
Nowe ataki USA na Iran:
Dlaczego Larry Johnson
spodziewa się
poważnego odwetu
- uncut-news.ch 6 czerwca 2026 r. uncutnews-ch/neue-us-schlaege-gegen-iran-warum-larry-johnson-eine-grosse-vergeltung-erwartet
Między negocjacjami, wojną dronów i nocnymi atakami istnieje zagrożenie, iż wojna po raz kolejny wymknie się spod kontroli.
Podczas gdy oficjalne rozmowy przez cały czas koncentrują się na negocjacjach, zawieszeniu broni i kanałach dyplomatycznych, rozmowa z byłym analitykiem CIA Larrym Johnsonem przedstawia zupełnie inny obraz: w Zatoce Omańskiej, w Cieśninie Ormuz i wzdłuż wybrzeża Iranu wydaje się, iż nakręca się nowa spirala eskalacji.
Według nagrania wideo, podczas rozmowy odnotowano eksplozje w pobliżu irańskich instalacji morskich. Jednocześnie Centralne Dowództwo USA poinformowało o zestrzeleniu kilku irańskich dronów szturmowych. Źródła irańskie z kolei mówiły o strzałach ostrzegawczych oddanych w kierunku amerykańskich okrętów wojennych.
Agencja Reuters poinformowała również, iż Iran twierdził, iż wystrzelił rakiety ostrzegawcze i drony w kierunku amerykańskich okrętów wojennych w Zatoce Omańskiej. Stany Zjednoczone zaprzeczyły kluczowym aspektom tej relacji. Agencja AP poinformowała również, iż wojsko amerykańskie zestrzeliło irańskie drony w pobliżu Cieśniny Ormuz, a następnie zaatakowało irańskie systemy obrony wybrzeża.
Główna teza Johnsona: USA testują czerwone linie Iranu
Larry Johnson interpretuje te wydarzenia nie jako odosobnione incydenty, ale jako element niebezpiecznej gry. Jego zdaniem Waszyngton najwyraźniej próbuje ustalić, jak daleko może się posunąć, nie wywołując szeroko zakrojonej reakcji Iranu.
Wskazuje na obecność amerykańskich tankowców KC-135. Takie samoloty zwykle wskazują, iż myśliwce są tankowane w powietrzu – co oznacza, iż trwają lub są przygotowywane operacje wojskowe. Dla Johnsona to znak ostrzegawczy: start tankowców rzadko oznacza deeskalację konfliktu.
Jednocześnie dostrzega sprzeczność między publiczną retoryką Trumpa a jego działaniami militarnymi. Z jednej strony Trump nagle zaczyna mówić o Iranie z większym szacunkiem i unika agresywnego języka. Z drugiej strony, dochodzi do niemal nocnych ataków, incydentów z udziałem dronów i ataków na cele irańskie. Dla Johnsona świadczy to przede wszystkim o jednym: polityka amerykańska wydaje się chaotyczna, sprzeczna i niekontrolowana.
Strzały ostrzegawcze oddane w Zatoce Omańskiej
Centralnym punktem rozmowy jest rzekomy irański atak na amerykańskie okręty wojenne. Irańscy urzędnicy twierdzili, iż użyli rakiet i dronów jako ostrzeżenia. Johnson uważa to za prawdopodobne w zasadzie – ale nie jako próbę faktycznego zatopienia amerykańskich okrętów.
Jego rozumowanie: Gdyby Iran rzeczywiście planował atak, prawdopodobnie postąpiłby inaczej. Postrzega to raczej jako sygnał: Stany Zjednoczone powinny powstrzymać się od pewnych działań w kierunku Cieśniny Ormuz lub irańskich interesów terytorialnych.
To jest geopolitycznie wybuchowe. Cieśnina Ormuz pozostaje jedną z najbardziej wrażliwych arterii energetycznych świata. Każdy incydent militarny w tym miejscu mógłby natychmiast zakłócić ceny ropy, ubezpieczenia, transport morski i stabilność regionu.
Nowe ataki USA – i kwestia odwetu
Podczas rozmowy przedstawiono nowe doniesienia o amerykańskich atakach na irańskie cele morskie. Johnson spodziewa się w takim przypadku irańskiej reakcji – prawdopodobnie silniejszej niż poprzednie kontrataki.
Szczególnie istotne jest pytanie, skąd przeprowadzono ataki. Gdyby samoloty lub drony były wystrzeliwane z baz w państwach Zatoki Perskiej, Iran mógłby rozważyć udział tych państw w operacji. Johnson wymienia możliwe miejsca rozpoczęcia ataku, takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Katar czy Arabia Saudyjska.
To zmienia konflikt z bezpośredniego konfliktu USA-Iran w regionalną reakcję łańcuchową. I to właśnie jest zagrożenie: każdy atak prowokuje reakcję, każda reakcja tworzy nowe uzasadnienie dla kolejnego ataku.
Trump między dyplomacją a eskalacją
Johnson uważa, iż Trump wpadł w pułapkę, którą sam zastawił. Publicznie najwyraźniej chce pokazać, iż zmusza Iran do zawarcia umowy. Jednocześnie nie może sprawiać wrażenia Obamy w polityce wewnętrznej, zwłaszcza w kwestiach takich jak zamrożenie irańskich aktywów.
Film podkreśla, iż uwolnienie zamrożonych funduszy może być kluczem do osiągnięcia porozumienia. Jednak Trump tak mocno sprzeciwił się retorycznie polityce Obamy wobec Iranu, iż każdy krok w tym kierunku będzie dla niego politycznie trudny.
