Obywatele Ukrainy wpłacili w 2026 roku 7,4 mld zł składek do polskiego systemu, poinformował 10 września prezes ZUS Liwiusz Laska. Dane za drugi kwartał pokazują też 82,9 proc. pokrycia wydatków FUS wpływami. To dobra wiadomość dla emerytów i budżetu, ale nie zwalnia państwa z prowadzenia odpowiedzialnej polityki migracyjnej.
7,4 mld zł od obywateli Ukrainy
Prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Liwiusz Laska przekazał w rozmowie z Interią Biznes, iż obywatele Ukrainy zapłacili w tym roku 7,4 mld zł składek. Jak wynika z wypowiedzi opublikowanej przez Money.pl, ściągalność składek sięga około 97 proc., a wskaźnik pokrycia wydatków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wpływami ze składek osiągnął w drugim kwartale 82,9 proc.
Te liczby trzeba czytać bez ideologicznych okularów. Legalnie pracujący cudzoziemiec, od którego wynagrodzenia odprowadzane są składki, zasila dziś system wypłacający świadczenia polskim emerytom i rencistom. Nie jest więc prawdą, iż każdy przybysz pozostaje wyłącznie kosztem dla państwa. Tak samo nieuczciwe byłoby jednak twierdzenie, iż jeden korzystny wskaźnik rozstrzyga cały bilans migracji.
Fundusz pokrywa 82,9 proc. wydatków
Wskaźnik podany przez prezesa ZUS oznacza, iż składki i ich pochodne finansują zdecydowaną większość wydatków FUS. Pozostała część wymaga innych przychodów, przede wszystkim wsparcia budżetu państwa. Dla Polaków stawka jest konkretna: im mocniejszy legalny rynek pracy i wyższa ściągalność należności, tym mniejsza presja na podatki potrzebne do dopłacania do systemu.
Najnowszy wynik jest lepszy niż na początku roku. W oficjalnym podsumowaniu pierwszego kwartału 2026 roku ZUS podał 81,5 proc. pokrycia wydatków. Wówczas wpływy ze składek wyniosły 101,7 mld zł, o 9,1 proc. więcej niż rok wcześniej. Na koniec marca w systemie było 1,305 mln cudzoziemców, czyli 8 proc. wszystkich ubezpieczonych. Najliczniejsze grupy stanowili obywatele Ukrainy i Białorusi.
Sam wskaźnik 82,9 proc. nie jest obietnicą, iż przyszłe emerytury będą wysokie. Pokazuje bieżącą relację wpływów do wydatków funduszu. O wysokości indywidualnego świadczenia decydują zgromadzone składki i dalszy czas aktywności zawodowej. Dobra kondycja finansowa FUS daje państwu oddech, ale nie usuwa ryzyka, które narasta wraz ze starzeniem się społeczeństwa i spadkiem liczby osób w wieku produkcyjnym.
Dobra kondycja nie usuwa problemu demografii
Pełniejszy obraz daje raport ZUS za 2025 rok. Fundusz zebrał wtedy 377,2 mld zł składek, a jego wszystkie przychody wyniosły 458,2 mld zł przy wydatkach rzędu 456,2 mld zł. Dotacja z budżetu sięgnęła 64,4 mld zł. Sam fakt, iż była potrzebna, przypomina o strukturalnej słabości systemu: liczba pracujących i wysokość ich wynagrodzeń przesądzają o bieżącej zdolności wypłacania świadczeń.
W 2025 roku do ubezpieczeń emerytalnego i rentowych zgłoszonych było ponad 16,3 mln osób. Cudzoziemcy stanowili 1,289 mln z nich, czyli 7,9 proc. ogółu. Jednocześnie na emerytury i renty wydano prawie 404 mld zł, około 89 proc. wszystkich wydatków FUS. Polska starzeje się, a rachunek z każdym rokiem będzie trudniejszy. Doraźny napływ pracowników nie zastąpi polityki rodzinnej, wzrostu produktywności ani budowy narodowego kapitału.
Warto też pamiętać, iż składka tworzy przyszłe uprawnienia. Dzisiejsza wpłata nie jest bezwarunkowym prezentem dla państwa. Dlatego ocenę długofalowego bilansu trzeba opierać na legalności zatrudnienia, długości aktywności zawodowej, wysokości składek oraz zasadach nabywania świadczeń. W tym kontekście znaczenie ma również spór o dopłaty do emerytur dla obywateli Ukrainy, bo państwo ma obowiązek pilnować wzajemności i szczelności przepisów.
Interes Polski wymaga uczciwego rachunku
Rozsądna polityka migracyjna nie polega ani na otwieraniu granic bez kontroli, ani na zaprzeczaniu wkładowi ludzi, którzy legalnie pracują i płacą daniny. Państwo narodowe ma prawo dobierać skalę i kierunki migracji do własnych potrzeb gospodarczych, egzekwować prawo oraz wymagać rzeczywistej integracji. Ma też obowiązek najpierw tworzyć warunki do zakładania rodzin i godnej pracy dla własnych obywateli.
Dane ZUS przecinają wygodne slogany obu stron sporu. 7,4 mld zł od obywateli Ukrainy realnie zasila polski system, ale nie stanowi czeku in blanco dla niekontrolowanej migracji. Potrzebny jest bilans całościowy, przejrzysty i liczony z perspektywy Polaków. Bez tego jedni będą sprzedawać lęk, drudzy propagandę sukcesu, a rachunek i tak trafi do naszych portfeli. Własne zabezpieczenie emerytalne również pozostaje ważne, zwłaszcza iż wielu Polaków nie sprawdza prognozowanej wysokości świadczenia.
Źródło: Money.pl za Interią Biznes, Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Źródło: Money.pl















