Netanjahu „szurem”? Wywęszył wyborczy spisek

magnapolonia.org 5 hours ago

Żydowski zbrodniarz Benjamin Netanjahu uznał, iż jeżeli rzeczywistość nie układa się po jego myśli, tym gorzej dla rzeczywistości. Jego partia Likud oskarża arabskie ugrupowania o 'kradzież wyborów” i domaga się śledztwa w sprawie rzekomych fałszerstw, gróźb, przekupstwa oraz zagranicznej ingerencji. Dowodów na systemowe sfałszowanie głosowania jednak nie przedstawił opinii publicznej. Kiedy polityk, zamiast wyciągnąć wnioski z porażki, zaczyna snuć opowieści o spisku, wygląda to nie jak poważna troska o dyzmokrację, ale jak zachowanie rasowego „szura”.

Netanjahu jest wściekły po zakończonych właśnie izraelskich wyborach parlamentarnych. Partie reprezentujące arabską mniejszość uzyskały bowiem rekordowe poparcie, a ich wynik może mieć najważniejsze znaczenie dla układu sił w Knesecie i utrudnia mu utrzymanie władzy. Co robi w tej sytuacji premier? Zamiast zastanowić się, dlaczego tak wielu wyborców nie chce kolejnych rządów pod jego przywództwem, zaczyna opowiadać o ukradzionych głosach, podejrzanych pieniądzach i zagrożeniu dla państwa.

Oczywiście, każde konkretne podejrzenie dotyczące łamania prawa wyborczego powinno zostać sprawdzone. Nie ma jednak żadnych poszlak, iż do czegoś takiego doszło. W przypadku Netanjahu szczególnie wymowne są oskarżenia wobec partii arabskich. Łatwo dostrzec polityczną korzyść płynącą z takiej narracji. jeżeli wyborcy nie chcą głosować na dotychczasowego premiera, można przecież zasugerować, iż nie chodzi o ich wolę, ale o manipulację, obce pieniądze i działalność wrogich sił. W ten sposób polityk nie musi przyznać, iż stracił zaufanie części społeczeństwa. Wystarczy, iż ogłosi, iż padł ofiarą spisku.

To klasyczny mechanizm politycznej paranoi: wynik jest dobry, kiedy daje władzę nam, ale staje się podejrzany, kiedy wzmacnia przeciwników. Własne zwycięstwo jest świadectwem mądrości narodu, porażka zaś dowodem na to, iż ktoś musiał oszukać wyborców. Nie trzeba wówczas analizować błędów, zmieniać programu ani szukać przyczyn utraty poparcia. Wystarczy znaleźć winnego. Dokładnie tak robił Adolf Hitler, obwiniając za wszystkie swoje niepowodzenia Żydów i komunistów. Tak buduje się narrację totalitarną.

Najciekawsze jest to, iż dziennikarze dowiedli przyczyn zwiększonego poparcia partii arabskich. Chodzi o masową mobilizację mniejszości narodowych, które po prostu bały się kolejnych, żydonazistowskich posunięć kliki Netanjahu. W kraju narasta terror wobec nie-żydów, więc nic dziwnego, iż prześladowani bronią się tak jak mogą. W tym przypadku mobilizacją wyborczą.

I właśnie dlatego sprawa z Izraela powinna zainteresować również Polaków. Nad Wisłą ten mechanizm znamy aż za dobrze. PiS i PO, choć różnią się programami, elektoratem i politycznymi interesami, potrafią zachowywać się tak, jakby dyzmokratyczne rozstrzygnięcia były wiążące przede wszystkim wtedy, gdy przynoszą im korzyści. Kiedy wynik nie odpowiada oczekiwaniom, pojawiają się oskarżenia, podejrzenia, opowieści o manipulacjach przy urnach i przekonanie, iż przeciwnik nie mógł po prostu wygrać uczciwie.

Najbardziej niepokojące jest to, iż polityk sprawujący najwyższe funkcje w państwie może własnymi wypowiedziami podważać zaufanie obywateli do instytucji, które powinien szanować. Bo jeżeli wyborcy mają uwierzyć, iż ich głosy naprawdę się liczą, muszą mieć pewność, iż wynik nie będzie uznawany za legalny wyłącznie pod warunkiem, iż zwycięży jedynie słuszna partia. Z drugiej strony, jako redakcja nie widzimy nic złego w tym, iż dzięki takiej narracji dyzmokracja zamienia się w groteskę. Politycy chcą rządzić w imieniu narodu, ale kiedy naród nie głosuje po ich myśli, zaczynają podejrzewać naród o udział w spisku.

A PiS i PO? Niech uważnie przyjrzą się temu, co dzieje się w Izraelu. Łatwo wyśmiewać cudzą paranoję. Znacznie trudniej zauważyć, kiedy samemu zaczyna się stosować dokładnie tę samą metodę: jeżeli wygrywamy, demos przemówił; jeżeli przegrywamy, ktoś musiał manipulować.

Polecamy również: Straż Graniczna oficjalnie wycofuje się z planów w gminie Suszec!

Read Entire Article