Nowy Rok, - te same problemy.

niepoprawni.pl 1 hour ago

Na wstępie chciałem złożyć życzenia wszelkiej pomyślności Niepoprawnym i tym którzy nas czytają. Może ten Nowy Rok nie bedzie taki fatalny jak opisałem poniżej.

Jakby nie patrzeć, rok 2025 odszedł w zapomnienie. I może dobrze.

Nowy Rok zaczął się w sposób naturalny, bo takie są nieubłagane koleje czasu, ale problemy pozostały takie same (ba! A może i większe!) jak w poprzednim. Prawdopodobnie za tą retrospektywę zostanę srogo zbesztany, ale niestety tak jak to widzę nie będzie to laurka dla tego co się wydarzyło. No i po kolei:

Jarosław „Naczelnik” jakoś podupadł na zdrowiu, jak i w autorytecie albo po prostu z powodu wieku brak mu dynamizmu. Korzystają oczywiście z tego „młodzi wilcy”, którzy w sposób bezpardonowy tłuką się pod dywanem, zapominając o hasłach i postulatach z ostatnich lat. Jest to o tyle smutne, iż wychodzi z ich poczynań czysty oportunizm i „parcie na szkło”. Dodatkowo fascynacja Dziukiem i przedkładanie ponad wszystko idei „marszałkowskich”, spowodowało u mnie obrzydzenie. Jakiś czas temu czytając „Złowrogi Cień Marszałka” autorstwa Rafała A. Ziemkiewicza oraz kilka innych publikacji dotyczących Piłsudskiego, odnoszę wrażenie, iż tezy epatowane przez członków Prawa i Sprawiedliwości są prawie próbą wprowadzania zasad PPS sprzed 100 lat. Ani Piłsudski nie był „święty”, ani również (poza paroma działaniami) nie jest godny cytowania bądź naśladowania. Sanacyjne i destruktywne zasady wprowadzane przez wspomnianego marszałka, doprowadziły do absolutnego zacofania i braku działania instytucji państwowych. jeżeli spojrzymy chłodno na końcówkę ostatniej kadencji Sejmu i działania (szczególnie w ciągu tzw. 2 tygodni ekstra-rządu) władzy wykonawczej, jasno widać, iż nie było to nakierowane na jakiekolwiek dobro suwerena, a jedynie zapewnienie sobie spokojnych synekur lub tzw. wycofania się na z góry upatrzone pozycje. Kogo mam na myśli? Otóż na pewno w pierwszej linii stoi M.Morawiecki wraz ze swoim stronnictwem. Ten technokrata i zapatrzony w quasi-prawicowe środowiska, doprowadził do tego, iż koalicja 13 grudnia dostała darmowe paliwo do atakowania i prowadzenia działań przeciwko prawdziwej Prawicy. Tu też pewna mała dygresja: PiS nie jest stricte prawicowe. To konglomerat różnych centro-prawicowych postaci, którym nie brakuje odwoływania się do wspomnianego wcześniej PPS. Zauważcie proszę, iż sentyment do „gierkowskiej” przeszłości, przewija się niemalże przy każdej wypowiedzi czy to p. Czarnka czy p. Błaszczaka lub innych prominentnych działaczy wierchuszki PiS. Nie bezpośrednio ale konotacje są dość jasne. Srogo się zawiodłem, bo myślałem, iż po wygranej Prezydenta Karola Nawrockiego coś się ruszy. Jakże płonne i naiwne były moje oczekiwania. Wiem, Prezydent RP nie ma takich kompetencji jak nie przymierzając Prezydent USA czy choćby Francji. Niemniej jednak, oczekiwałem czegoś co da Narodowi impuls do rozpędzenia szkodników i zadziałania oddolnego. Ot i tyle… Działanie polega co najwyżej na opluwaniu się wzajemnie pomiędzy PiS a Koalicją. To wszystko, na dodatek, jest okraszone pompatycznymi „patriotycznymi” lub „narodowościowymi” hasłami wzywającymi do walki… Tak?! A w jaki sposób była Zjednoczona Prawica ma zamiar tego dokonać? Chodząc po zaprzyjaźnionych telewizjach czy rozgłośniach radiowych? Gdzie osławiona praca organiczna? Gdzie budowanie świadomości w ludziach, którzy są niezdecydowani? Tego N I E M A!!!!! Jestem przygnębiony pisząc te słowa, bo nie mam zamiaru czekać kolejnych dwóch lat, żeby coś się zmieniło. To wszystko w obliczu nadchodzącego konfliktu terytorialnego w Europie pozwala mi wyciągnąć pewien nieciekawy wniosek: Do armii pójdą ludzie z mojego pokolenia (50+) i może trochę młodych, w których mimo wszystko tlą się ostatki tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Ci, którzy również powinni stanąć w obronie naszej Ojczyzny, zapakują się do swoich elektrycznych wozidełek i pojadą tam gdzie myślą, iż ktoś powie o nich, iż są cacy. Ha, ha! O głupoto lewackich umysłów! Tam będziecie pariasami, którzy finalnie zostaną zjedzeni przez propagandę, neoliberalistyczne i tęczowe „elity”, którym nie będzie w smak konkurencja. Tak jak przedwojenni wyznawcy wiary Mojżeszowej, nie będziecie nigdzie pożądani.