Rezultat: Dyplomacja jest publicznie przedstawiana jako siła, podczas gdy w tle trwa eskalacja działań militarnych.
Izrael, Liban i drugi front
Kolejnym tematem rozmowy jest rola Izraela i ryzyko eskalacji konfliktu w Libanie. Johnson i jego rozmówca omawiają fakt, iż Iran najwyraźniej określił Bejrut jako „czerwoną linię”. Izraelski atak na stolicę Libanu mógłby zostać zinterpretowany przez Teheran jako atak na sam Iran.
To byłaby dramatyczna eskalacja. Johnson porównuje tę logikę do klasycznych gwarancji sojuszniczych: ktokolwiek atakuje konkretnego sojusznika, musi liczyć się z odpowiedzią.
Jednocześnie rozmowa jasno pokazuje, iż sam Liban jest niezwykle podatny na ataki. Nowa izraelska ofensywa mogłaby nie tylko uderzyć w Hezbollah, ale także ponownie otworzyć stare wewnętrzne linie podziałów w Libanie. Johnson rozważa choćby możliwość odrodzenia się libańskiej wojny domowej.
Kompleks USA-Izrael: broń, służby wywiadowcze i kontrola
Dyskusja staje się szczególnie krytyczna, gdy mowa o nowych propozycjach legislacyjnych USA i współpracy wojskowej z Izraelem. Johnson wyjaśnia, iż niektóre struktury mogłyby najwyraźniej doprowadzić do ściślejszej integracji zamówień publicznych, technologii i finansowania między USA a Izraelem.
Jego krytyka: jeżeli takie programy znikną z budżetu Pentagonu i zostaną utajnione, nadzór parlamentarny stanie się trudniejszy. To, co wcześniej było bardziej transparentne w zakresie sprzedaży broni za granicę, może w przyszłości zostać jeszcze bardziej zakorzenione w tajnych strukturach obronnych.
To wpisuje się w szerszy schemat: Izrael nie tylko otrzymuje broń, ale także zwiększa dostęp do technologii, informacji i politycznych przystani. Johnson ujmuje to drastycznie: To pokazuje, „do kogo należy ten kraj”. To stwierdzenie jest jego oceną polityczną, a nie udowodnionym faktem – ale ujawnia istotę jego analizy.
Wojna informacyjna jako nowy front
Film omawia również izraelskie programy operacji psychologicznych, kampanii wpływu i manipulacji cyfrowej. Wspomina również o szkoleniach z zakresu propagandy, analizy grup docelowych, deepfake’ów, aktywizmu internetowego oraz metodach obchodzenia ograniczeń platform.
To jasno pokazuje: wojna toczy się nie tylko dzięki pocisków, dronów i sankcji. Toczy się również poprzez percepcję, platformy, media i narracje.
Ten wymiar jest szczególnie istotny w wojnie izraelsko-irańskiej. Każda ze stron stara się przedstawić swoje działania jako reakcję, a działania przeciwnika jako prowokację. Ten, kto zyskuje przewagę w interpretacji wydarzeń, zyskuje wpływy polityczne.
Ukraina i Rosja: druga globalna oś eskalacji
Pod koniec rozmowa schodzi na Ukrainę. Johnson interpretuje ostatnie wypowiedzi Putina jako przejaw zdecydowanej determinacji. Szczególnie rosyjskie wyrażenie „Pracujcie, bracia” jest interpretowane jako wyrażenie o zabarwieniu historycznym – sygnał, iż Rosja się nie cofnie.
Johnson dostrzega tu również logikę eskalacji: ataki dronów na cele rosyjskie, potencjalne operacje z regionu Morza Bałtyckiego, nowa pomoc USA dla Ukrainy i sankcje wobec Rosji – wszystko to dzieje się równolegle z rozmowami o projektach gospodarczych między Rosją a USA. Jego diagnoza również w tym przypadku brzmi: prawa ręka amerykańskiej polityki nie wie, co robi lewica.
Wniosek: Waszyngton bawi się kilkoma pożarami naraz.
Główne przesłanie tej rozmowy jest ponure: Stany Zjednoczone jednocześnie przewodzą lub wspierają kilka linii eskalacji – przeciwko Iranowi, poprzez Izrael w Libanie, przeciwko Rosji poprzez Ukrainę i na morzu wokół Cieśniny Ormuz.
Analiza Larry’ego Johnsona sprowadza się do jednego: nie ma żadnej dostrzegalnej, spójnej strategii. Są groźby, odwroty, nowe ataki, negocjacje, sankcje, dostawy broni i publiczne ustępstwa – wszystko naraz.
Właśnie w tym tkwi niebezpieczeństwo.
Państwo, które celowo eskaluje konflikt, może być przez cały czas przewidywalne w pewnych okolicznościach. Jednak państwo, którego władze, wojsko, frakcje polityczne i zagraniczni sojusznicy jednocześnie działają w różnych kierunkach, staje się nieprzewidywalne.
Na Bliskim Wschodzie nieprzewidywalność może bardzo gwałtownie stać się śmiertelnie niebezpieczna.
Ostatnie doniesienia o atakach dronów, strzałach ostrzegawczych w Zatoce Omańskiej i nowych atakach USA pokazują, iż wojna się nie skończyła. Jest ona jedynie w nowej fazie – mniej widocznej niż poważna inwazja, ale potencjalnie jeszcze bardziej niebezpiecznej.
Ponieważ każdy nocny atak, każdy przechwycony dron i każdy pocisk w Zatoce Perskiej może być iskrą, która zamieni niewielką potyczkę w wojnę regionalną.















