W piątek prezydent Donald Trump oświadczył, iż rozważa „zakończenie” wojny z Iranem. Jednak dzień później zagroził „zniszczeniem” elektrowni w tym kraju, co mogłoby doprowadzić do eskalacji konfliktu, która mogłaby wymknąć się spod kontroli. Nieregularne komunikaty dotyczące wojny, która wkracza w czwarty tydzień, stają się normą.
Trump wcześniej zażądał od sojuszników wysłania statków w celu ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz – kluczowego punktu w eksporcie ropy naftowej. Kiedy odmówili, powiedział, iż nie chce pomocy i nazwał ich tchórzami za to, iż nie przyłączyli się do wojny, której się sprzeciwiali. Zanim zażądał ponownego otwarcia cieśniny przez Iran w ciągu 48 godzin, pod groźbą ataku na elektrownie, upierał się, iż w pewnym momencie Iran „sam się otworzy”.
Ten kryzys uwypukla najważniejsze znaczenie cieśniny i skutki jej zamknięcia , które unieruchomiło dziesiątki tankowców, wywołało kryzys cen energii i zagroziło wpędzeniem światowej gospodarki w recesję, mogącą zaszkodzić milionom ludzi.
Ale Trump doszedł do momentu, w którym retoryczne zamieszanie i sprzeczne groźby nie mogą już przesłonić konsekwencji jego wyborów. Być może niedługo sprawdzi, czy eskalacja konfliktu w jakiś sposób wskaże drogę wyjścia, czy też pogłębi gospodarcze i polityczne konsekwencje, nad którymi i tak już z trudem panuje.
W najbliższej przyszłości prezydent wyznaczył sobie nową, poważną granicę i nic nie wskazuje na to, iż Iran do czasu upływu terminu złagodzi groźbę atakowania statków przepływających przez cieśninę — najważniejszy punkt nacisku Iranu w tym konflikcie.

Jeśli prezydent wyda rozkaz ataku na elektrownie, prawdopodobnie sprowokuje najostrzejsze jak dotąd irańskie represje, które mogą zmiażdżyć globalne rynki ropy naftowej. jeżeli nie podejmie działań, a cieśnina pozostanie zamknięta, pozwoli irańskim przywódcom pokazać, iż potrafią przeciwstawić się potędze militarnej USA i Izraela, mimo iż są w zdecydowanej przewadze militarnej.
Atak na elektrownie mógłby zwiększyć presję na irańskie rewolucyjne siły zbrojne, które kontrolują znaczną część infrastruktury cywilnej. Groziłoby to jednak wybuchem kryzysu humanitarnego w kraju, który i tak już boryka się z głębokim ubóstwem. Szpitale, woda i sanitacja wymagają niezawodnego zasilania.
W szerszym ujęciu nowy dylemat Trumpa budzi obawy i krytykę, iż nie ma on strategii ani planu końcowego dla wojny, którą rozpoczął bez konsultacji z Kongresem i przekonania Amerykanów o jej kosztach.
„Nie mają wizji, planu, strategii wyjścia. Najwyraźniej nie przewidzieli niektórych wydarzeń, w tym zamknięcia Cieśniny Ormuz” – powiedział lider mniejszości demokratycznej w Izbie Reprezentantów, Hakeem Jeffries, w niedzielnym programie „State of the Union” w CNN.
Trump nie „bawi się”
Kolejna eskalacja niemal na pewno pogorszyłaby globalne skutki niepopularnego w kraju konfliktu. Choć wojna może być postrzegana jako strategiczne zwycięstwo USA i Izraela, biorąc pod uwagę zniszczenia spowodowane tygodniami ataków rakietowych i powietrznych, obaj sojusznicy ryzykują utratę politycznego i gospodarczego wymiaru konfliktu. „Prezydent nie żartuje” – powiedział w niedzielę w Fox News Mike Waltz, ambasador USA przy ONZ.