Wracając do PiS, należy również nadmienić, iż widoczny jest już rozpad tej formacji. Według M.Palade (socjologa i speca od wyników wyborczych), młodzi nie będą głosować na „dziadersów”. Dotyczy to zarówno KOalicji jak i PiS. Młodzi, którzy przebudzają się (mimo wszystko), chcą czegoś nowego i ostatnią rzeczą będzie głosowanie na tzw. korwinowską dupokrację. Czy nikt tego nie rozumie? Zauważcie, iż od dłuższego czasu brakuje autorytetów (o mężach stanu nie wspomnę). Nie ma na kim polegać i komu zaufać. Dotyczy to niestety całej klasy politycznej brylującej na salonach. choćby niszowe ugrupowania nie przedstawiają większej wartości, ponieważ brak im prawdziwego narodowego sznytu. Odwołam się do tez Romana Dmowskiego, który w sposób chyba najbardziej zrozumiały, postulował, iż patriotyzm zaczyna się na własnym podwórku i we własnym garnku (upraszczając do maksimum). Wiedząc czego potrzebujesz, łączysz się z ludźmi którym zależy na tym samym. Tak powstawał lokalny patriotyzm, na którego kręgosłupie wzrastała świadomość narodowa, a tym samym państwowość. w tej chwili mamy tylko strzępki tego typu proto-zachowań i próżno oczekiwać, żeby coś się zmieniło w krótkim czasie, którego nomen omen nie mamy.

Ładują w nas w tej chwili bzdedy o jakichś działaniach na linii Prezydent-Sejm, ale to tylko czcza gadanina, z której kilka wynika. Tak jak w trzeciej dekadzie XX wieku, propaganda sukcesu odtrąbiona przez gaulajtera, ma na celu otępienie i spowodowanie przeświadczenia o własnej nieomylności. Akolici, trzymający się kluczowych stołków w Radzie Ministrów, jak wykwalifikowani klakierzy, wtórują wodzowi w choćby najgłupszych pomysłach. Nas karmi się bliżej nieokreślonym przekonaniem, iż już, już za chwilkę będzie wspaniale i jak to Polska będzie świeciła na firmamencie Świata. Wolne żarty! Z takimi indywiduami jak „Pogłos-Bobas”, Władek K-K czy Radzio, mogą jedynie predestynować do stworzenia kabaretu klasy „Z”, gdzieś na opłotkach trzeciego świata. A to się jednemu czołg zgubi albo balony przemytnicze latają nad głową, a to policaje tracą możliwość wymiany danych (system IT padł), a to „wygraliśmy” nowy kredyt na hełmy od Merza…. Naprawdę?!

W tle tego wątpliwego kabaretu dochodzi do tragedii. Przytoczyć można tu np. sprawę żołnierza oskarżonego o postrzelenie NIELEGALNEGO imigranta przy próbie przekroczenia granicy Rzeczypospolitej w niedozwolonym miejscu. Pamiętam jeszcze do dziś słowa przysięgi wojskowej:

„Ja, żołnierz Wojska Polskiego, przysięgam służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, bronić jej niepodległości i granic. Stać na straży Konstytucji, strzec honoru żołnierza polskiego, sztandaru wojskowego bronić. Za sprawę mojej Ojczyzny w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić. Tak mi dopomóż Bóg”

Jest tu jasno napisane: BRONIC GRANIC! Każdy nielegalny imigrant (może agent, może bandyta) podczas próby przekroczenia granicy w sposób nielegalny (poza oficjalnymi przejściami granicznymi), zgodnie z wyżej opisaną zasadą, winien być wyeliminowany skutecznie. Natomiast działania zwierzchników resortów siłowych przeczą prawu, które obowiązuje od zawsze! Czy to baraństwo nie jest w stanie zrozumieć, iż tak wyrugują morale i zdolności bojowe wojska? Odpowiedzi nie oczekuje, bo przecież jest humanizacja…

