Minister edukacji Barbara Nowacka 25 sierpnia w TVN24 stwierdziła, iż sprzeciw biskupów wobec obowiązkowej edukacji zdrowotnej „pachnie Braunem”. Przedmiot stanie się obowiązkowy od 1 września 2026 roku, choć moduł o zdrowiu seksualnym pozostanie fakultatywny. Spór dotyczy prawa rodziców do decydowania o wychowaniu dzieci i miejsca religii w szkole.
Minister odpowiada polityczną etykietą
Barbara Nowacka zarzuciła biskupom, iż przed początkiem roku szkolnego próbują wywołać awanturę wokół oświaty. W TVN24 pytała, dlaczego mieliby nie chcieć, by młodzież wiedziała, jak chronić się przed złym dotykiem, dbać o zdrowie i korzystać ze szczepień. Następnie stwierdziła, iż krytyka edukacji zdrowotnej ze strony biskupów „pachnie Braunem”.
To mocne porównanie, ale nie odpowiada na sedno zastrzeżeń. Biskupi nie zakwestionowali potrzeby uczenia młodych ludzi pierwszej pomocy, zdrowego odżywiania czy profilaktyki uzależnień. Spór dotyczy granic władzy państwa w dziedzinie wychowania oraz sposobu przedstawiania seksualności, rodziny i odpowiedzialności. Minister może odrzucać argumenty Episkopatu. Powinna jednak odnieść się do nich punkt po punkcie, zamiast zastępować rozmowę nazwiskiem polityka.
Edukacja zdrowotna obowiązkowa od 1 września
Zgodnie z informacją Ministerstwa Edukacji Narodowej, od roku szkolnego 2026/2027 edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa w klasach IV-VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych. Obowiązkowy zakres obejmie między innymi bezpieczeństwo, higienę cyfrową, odżywianie, zdrowie psychiczne i fizyczne, profilaktykę uzależnień oraz pierwszą pomoc.
Resort wydzielił zagadnienia zdrowia seksualnego do odrębnego, nieobowiązkowego przedmiotu. MEN podało również, iż w szkołach ponadpodstawowych dyrektor wybierze dwie klasy spośród klas I-III, w których realizowana będzie obowiązkowa część edukacji zdrowotnej. Te zmiany szerzej opisywaliśmy, gdy edukacja zdrowotna stała się obowiązkowa od września.
Biskupi wskazują na prawa rodziców
Prezydium Konferencji Episkopatu Polski 24 sierpnia opublikowało oświadczenie „Młody człowiek zasługuje na więcej”. W dokumencie KEP biskupi zaapelowali o przywrócenie adekwatnego miejsca lekcjom religii w szkole i wyrazili niepokój z powodu obowiązkowego charakteru edukacji zdrowotnej. Podkreślili, iż samo wydzielenie modułu dotyczącego seksualności jako fakultatywnego nie usuwa wszystkich wątpliwości dotyczących programu i prawa rodziców do decydowania o wychowaniu.
Kościół ma pełne prawo zabierać głos w sprawie szkoły, bo dotyczy ona rodzin, sumień i przyszłego kształtu społeczeństwa. Nie oznacza to, iż każda ocena biskupów jest poza dyskusją. Oznacza za to, iż władza publiczna ma obowiązek odpowiadać argumentem, a nie próbą napiętnowania rozmówcy. Na tym polega pluralizm, o którym liberalne elity mówią tak chętnie, dopóki nie spotkają się ze sprzeciwem.
Religia zepchnięta na margines planu
Spór obejmuje również ograniczenie religii do jednej godziny tygodniowo i umieszczanie jej na pierwszej albo ostatniej godzinie lekcyjnej. Nowacka przekonuje, iż rozwiązanie jest racjonalne i dobrze odbierane. Episkopat widzi w nim dalsze osłabianie obecności religii w szkole. O tym konflikcie pisaliśmy już w analizie sporu biskupów z MEN o rodzinę i szkolne wychowanie.
Państwo nie jest właścicielem dzieci. Szkoła ma przekazywać rzetelną wiedzę i wspierać rodzinę, nie odbierać rodzicom pierwszeństwa w wychowaniu. Dlatego Polacy potrzebują jawnego programu zajęć, jasnych zasad zgody na treści wrażliwe i spokojnej debaty. Im ostrzejszy spór ideowy, tym mniej miejsca powinno być na etykiety. Tu stawką jest zaufanie rodziców do szkoły oraz ich realny wpływ na to, czego uczą się dzieci.
Źródło: Polsat News
Źródło: Polsat News














