Była premier Ukrainy, w tej chwili liderka partii Batkiwszczyzna Julia Tymoszenko została postawiona przed sądem. Sędzia poinformował, iż prokurator domaga się zastosowania wobec niej środka zapobiegawczego w postaci dozoru elektronicznego i poręczenia majątkowego w wysokości 50 mln hrywien (ponad 4 mln złotych). Chodzi o aferę korupcyjną, w ramach której miała pomagać w załatwianiu lobbystom przeforsowania przez ukraiński parlament szeregu ustaw.
Nowa afera na Ukrainie po raz kolejny dotyczy korupcji na najwyższych stanowiskach państwowych. Na Julii Tymoszenko ciążą poważne zarzuty. Polityk oświadczyła przed sądem, iż znalezione przy niej pieniądze, to „odszkodowanie od USA”. Polityk określiła oskarżenia pod jej adresem jako „sprawę polityczną”, a nagranie, na którym – według ukraińskich śledczych – omawia transfer środków, mających posłużyć do przekupienia posłów, nazwała „całkowicie fałszywym”. Polityk deklarowała, iż udowodni to sądzie w czasie niezależnego postępowania.
Wcześniej Tymoszenko przekazała, iż nie ma możliwości wpłaty kaucji, gdyż została odcięta od środków. Z kolei odnosząc się do swoich oponentów politycznych, nazwała ich „naiwnymi ludźmi” i deklarowała, iż „prymitywne kroki” nie zmuszą jej do ucieczki lub „zaprzestania walki”.
Na sali sądowej Julia Tymoszenko odniosła się do stawianych jej zarzutów. Oświadczyła, iż plik o nazwie „kasa”, który Ukraińskie Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) podczas przeszukania znalazło na skonfiskowanym w jej sekretariacie komputerze, zawiera „wydatki na herbatę, kawę i ciastka”, a kwoty są podane w hrywnach. Podkreśliła, iż sprzęt nie należy do niej, ale do sekretariatu.
Była premier przekazała również, iż 40 tys. dolarów znalezione przy niej podczas przeszukania stanowiło odszkodowanie od Stanów Zjednoczonych, które otrzymała za prześladowania w czasie rządów zbiegłego do Rosji, byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza.
– Proszę nie stosować żadnych środków zapobiegawczych. Stojąc przed państwem, mówię, iż jest to sprawa mojego honoru. Zobowiązuję się uczestniczyć we wszystkich rozprawach sądowych – zwróciła się do sądu Tymoszenko. Prosiła również, by nie ograniczać jej kontaktu z posłami, którzy mają status świadków w śledztwie NABU.
W pewnym fragmencie swojej przemowy powiedziała, iż w toku przewodu sądowego ujawni wiele tajemnic państwowych i różne kompromitujące fakty z działalności najważniejszych polityków. – Zostanę tutaj, dopóki kraj nie zostanie wyzwolony z tego -w istocie- faszystowskiego reżimu – powiedziała.
Na Ukrainie robi się coraz ciekawiej Oskarżona o korupcję Julia Tymoszenko nazwała obecną władzę w Kijowie „faszystowskim reżimem” pic.twitter.com/PjKVLNE6LD
— Ekonomat (@ekonomat_pl) January 16, 2026
Julia Tymoszenko jest podejrzana o proponowanie nielegalnych korzyści ukraińskim posłom. Ze śledztwa wynika, iż miała przekupywać parlamentarzystów, a w zamian oczekiwać „lojalnego zachowania” podczas głosowań. NABU zaznaczyło, iż nie chodziło o jednorazowe porozumienie, ale o regularny mechanizm kupowania ustaw.
NASZ KOMENTARZ: Czy jesteśmy zdziwieni? NIE. Czy sprawa karna Tymoszenko zmieni coś na Ukrainie? NIE.
Polecamy również: Zabrali rodzicom dziecko, bo nie zgodzili się na jego „tranzycję”