Tłem dla tego co dzieje się w naszej umęczonej Ojczyźnie jest kolejny teatr bogatych kanciarzy, którzy w anturażu szwajcarskiego kurortu, poczęli wymyślać nowe zasady i kolejną wersję dążenia do dystopijnego dobrostanu, jaki już za chwilkę zostanie ogłoszony wszem i wobec. prawdopodobnie słyszeliście o nowej wersji „car-sharing”? A w uproszczeniu: jeżeli na ulicy stoi samochód sąsiada (nie istotne czy go znamy), to masz prawo w dowolnej chwili, bez informowania, wypożyczyć sobie ten pojazd pod własne potrzeby. Ha! To nie wszystko. Ludzie nie będą już, według jaśnie oświeconych, potrzebowali kupować mieszkań, bo będą tylko komunistyczne, ups… komunalne. Ale tylko dla takich co zgodzą się na brak gotówki, pozycjonowanie GPS i połączenie bezpośrednie (np. przy pomocy telefonu) z organami kontroli, którą nomen omen będą sprawować niewybieralni komisarze jedynego słusznego Związku Socjalistycznych Republik Europy! Ku chwale towarzyszy neomarksitów! Wszelkie przejawy wolnościowe będą podlegać karaniu z artykułów o mowie nienawiści, etc, etc, etc….

No i w tym kontekście, sądziłem, iż może chociaż wystąpienie Prezydenta, będzie jakąś przeciwwagą do porąbanych pomysłów eurofederastów. Niestety, Prezydent skrytykował jedynie TVP w likwidacji. Szkoda.

Po drugiej stronie tego eurocyrku jest państwo „za wielką kałużą”. Tam niestety też dobrze się nie dzieje i różne głosy docierające z tego kontynentu, wskazują, iż jeżeli doktryna Monroe utrzyma się dalej, to USA rozpętają nową i prawdopodobnie ostatnią wojnę na kontynencie północnoamerykańskim. Nerwowe ruchy Kanady, niespójny i rozedrgany rejon Środkowej Ameryki, pozwalają na wysunięcie tezy, iż zarzewie konfliktu, czy to na tle narodowościowym, czy ekonomicznym, wydaje się być całkiem prawdopodobnym scenariuszem. Oczywiście PAX Americana będzie jeszcze trochę trwał, tyle że, kształt geopolitycznego NWO pokaże, iż USA przestanie się liczyć w globalnej rozgrywce, zamykając się w swojej oazie. Na to czekają tylko Chiny.

Zauważcie proszę, iż tak jak kiedyś Josip Wisarionowicz dokonał czystki wśród swojej generalicji tuż przed atakiem na III Rzeszę, tak Xi Jingping robi to ze swoim korpusem dowódczym. Może patrzę trochę na wyrost, niemniej jednak nie można nie odnieść się do tego faktu odwołując się do historii. Chiny mają w tej chwili w ręku większość kart, pozwalających im na wykreowanie choćby nowych granic na Wschodzie. Szachują Moskwę, Teheran i połowę Afryki. To zaś daje im strefę wpływów o jakich USA nigdy nie mogły marzyć. Taka prawda. Chiny doszły do tego oczywiście na swój sposób, działając na bazie nie komunizmu a starych zasad konfucjańskich i wyjątkowej cierpliwości.

Na koniec oklepane już Mercosur i umowa z Indiami. Tu nie ma w zasadzie czego dodawać, albowiem myślenie życzniowe Frau Fuhrer skończy się dla Europy głodem i absolutnym rozkładem, który będzie uzależniony od widzimisię albo Rio De Janeiro albo New Dehli. Likwidując gospodarkę rolną Europy, zniszczą wszystko i wszystkich. Dlatego idee Romana Dmowskiego o lokalnym patriotyzmie tak bardzo przeszkadają eurofederastom.

Według mojej oceny nie mamy dużych szans w tej układance, chyba że, „My! Naród!” wstaniemy z kolan i przepędzimy pseudo-elity tam gdzie ich miejsce. A na nowych rządzących wybierzemy kogoś pokroju Romana Dmowskiego, Hrabiego Zamoyskiego lub Ignacego Paderewskiego.

Pozdrawiam

Kaszeba

Grafika: Leonardo.AI

Read Entire Article