- Ta historia była długa i miała wiele zwrotów akcji - mówił Donald Tusk podczas konferencji prasowej na temat uwolnienia Andrzeja Poczobuta. Jak wskazał, oprócz dziennikarza strona białoruska uwolniła także księdza Grzegorza Gawła.
Nie tylko Andrzej Poczobut. Premier podał, kogo uwolnili Białorusini

Trzecią z osób przekazanych przez Białoruś jest "jeden z obywateli białoruskich, którzy współpracowali z polskimi służbami". Donald Tusk, na prośbę uwolnionego, nie ujawnił jego nazwiska.
- Ciszę się, iż ta epopeja znalazła taki finał i jeszcze raz podkreślam - bez bardzo sprawnego działania, szczególnie naszych służb, które doprowadziły wpierw do zatrzymania, a później do skutecznie wymiany agentów, szpiegów z tamtej strony, ten sukces nie byłby możliwy - przekonywał premier.
Donald Tusk o uwolnieniu polskich więźniów na Białorusi. "Sensacyjna wręcz historia"
- Sprawa uwolnienia Andrzeja Poczobuta to jest długa i bardzo skomplikowana i równocześnie sensacyjna wręcz historia. Podejmowaliśmy wielokrotnie próby przekonania władz Białorusi, aby uwolnili Andrzeja Poczobuta, a w razie potrzeby, żeby doszło do jakiejś wymiany - mówił do zgromadzonych dziennikarzy Donald Tusk.
Jak wskazywał, proces był "długi i miał wiele zwrotów akcji". - Bardzo trudno było liczyć na rzetelność i taką solidarność ze strony białoruskiej. Wystarczy wspomnieć, iż przy jednej z ostatnich prób doprowadzenia do wymiany w ostatniej chwili, 24 godziny przed wymianą Białorusini zmienili zdanie.
Tusk przypomniał, iż uwolnienie Poczobuta i innych zatrzymanych było możliwe na skutek wymiany więźniów. - W naszych więzieniach przebywali ważni z punktu widzenia Białorusi, Rosji, Kazachstanu, zatrzymani w Polsce obywatele. Ta wymiana nie mogłaby dojść do skutku, gdyby nasze służby nie zatrzymały we właściwym momencie tych obywateli - mówił.
- Zbudowaliśmy ten pakiet pięciu osób do wymiany, dzięki czemu Andrzej Poczobut trafił na polską stronę - podsumował premier.
Tusk podkreślał wagę działań polskich służb i ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka. - Poświęcił bardzo dużo i wysiłków, i starań, i pomysłów, kreatywności, żeby do tego szczęśliwego finału doszło - wskazywał szef rządu.
- Rolę kluczową odegrały Stany Zjednoczone i tutaj wsparcie Amerykanów, nasza kooperacja z amerykańskimi służbami, aktywne działanie specjalnego wysłannika ds. Białorusi, którego prezydent Trump desygnował do tej roli - to wszystko umożliwiło sfinalizowanie tego trudnego procesu - powiedział Tusk.
Premier wskazał, iż "słyszał" też o "zaangażowaniu prezydenta i jego ludzi w przypominaniu naszym amerykańskim przyjaciołom o tej potrzebie". - Też za to bardzo dziękuję i mam nadzieję, iż nikt nie będzie w naszym kraju kwestionował roli tych, czy innych osób - stwierdził.
Wkrótce więcej informacji.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni














