfikują fałszywymi obietnicami rozwiązania problemu. I tak: doniesienia o tym, iż globalny system znajduje się w rękach szajki diabolicznych dewiantów, były prawdziwe (o czym zresztą można było domniemywać już na długo wcześniej), ale stwierdzenie, iż pomarańczowe indywiduum jest Wallenrodem, któremu nie należy przeszkadzać w naprawianiu systemu od wewnątrz, było oczywistym pacyfikacyjnym fałszem.

W dobie Internetu tego rodzaju przedsięwzięcia są naturalnym przedłużeniem zwyczajnej partyjno-wyborczej zasady „dziel i rządź”, zwłaszcza jeżeli system znajduje się już w schyłkowej fazie gnilnej. Należy mieć zatem nadzieję, iż tak obfita dokumentacja faktu, iż wszelcy celebryccy „Wallenrodowie” są w rzeczywistości wiernymi „członkami klubu”, ostatecznie przekona masy, iż tak zgangrenowanego „porządku świata” nie da się w żaden sposób uzdrowić. Trzeba zamiast tego – jak to ma miejsce w kontakcie z terminalnie zakażonym organizmem – jak najściślej się od niego odciąć, podkreślając konsekwentnie, iż nie chce się żadnych fruktów od jakichkolwiek „globalnych ośrodków wpływu” ani też od ich lokalnych wasali.

Jest to jedyny sposób, żeby z jednej strony ukrócić pasożytnicze możliwości owego organizmu, a z drugiej strony odzyskać zdolności organizacyjne w tych wymiarach i na tych płaszczyznach, gdzie faktycznie mogą one zabezpieczać ludzką wolność i godność – tzn. w obrębie rodzin, lokalnych wspólnot, klubów samopomocy czy politycznie niezależnych fundacji oraz związków wyznaniowych. Tylko tyle i aż tyle pozostało ludziom dobrej woli w tak duchowo zdegradowanym świecie, w jakim w tej chwili się znajdujemy, i tylko idąc tą drogą można liczyć na wyjście obronną ręką z okresu dotkliwego oczyszczenia, które nieuchronnie musi się dokonać.

Jakub Bożydar Wiśniewski

Read Entire Article