Nowrocky z prezydentem w logo. Zbyt wiele zbiegów okoliczności i sklep już nie działa

natemat.pl 1 hour ago
Karol Nawrocki w bluzie Nowrocky na igrzyskach, siostra we wniosku patentowym, znajomy w KRS. Prezydencki merch rodzi pytania o granice między państwem a biznesem.


Czapka, bluza, charakterystyczne logo z kampanii i prezydent Rzeczypospolitej w roli żywej reklamy podczas igrzysk olimpijskich. Gdy internauci zaczęli pytać, czym adekwatnie jest Nowrocky, okazało się, iż za marką stoją znajome nazwiska, wniosek patentowy złożony przez osobę o takim samym imieniu i nazwisku jak siostra prezydenta i spółka powiązana z prawnikiem z czasów IPN. Formalnie Kancelaria Prezydenta umywa ręce, ale im głębiej w papierach, tym trudniej uwierzyć w opowieść o kompletnym braku związków z prezydenckim merchem.



Bluza z igrzysk i nagłe sprzątanie w sieci


Początek historii to klasyczny, dopracowany pod względem choćby najdrobniejszych szczegółów product placement. Prezydent Karol Nawrocki podczas Igrzysk Olimpijskich pojawia się na zdjęciach w bluzie i czapce z napisem Nowrocky i znanym z kampanii logo. Na fotografiach stoi wśród polskich olimpijczyków, uśmiecha się, wszystko wygląda jak materiał z katalogu modowego.

Te same kadry trafiają na profil marki odzieżowej Nowrocky w mediach społecznościowych. Co ważne, część z nich to zdjęcia wykonane przez oficjalnego fotografa prezydenckiego, a więc powstałe w ramach pełnienia funkcji głowy państwa. Przez chwilę jest to idealne paliwo marketingowe: oto prezydent nosi nasze rzeczy, więc logo automatycznie nabiera prestiżu.



Kiedy jednak wokół marki zaczynają narastać pytania, na profilach Nowrocky rozpoczyna się ciche, ale widoczne dla uważnych obserwatorów sprzątanie. Znikają fotografie autorstwa prezydenckiego fotografa, znika hasło kampanijne Karola Nawrockiego, a choćby zdjęcie prezydenta z Donaldem Trumpem, które jeszcze niedawno było jednym z najmocniejszych punktów wizerunkowej układanki.

Rzecznik Rafał Leśkiewicz zapewnia redakcję Wirtualnej Polski, iż ani prezydent, ani kancelaria nie mają żadnej relacji marketingowej czy finansowej z marką, a sama działalność to wyłącznie prywatna sprawa. Tyle iż dokumenty sugerują coś znacznie bardziej skomplikowanego niż neutralny dystans państwa wobec prywatnego biznesu.

Wniosek patentowy, spółka i nazwisko jak u siostry


Jak słuchamy w podcaście "W związku ze śledztwem", prowadzonym przez Mariusza Gierszewskiego z Radia ZET i Dominikę Długosz z Newsweeka, pierwszy mocny ślad to wniosek do Urzędu Patentowego z listopada. Zostaje w nim zgłoszony znak towarowy odpowiadający dokładnie temu, który widzimy na ubraniach sprzedawanych przez Nowrocky: to samo logo, ten sam styl, ta sama gra z prezydenckim nazwiskiem. Wnioskodawczynią jest Nina Nawrocka. To imię i nazwisko siostry Karola Nawrockiego.

Oczywiście formalnie zawsze można powiedzieć, iż to zwykły zbieg okoliczności. Jednak kilka dni później pojawia się kolejny element układanki. W Krajowym Rejestrze Sądowym zostaje zarejestrowana spółka Nowrocky. Jedynym udziałowcem jest 33-letni przedsiębiorca Maciej Baratsun, wcześniej kojarzony przede wszystkim z działalnością deweloperską.

Z dokumentów wynika, iż jego wcześniejsze projekty biznesowe były wygaszane, spółki wykreślano z rejestru, a jedynym pozostającym śladem jest współwłasność restauracji, która od kilku lat nie składa sprawozdań finansowych. Krótko mówiąc: dotychczasowy biznesowy dorobek nie sugeruje szczególnej specjalizacji w modzie czy budowaniu marek odzieżowych.

Za to kalendarz zdarzeń robi wrażenie wyjątkowo zgranej sekwencji. Najpierw wniosek patentowy na logo powiązane z wizerunkiem Karola Nawrockiego. Chwilę później rejestracja spółki o tej samej nazwie. Potem start profilu Nowrocky w mediach społecznościowych, gdzie na pierwszy plan wychodzi właśnie prezydent i slogany z jego kampanii.

Krąg znajomych. Prawnik z IPN, bokser z rodziny i chomik z kampanii


Gdy zaczyna się drążyć wątki osobowe, na horyzoncie pojawia się znajome środowisko. Macieja Baratsuna przy zakładaniu spółki reprezentuje trójmiejski radca prawny Adam Soszyński. To nazwisko nie jest przypadkowe w orbicie Karola Nawrockiego. w tej chwili pełni on funkcję dyrektora biura prawnego w Instytucie Pamięci Narodowej, a trafił tam w czasie, gdy prezesem IPN był właśnie obecny prezydent. Wcześniej współpracował z nim również w Muzeum II Wojny Światowej.