„W przeciwieństwie do swoich poprzedników, trzyma się swoich czerwonych linii i nie pozwoli, aby ten ludobójczy reżim wziął jako zakładników światowe zasoby energetyczne i gospodarki”.
Tymczasem sekretarz skarbu Scott Bessent powiedział w programie „Meet the Press” stacji NBC, iż „czasami trzeba eskalować, żeby deeskalować”. Jego komentarz uderzająco przypominał współczesne konflikty w USA, od Wietnamu po Irak, które zaczynały się niepozornie, a potem przerodziły się w ogromne i przegrane wojny na wyniszczenie. Retoryka administracji na temat ekspansji dała też Demokratom szansę na podjęcie decyzji politycznych w dniu, w którym sondaż CBS News/YouGov wykazał, iż prawie 6 na 10 Amerykanów uważa, iż wojna zmierza w złym kierunku.
„Ta administracja całkowicie straciła kontakt z rzeczywistością” – powiedział NBC senator Chris Murphy z Connecticut, demokrata. „Ta wojna wymyka się spod kontroli. Ceny gwałtownie rosną dla milionów Amerykanów… Końca nie widać”. Mimo to zwolennicy strategii administracji twierdzą, iż atak powietrzny osłabił zagrożenie militarne ze strony Iranu i iż ataki Izraela na przywódców — w tym zabójstwo Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego — niedługo zaczną przynosić efekty.
„Im więcej się dzieje, tym bardziej jest to symbol kruchości rządu i jego strategii przetrwania Trumpa, co moim zdaniem się nie uda” – powiedział w piątek Andersonowi Cooperowi z CNN emerytowany wiceadmirał Marynarki Wojennej USA Robert Harward.
Niektórzy analitycy uważają, iż Trump może próbować złamać irański opór, atakując irański ośrodek eksportu ropy naftowej na wyspie Charg lub próbując wyrzucić rakiety i bazy dronów wzdłuż Cieśniny Ormuz. Operacje takie mogą jednak wymagać użycia wojsk lądowych, co stanowi ryzyko jeszcze większe niż groźby ataków Trumpa na irańskie elektrownie.
Te oznaki utrzymującej się umiejętności realizacji tego celu jeszcze bardziej pogłębiają decyzję Trumpa o zagrożeniu atakiem na elektrownie. Irańskie wojsko ostrzegło w niedzielę, iż zamknie Cieśninę Ormuz na czas nieokreślony i uderzy w infrastrukturę energetyczną i komunikacyjną w Izraelu oraz w krajach, w których znajdują się bazy amerykańskie. Rosnące napięcia spowodowały wzrost ceny ropy Brent, światowego benchmarku ropy naftowej, o 1,69% do 114,09 dolara za baryłkę. To dodatkowo obciąży amerykańskich konsumentów, którzy i tak już borykają się z wyższymi cenami benzyny na stacjach benzynowych.
„Tylko złe opcje”
Kolejne kroki Trumpa będą kluczowe. Może zrealizować swoje ultimatum, ale ostatecznie doprowadzi to do zaostrzenia wojny. Mógłby dążyć do porozumienia z Iranem, ale jego i tak już radykalny reżim uległ jeszcze większej radykalizacji w wyniku wojny.
„Zbliżamy się do punktu decyzyjnego. Niestety, Stany Zjednoczone nie mają dobrych opcji, tylko złe” – powiedział w niedzielę Fareedowi Zakarii z CNN Danny Citrinowicz, były szef irańskiego oddziału izraelskiego wywiadu wojskowego.
Trump stoi w obliczu zawężającego się równania. Być może będzie musiał zaostrzyć wojnę, aby zachować swoją wiarygodność i znaleźć wyjście z sytuacji. Ale to zaostrzyłoby coraz bardziej nierozwiązywalny konflikt, który, jak twierdzi, już wygrał.













![Usiłowanie zabójstwa w Krakowie. Padł strzał [MAMY NAGRANIE]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/03/strzal.jpg)