Szanse były spore, ale decyzja Rady UE i Parlamentu Europejskiego okazała się dla Warszawy niekorzystna. Kolejny urząd pod egidą Unii Europejskiej otworzy się w północnej części Francji. Ostateczny wybór padł na miasto liczące 238 tys. mieszkańców – Lille.
Nowa inicjatywa Unii Europejskiej ma zapewnić stabilność administracyjną ceł. Urząd Celny UE to odpowiedź na gigantyczny przepływ towarów (m.in. z Chin) i zmienną sytuację geopolityczną. Ma on brać udział w tworzeniu jednolitej i spójnej polityki celnej i sprawować nadzór nad kontrolami celnymi w całej Unii Europejskiej.
Lille rywalizowało o Urząd Celny UE z 8 innymi lokalizacjami. Poza Warszawą mowa tu o:
Liege w Belgii
Maladze w Hiszpanii
Zagrzebiu w Chorwacji
Rzymie we Włoszech
Hadze w Holandii
Porto w Portugalii
Bukareszcie w Rumunii
Nowy urząd będzie zatrudniać 250 osób. Jak podaje Onet, propozycja z Warszawy uwzględniała umieszczenie urzędu w budynku Upper One przy alei Jana Pawła II.
Polska miała naprawdę mocne argumenty – Urząd Celny blisko granic UE
Polska propozycja miała realne szanse na zwycięstwo. Nasz kraj odgrywa kluczową rolę w wymianie handlowej z krajami spoza UE. Jesteśmy silnym rynkiem e-commerce, który ma spory udział w imporcie spoza UE (choć faktycznie niższy niż np. Francja, Włochy czy Niemcy).
Argumentem za ulokowaniem nowego urzędu w Warszawie jest też to, iż w naszej stolicy mieści się Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej – Frontex, a więc organizacja, która będzie blisko współpracować z nowym tworem.
Jesteśmy krajem tranzytowym dla towarów transportowanych drogą lądową ze wschodu. Stanowimy najważniejsze ogniwo w łańcuchu wymiany gospodarczej pomiędzy UE a Ukrainą, która w perspektywie kolejnych lat może stać się naprawdę ważnym partnerem w handlu.
Nasza lokalizacja, infrastruktura i rola, jaką odgrywamy na arenie międzynarodowej, nie wystarczyła jednak, by rywalizować z Francją. Przegraliśmy też z propozycją z Włoch.
Rzym też lepszy od Warszawy – na prestiż goszczenia kolejnego urzędu unijnego przyjdzie nam poczekać
W decydującym głosowaniu wzięły udział Lille i Rzym. Francuskie miasto od samego początku było wskazywane na silnego faworyta. Francja ma silną pozycję w organach wykonawczych UE i realizuje bardzo skuteczną politykę międzynarodową. Ze strony Francji padła także bardzo intratna oferta względem finansowania funkcjonowania urzędu, która miała obejmować dziewięć lat współpracy.
Nic dziwnego, iż Francja silnie zabiegała o obecność nowego urzędu w Lille. Sam urząd zatrudni 250 osób, ale jego obecność wpłynie na tworzenie kolejnych miejsc pracy i infrastruktury. Działania tego typu agencji wymagają odpowiedniego środowiska – np. zaplecza usługowego, ale też technologicznego.
Obecność unijnej agencji w danym mieście wpływa na prestiż i wpływ "gospodarza" w kontekście kształtowania polityki, którą dany urząd kreuje. Goszczenie międzynarodowych organizacji wpływa na tzw. soft-power danej nacji.