Na scenie pojawiają się też inne osoby z kręgu prezydenta. Bokser Adrian Domalewski, od lat związany z Karolem Nawrockim, a w tej chwili trenujący u jego wuja Waldemara Nawrockiego, promuje markę w swoich mediach społecznościowych. Wystawia na licytację koszulkę Nowrocky z autografem prezydenta, zachęca kibiców, by kupowali ubrania z prezydenckim logo.

Oferta samego sklepu Nowrocky wydawała się skrojona pod jednego, konkretnego klienta. Do kupienia były głównie ubrania z logo powielającym znak z kampanii, z charakterystycznym chomikiem kojarzonym z prezydencką narracją oraz cytatami z pięciu prawd Polaków ogłoszonych w 1938 r. przez Związek Polaków w Niemczech.

Nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie to, iż niedługo po rejestracji firmy Karol Nawrocki publikuje w mediach społecznościowych wpis, w którym właśnie te 5 prawd nazywa pięknym manifestem polskości, zestawiając je z zasadami przedstawionymi przez Donalda Tuska. W sferze symbolicznej to gratisowa kampania marketingowa dla marki, która dopiero co się narodziła.

Sklep nie działa, a oświadczenie zamiast wyjaśniać, tworzy coraz więcej pytań


Co ciekawe, w tej chwili sklep nie działa. Po wejściu na adres internetowy pojawia się jedynie biały ekran. Właściciel marki postanowił przesłać redakcji Onet swoje oświadczenie, w którym tłumaczy, iż założenie sklepu było jego prywatną inicjatywą. Nieco porządkuje ono sytuację. Maciej Bartasun podkreśla, iż ani prezydent, ani jego kancelaria nie są w żadnej sposób związani z firmą marketingowo ani finansowo.



Jednocześnie nie odpowiada wprost na najważniejsze pytanie: czy i na jakich zasadach współpracuje z Niną Nawrocką, autorką wniosku o ochronę znaku towarowego. Zamiast konkretnych wyjaśnień pojawia się ogólnik o "relacjach prywatnoprawnych" i "wykorzystywaniu oznaczeń zgodnie z posiadanymi uprawnieniami", co brzmi bardziej jak zapis z opinii prawnej niż transparentne przedstawienie, kto tak naprawdę dysponuje marką zbudowaną na prezydenckim wizerunku.

Bartasun przekonuje również, iż używanie zdjęć z Kancelarii Prezydenta – z nałożonym logo firmy – było dopuszczalne, bo wcześniej trafiły one do oficjalnych kanałów. Fakty są jednak takie, iż materiały w pośpiechu znikają z profili Nowrocky, a właściciel dopiero "rozważa" wystąpienie o zgodę, jeżeli okaże się to konieczne. Równolegle sklep informuje o rzekomych atakach na domenę, które mają tłumaczyć niedostępność strony.



Stare błędy, nowa odsłona


Sprawa Nowrocky nie jest pierwszym przypadkiem, gdy głowa państwa staje się elementem komercyjnej układanki. Historia pamięta choćby głośny epizod z Aleksandrem Kwaśniewskim, który wystąpił w reklamie mebli, gdy jego szwagier otwierał salon tej samej marki. Ponad 20 lat temu wywołało to polityczną burzę i długą dyskusję o granicach łączenia urzędu prezydenta z prywatnym biznesem.

Później pojawiły się kontrowersje wokół Andrzeja Dudy i marki odzieżowej Red is Bad, której właściciel z czasem pojawił się w innym głośnym śledztwie dotyczącym kontraktów pandemicznych. Tam również padały pytania o to, kto tak naprawdę korzysta finansowo na tym, iż prezydent od lat nosi konkretne ubrania i powtarza konkretne symbole.

W przypadku Karola Nawrockiego wrażenie zlewania się państwa z prywatną inicjatywą jest wyjątkowo silne. Logo, które najpierw było znakiem kampanii, staje się towarem w sklepie. Chomik, który miał być elementem memicznej otoczki prezydenckiego wizerunku, trafia na koszulki i bluzy. Hasła historyczne, użyte w debacie politycznej, momentalnie pojawiają się na produktach dostępnych za pieniądze.

Formalnie Kancelaria Prezydenta może powtarzać mantrę o braku relacji marketingowej i finansowej. Problem w tym, iż opinia publiczna widzi coś innego: prezydenta w ubraniach konkretnej marki, rodzinę i znajomych w tle, prawnika z dawnych lat i znikające po cichu zdjęcia w sieci. To wystarczy, by powstało wrażenie, iż ktoś próbuje obudować urząd prezydenta prywatnym biznesem, choćby jeżeli wszystko jest sprytnie rozpisane na różne nazwiska i spółki.

Kto zarabiał na logo Rzeczypospolitej?


Najbardziej podstawowe pytania w tej historii pozostają bez odpowiedzi. Kto ma formalne prawo do znaku, którego elementem jest nazwisko prezydenta? Kto inkasuje zyski ze sprzedaży ubrań, w których występuje głowa państwa? Czy istnieje jakakolwiek umowa regulująca wykorzystanie wizerunku Karola Nawrockiego, czy wszystko opiera się na nieformalnych ustaleniach?

Na razie właściciel marki Nowrocky nie zdecydował się wyjaśnić, z kim dokładnie ma podpisane umowy, kto jest rzeczywistym beneficjentem finansowym przedsięwzięcia. Zaznaczył jedynie, iż Karol Nawrocki nie jest w żaden sposób związany marketingowo czy finansowo z działalnością spółki Nawrocky Sp. z o.o.

Read Entire Article